Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Borussia dwóch prędkości

3 : 0
Informacje
Liga Mistrzów 2013/14 - Ćwierćfinał
Środa 02.04.2014 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Real Madryt
2
1
3
Borussia Dortmund
0
0
0
Składy i szczegóły
Real Madryt
Bramki: Bale 3', Isco 27', Ronaldo 57'
Skład: Casillas - Carvajal, Pepe, Ramos, Coentrao - Alonso, Modrić, Isco (72 - Illarramendi) - Bale, Benzema (75 - Morata), Ronaldo (80 - Casemiro)
Borussia Dortmund
Kartki: Reus, Kehl, Grosskreutz - żółte
Skład: Weidenfeller - Piszczek (67 - Schieber), Sokratis, Hummels, Durm - Kehl (74 - Jojić), Sahin, Grosskreutz, Mchitarjan (64 - Hoffman), Reus - Aubameyang
Dawno już tak boleśnie Borussia Dortmund nie przekonała się o tym, że intensywność jej gry spadła na tyle, że od europejskiego topu nie dzieli jej absencja Lewandowskiego, ale brak sił, dynamiki i przyspieszenia - pisze dla Sport.pl Michał Zachodny, bloger, współpracownik m.in. Goal.com, scout i analityk InStat Football.


Nie ulega wątpliwości, że zeszłoroczna Borussia, która zachwyciła całą Europę swoim stylem gry, indywidualnymi i zespołowymi popisami, przestała istnieć. Od momentu, gdy los ponownie połączył drużynę Jurgena Kloppa z Realem Madryt, przewijała się w mediach grafika pokazująca brak ośmiu, dziewięciu piłkarzy w jego obecnym zespole. Jednak, po prawdzie, największą różnicę jakościową stwarzają nie personalia, ale prawdziwy spadek tempa tej zmęczonej, przetrzebionej przez kontuzje Borussii. Tylko jednostki, jak Marco Reus czy Roman Weidenfeller, trzymają zeszłoroczny poziom.

Warto przypomnieć, że przed rokiem każde przyspieszenie zawodników ofensywnych Borussii spotykało się z równie dynamicznym ruchem obrońców i środkowych pomocników. Pressing był prowadzony zespołowo, kontry przeprowadzane składnie i płynnie, a żółto-czarny organizm po prostu dominował, bo rywale nie wytrzymywali tej intensywności. Padali ze zmęczenia, obici przez łączących rozwiązania techniczne z siłowymi piłkarzy mistrzów Niemiec.

Rok temu nie wytrzymał tego choćby Xabi Alonso, którego Jurgen Klopp słusznie wtedy wskazał jako największe zagrożenie Realu prowadzonego przez Jose Mourinho. Jednak dziś nawet jego decyzje, chociaż z wiadomych względów ograniczone, pokazały słabość - zabrakło zidentyfikowania najmocniejszej strony przeciwnika, nie wyciągnął też wniosków z pamiętnego rewanżu w Madrycie, gdy towarzyszący Alonso Luka Modrić i Mesut Özil byli bliscy odrobienia strat z Dortmundu. Dziś za Niemca do składu Realu wskoczył Isco i wolność, jaką cieszył się na boisku, zastanawiała - co gorsze dla Borussii, okazała się także elementem decydującym o wyniku.

Mówiąc o tej nowej, gorszej Borussii "dwóch prędkości" należy spojrzeć do środka pola. Tam Nuri Sahin potwierdził niekorzystną opinię o brakach w swoim piłkarskim talencie - otóż jest on świetny, gdy występuje przeciwko drużynom chaotycznym, słabszym i chętniej oddającym inicjatywę jego drużynie. Wtedy on dyktuje tempo gry, rozrzuca podaniami akcje własnego zespołu. Gdy musi się mierzyć z rywalem bardziej dynamicznym i tak mobilnym, jednocześnie "znikającym z radaru" jak Modrić, to okazuje się, że brak przyspieszenia jest wręcz rażący. Nic dziwnego więc, że nie wpisał się on w schematy kontrataków Mourinho w Madrycie i poległ przy zetknięciu się z tempem każdego meczu w Premier League na wypożyczeniu w Liverpoolu. Jurgen Klopp wyciągnął do niego rękę, ale teraz można się zastanawiać, czy Turek w ogóle ma przyszłość w jego filozofii gry Borussii...

Dzisiaj Sahin próbował dyktować tempo z własnej połowy, zagrywając kilka niepotrzebnych prostopadłych podań, które nie były charakterystyczne dla stylu gry Borussii. Kompletnie nie potrafił porozumieć się ze skrzydłowymi, trzy razy łatwo odbierali mu piłkę rywale, a na siedem prób jego odbiorów skuteczna była tylko jedna.

Ta "dziura" między formacjami, ta różnica w prędkościach ofensywy i defensywy Borussii wynikała po części z nieskuteczności, a nawet częściej z braku zespołowego pressingu. Jednak najbardziej uderzała łatwość, z jaką piłkarze Dortmundu tracili szanse na przeprowadzenie skutecznych akcji na połowie rywala. Wielokrotnie Marco Reus znajdował się w doskonałych pozycjach czy nawet dostawał piłkę w odpowiednie sektory pod polem karnym Realu, ale nie był wspierany przez kolegów. Mchitarjan zbyt często po prostu zostawał w środku, Grosskreutz w grze kombinacyjnej przydaje się wyłącznie na poziomie Bundesligi, a Aubameyang wyłącznie czekał na prostopadłe podania za linię obrony gospodarzy. Raz jeszcze należy wrócić do wielkich nieobecnych, ale to nie może być wieczną wymówką szkoleniowca - zwłaszcza że dzisiaj nie tylko zawiodły indywidualności, ale też system, który rozpadał się na oczach Jurgena Kloppa. Czy Niemiec zbyt odważnie, zbyt bezczelnie podszedł do tego meczu, jakby chcąc na siłę zanegować braki własnej drużyny?

Gdzie jest problem, tam jest także wyzwanie. Przed Kloppem nie tyle misja ratowania sezonu, pozycji w lidze i szans w ćwierćfinale - chyba nawet on nie będzie się oszukiwał, że z Lewandowskim Borussia będzie mogła powalczyć w rewanżu - ale lato odbudowywania dynamiki, wytrzymałości i szybkości własnej drużyny. Dzisiaj w Madrycie tyle zostali rozszarpani przez Real, co od pierwszych minut sami pozwalali, by słynne trio "BBC", wsparte o Isco i Modricia, rozrywało niespójne formacje Borussii. Kto wie, czy zatrzymanie i odwrócenie tego spadku jakości (także transferami) drużyny nie będzie większym oraz trudniejszym wyzwaniem od wprowadzenia "żółto-czarnych" na europejskie i krajowe szczyty?

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, Androida i Windows Phone