Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

LM. Zachodny: Emocje będą na pewno

Po raz pierwszy w historii Ligi Mistrzów do ćwierćfinałów dotarli wszyscy zwycięzcy z fazy grupowej. Jednak nie tylko to świadczy o wysokim poziomie i emocjach, które na pewno czekają kibiców w następnej rundzie. O pojedynkach indywidualnych, trenerskich, taktycznych i podtekstach pisze Michał Zachodny - bloger, współpracownik m.in. Goal.com, scout i analityk InStat Football.


Barcelona - Atletico Madryt

To pojedynek, który w Europie może oznaczać pewnego rodzaju przewrót w odbieraniu hiszpańskiego futbolu. Targana kłopotami, ponoć już szukająca nowego szkoleniowca Barcelona naprzeciwko powoli wykrwawiającej się drużynie z Madrytu. Niespodziewane wejście na szczyt zespołu Diego Simeone zawdzięcza on kilku naprawdę wybitnym zawodnikom - od fenomenalnego Courtoisa, który przeciwko Barcelonie już zaliczał świetne występy w tym sezonie, przez rewelacyjnego Juanfrana na boku obrony, często asystującego Koke i wreszcie do rozbijającego obrony rywali Diego Costę. Jeśli patrzeć wyłącznie na indywidualne występy w tym sezonie, Atletico ma więcej piłkarzy zasługujących na wyróżnienia niż Barcelona Taty Martino.

Już można przewidzieć przebieg tego spotkania, choćby na podstawie ostatnich pojedynków tych drużyn. Atletico z grającymi bardzo blisko siebie formacjami, agresywnie odbierające piłkę na własnej połowie i szukające okazji do kontr - tak wyglądał styczniowy pojedynek i trudno wyobrazić sobie nagłą zmianę scenariusza. W ostatnich czterech meczach Barcelona strzeliła rywalom z Madrytu ledwie trzy gole. Katalończycy już mogli zapomnieć o komfortowych, wysokich zwycięstwach z Atletico, które dzięki olbrzymiemu, ale też regularnemu postępowi pod okiem Diego Simeone wdarło się na szczyt krajowy i europejski - zresztą zupełnie zasłużenie.

To może nie być piękny pojedynek, ale na pewno pełen emocji - średnio, w każdym z ostatnich trzech spotkań, piłkarze Atletico faulowali swoich rywali ponad dwadzieścia razy. Zestawienie tych zespołów w ćwierćfinale może także dać przedsmak ostatniej kolejki ligowej, gdy Barcelona podejmie zespół Diego Simeone - dla jednego z klubów to będzie okazja do rewanżu...

Real Madryt - Borussia Dortmund

Co musiał przeskrobać Jurgen Klopp w poprzednim wcieleniu, skoro ten sympatyczny, szczery szkoleniowiec ze sporym poczuciem humoru tak obrywa od losu w tym sezonie? Jego Borussia w meczach z Zenitem straciła Lewandowskiego (na jeden mecz ćwierćfinałowy) i Schmelzera (na cztery tygodnie), gdy i tak kadra jest wąska i przemęczona ostatnimi miesiącami. Zeszłoroczny show polskiego napastnika i marsz niemieckiej drużyny do finału Ligi Mistrzów teraz wydaje się abstrakcją, a stwierdzenie Kloppa ("swój cel na ten sezon w Europie już osiągnęliśmy") wydaje się odzwierciedlać nie tylko ambicje, ale i stan jego drużyny.

Zwłaszcza że Real - niczym Cristiano Ronaldo z piłką przy nodze w starciu z obrońcami Schalke - zdaje się odjeżdżać każdemu kolejnemu rywalowi w Lidze Mistrzów. O ile w Hiszpanii jeszcze zdarzają się im wpadki, tak na scenie europejskiej zachwycają, demolują i są jednymi z faworytów. Carlo Ancelotti przejął od Jose Mourinho już świetny zespół, ale go zjednoczył, dodanego mu Bale'a wkomponował prawie bezboleśnie oraz złożył ciekawy środek pola. Xabi Alonso, Modrić i o dziwo Di Maria oferują tak wiele różnych rozwiązań, że przeciwnikowi jest niezwykle trudno zatrzymać ich wszystkich naraz. Rok temu Klopp mówił wprost, że to zatrzymanie Hiszpana dało im szansę w walce z Realem - teraz skala wyzwania jest o niebo trudniejsza. A przecież jeszcze trzeba myśleć o Cristiano Ronaldo czy Benzemie.

Dlatego dla Borussii to będzie szansa na pokazanie klasy w kontrach i próba osiągnięcia jak najlepszego rezultatu w Madrycie przed rewanżem w Dortmundzie, gdzie z Lewandowskim po prostu mogą zdziałać więcej. Czy Real przebije się przez żółty mur zanim przyjdzie mu się zderzyć z "żółtą ścianą"?

PSG - Chelsea

To losowanie jest dla lidera angielskiej Premier League tylko z pozoru łatwe. Paryżanie są w tym sezonie Ligi Mistrzów zaraz za Bayernem i Realem pod względem jakości pokazanego futbolu. Już rok temu odpadnięcie z Barceloną było efektem dwóch remisów, nie porażek, a od czasu wejścia do klubu Laurenta Blanca widać też postęp w płynności gry. PSG może mieć przewagę zwłaszcza w środku pola, gdzie Verratti, Motta i Matuidi świetnie operują piłką, są cierpliwi w rozegraniu. W pierwszym meczu Chelsea na pewno schowa się więc za podwójną gardą. Mourinho pozwoli swoim ofensywnym pomocnikom na wysoki pressing dopiero w Londynie, licząc, że Cahill i Terry rozprawią się z jego kolejnym genialnym byłym podopiecznym. Po pokonaniu i wyłączeniu z gry Drogby, teraz czas na spotkanie ze Zlatanem Ibrahimoviciem.

Z drugiej strony należy spojrzeć na to jak Chelsea będzie starała się wykorzystać przewagę w bocznych sektorach boiska. Eden Hazard jeszcze w barwach Lille notował kapitalne występy przeciwko PSG, a w Lidze Mistrzów zaliczył więcej dryblingów niż Messi, Neymar czy Cristiano Ronaldo. Ten pojedynek zapowiada się genialnie także przez podteksty - Cavaniego łączy się z Chelsea, a Hazarda z PSG, choć obydwa kluby chcą zatrzymać swoje największe gwiazdy, oferując im jeszcze większe gaże. Po ćwierćfinałach może być kilka powodów więcej do głębszego sięgnięcia do klubowych budżetów.

Taktycznie to będzie raczej wyzwanie dla Mourinho, a nie Blanca - to styl gry PSG jest już bardziej zaawansowany i bliższy tego, co mają w teorii francuskiego szkoleniowca prezentować. Chelsea jest mocna, ale raczej na własnym stadionie, nie na wyjazdach, gdzie pragmatyczne podejście Portugalczyka stawia "czyste konto" ponad dorobek strzelecki jego zawodników. Powstrzymanie Ibrahimovicia będzie na czele listy priorytetów menedżera Chelsea.

Manchester United - Bayern Monachium

Awans angielskiej drużyny wydaje się równie nieprawdopodobny, jak ich szanse na zwycięstwo w okolicach 88. minuty pamiętnego finału z 1999 roku. David Moyes może i odetchnął z ulgą po zwycięstwie w rewanżu nad Olympiakosem, ale przecież nawet Grecy zbyt wiele razy przebijali się przez defensywę mistrzów Anglii. Dlatego to "Czerwone Diabły" będą zmuszone do znacznego podniesienia poziomu przeciwko pewnie kroczącemu od zwycięstwa do zwycięstwa Bayernowi Monachium.

Guardiola na pewno zrobi wszystko, by uniknąć takiego początku jak z Arsenalem w Londynie. Chociaż Wayne Rooney mówi, że gra ofensywna jest w "klubowym DNA", to Manchester United będzie musiał przede wszystkim świetnie się bronić. To będzie wielki test dla bocznych obrońców - Evry i Rafaela. Raczej zabraknie miejsca dla Ryana Giggsa, który zachwycił w środę, ale choćby przez wzgląd na intensywność tempa gry Bayernu może mieć problem z odciśnięciem swojego piętna na meczach ćwierćfinałowych. Jeśli "Czerwone Diabły" zostawią mistrzom Niemiec tyle wolnych przestrzeni, co piłkarzom Olympiakosu w ciągu całego dwumeczu, ten półfinał może rozstrzygnąć się szybciej niż kibice Manchesteru United by pragnęli. Dla Davida Moyesa to prawdopodobnie najtrudniejszy test w i tak kryzysowym, pierwszym sezonie Szkota na Old Trafford - taki, którego z pewnością wolałby on uniknąć.