Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Po losowaniu Ligi Mistrzów: W półfinałach najsilniejsi, z najlepszymi trenerami

Zwolennicy teorii spiskowych mają pole do popisu: zespoły najsilniejsze lub mające najlepszych trenerów trafią na siebie dopiero w półfinałach. Wszystko wskazuje na to, że zagrają w nich Bayern, Real, Chelsea i... Barcelona - twierdzi Michał Okoński, dziennikarz "Tygodnika Powszechnego" i autora bloga "Futbol jest okrutny".


W przypadku pary Bayern - MU sprawa jest oczywista. W środę w starciu z Olympiakosem Manchester United pokazał wreszcie charakter, ale od kolejnego rywala dzielą go lata świetlne. W Anglii ogrywani nawet przez Swansea, Stoke czy Sunderland mieliby teraz stawić czoło najlepszej drużynie świata? Piętą achillesową MU jest statyczny środek pomocy - miejsce, w którym zawodnicy Guardioli są najszybsi i najsilniejsi. Zważywszy na intensywność pressingu Bayernu, zapowiadają się mecze, w których van Persie czy Rooney niemal nie dotkną piłki, a jeszcze zawieszony za kartki Evra nie będzie mógł zagrać w pierwszym spotkaniu... Wyobrażacie sobie, jak Ribery'ego i Robbena próbują powstrzymywać Rafael i Buttner?

Ze starciem Real - Borussia, kolejnym już w ostatnich latach, sprawa jest bardziej skomplikowana, ale mówimy w końcu o drużynie uważanej za głównego, obok Bayernu, faworyta rozgrywek. Zdziesiątkowany kontuzjami zespół z Dortmundu, z zawieszonym na pierwszy mecz Lewandowskim, naprzeciwko tercetu BBC - Bale'a, Benzemy i Cristiano Ronaldo - prowadzonym przez imponującego spokojem i klasą Carlo Ancelottiego, który zdołał ustabilizować klub po huśtawce z czasów Jose Mourinho? "Tisze jediesz, dalsze budiesz" - to maksyma, którą Włoch będzie mógł po sezonie zadedykować poprzednikowi. "Gwiezdny czas" piłkarzy Kloppa minął, niestety, przed rokiem - "gwiezdny czas" Realu znów staje się rzeczywistością i, co ważne, w konstelacji tych gwiazd nie świecą jedynie wspomniani zawodnicy ofensywy: arcyciekawie prezentuje się także tercet operujący za ich plecami, gdzie oprócz zawsze skutecznego w destrukcji Xabiego Alonso jest także "metronom" Modrić i przestawiony ze skrzydła di Maria. Zbyt wiele wyzwań, jak na ograniczone możliwości.

Jeśli ktoś może powstrzymać Zlatana Ibrahimovicia przed strzelaniem bramek, to taktyczny geniusz Jose Mourinho. Menedżer Chelsea wie, jak grać defensywnie przeciwko najlepszym - z Interem i Chelsea radził już sobie w trudniejszych okolicznościach; jego podopieczni w Lidze Mistrzów stracili dotąd najmniej bramek, a on sam nie odpadł nigdy z rozgrywek na poziomie ćwierćfinału. Paris Saint-Germain kroczy swoją ścieżką do wielkości konsekwentnie, skutecznie inwestując w drużynę, ale wciąż brakuje mu doświadczenia - będącego w meczach o taką stawkę wartością równie cenną, co entuzjazm i talent. Wyżej niż ćwierćfinał mogą zajść za rok.

Najmniej oczywiste jest rozstrzygnięcie dwumeczu Barcelona - Atletico. Kiedy mają swój dzień, piłkarze Diego Simeone są w stanie ograć każdego, zarówno Diego Costa, jak bramkarz Thiabut Courtouis należą do gwiazd Champions League, w lidze i Pucharze Króla byli dla Barcelony więcej niż równorzędnym rywalem, jednak w Europie nie będą mogli grać tak agresywnie, jak na krajowym podwórku. To znowu argument z pogranicza teorii spiskowej, ale myślę, że sędziowie będą chronić nogi Messiego czy Neymara na tyle skutecznie, że wykartkowani piłkarze z tej strony Madrytu skończą na ćwierćfinałach.



Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i na Androida