Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Arsenal oblężony

Oblężony od lat, niemal sezon w sezon. Kiedy w Lidze Mistrzów przychodziła wiosna, napadali na londyńskich piłkarzy najpotężniejsi. Aż nadciągnął najpotężniejszy wśród nich - Bayern. W środę. Transmisja meczu 1/8 finału o 20.45 w TVP 1 i Canal+ Sport. Relacja w Sport.pl
0 : 2
Informacje
Liga Mistrzów 2013/14 - 1/8 finału
Środa 19.02.2014 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Arsenal
0
0
0
Bayern Monachium
0
2
2
Składy i szczegóły
Arsenal
Kartki: Szczęsny - czerwona, Sanogo, Rosicky - żółta Skład: Szczęsny - Sagna, Mertesacker, Koscielny, Gibbs (31. Monreal) - Wilshere, Flamini - Oxlade-Chamberlain (74. Rosicky), Oezil, Cazorla (39. Fabiański) - Sanogo
Bayern Monachium
Bramki: Kroos (54.), Mueller (88.) Kartki: Boateng, Mandżukić - żółta Skład: Neuer - Lahm, Boateng (46. Rafinha), Dante, Alaba - Thiago (79. Pizarro) - Robben, Martinez, Kroos, Goetze - Mandżukić (64. Mueller)
Na dobrą sprawę Anglicy mogliby pomyśleć, że przed londyńczykami wyzwanie wybitnie na miarę ich możliwości. W 2013 roku piłkarze Bayernu wygrali w Lidze Mistrzów 11 z 13 meczów, ale obie wpadki przytrafiły im się akurat w meczach z przedstawicielami Premier League - Arsenalem (wiosną) oraz Manchesterem City (jesienią). Prosty wniosek "umiemy z nimi grać" odpowiadałby osławionej mentalności wyspiarzy: ciągle im się zdaje, że za kanałem La Manche grasują sami barbarzyńcy, a kiedy jednego wpuszczą, to patrzą osłupiali, że nie tylko nie wydłubał sobie widelcem oka, ale jeszcze nożem do polędwicy nie kroi ryby. I kombinują, że to pewnie wyjątek.

W futbolu intensywnie jednak z izolacjonizmu wychodzą. Zachłysnęli się bezkresnym bogactwem ligi hiszpańskiej, odkrywając - w importowanych Macie, Silvie, Cazorli czy nawet Michu - że piłkarze wyjęci z klubów poniżej poziomu Barcelony i Realu będą u nich wirtuozami. A potem uklękli przed Bundesligą - odkąd w ostatnim finale Ligi Mistrzów oddali londyńskie Wembley jako scenę dla Bayernu i Borussii, nieustannie sławią w niemieckim modelu niedościgniony wzór dla reszty świata. I dziś monachijczyków witają z atencją godną ich majestatu, onieśmieleni, niemal ulegle.

Nawet analizy pod hasłem "jak pokonać Bayern" nie składają się z konkretnych rad, lecz wątpliwości, czy londyńczycy powinni wypowiedzieć gościom wojnę na pressing daleko od własnej bramki, czy raczej cofnąć się i liczyć na szybkość skrzydłowych. To odróżnia obecną drużynę trenera Pepa Guardioli od prowadzonej przez niego również niezwyciężonej Barcelony sprzed kilku sezonów - wtedy rywale przynajmniej się orientowali, jak z nią grać (choć szanse na sukces nadal mieli niewielkie), teraz nikt taktycznego szablonu na faworyta nie wypracował. Monachijczycy czujnie reagują na przebieg wydarzeń, są zdolni do silnych modyfikacji swego sposobu gry, mają wiele równie groźnych twarzy.

W całej Europie jest tylko jeden klub z dłuższą passą ligowych zwycięstw (Celtic Glasgow, upadek Rangers zmienił szkocki duopol w monopol), ale wrażenie robi nade wszystko totalność bawarskiego panowania w każdym kolejnym meczu. Jeśli wierzyć danym z serwisu Whoscored.com opisującego statystycznie pięć czołowych lig na kontynencie, Bayern wyróżnia się w niemal każdej kategorii: oddaje najwięcej strzałów (średnio 19,2 w kolejce) i najwięcej strzałów celnych (8), naturalnie najdłużej trzyma piłkę (70,4 proc. czasu gry, aż cztery punkty procentowe przewagi nad Barceloną), dokładnością podań (88,5 proc.) ustępuje jedynie Paris Saint-Germain, liczbą udanych dryblingów (20,2) - Borussii Mönchengladbach, a wyrażaną kartkami (żadnej czerwonej) czystością gry - Cardiff City. Odzwyczaił też fanów od śledzenia gry z tętnem wyższym niż spoczynkowe, bowiem prowadzenie obejmuje po kilku minutach gry, w najgorszym razie ociąga się kwadrans z okładem. I potem już tańczy na pełnym luzie. Gdyby nie niedawny mecz w Stuttgarcie - jedyny od połowy grudnia skażony utratą bramki - wygrywaliby monachijczycy wprost bezszelestnie. A przecież nawet tam wieczór zakończyła erupcja emocji wyłącznie pozytywnych, zwycięskiego gola wbił bowiem w 90. minucie Thiago Alcântara po pięknej powietrznej akrobacji.

Im bardziej staje nam przed oczami, co wyprawiają futboliści obracający się wokół stóp cofniętego rozgrywającego Philippa Lahma - w razie ponownego triumfu w rozgrywkach będzie chyba promowany do Złotej Piłki - tym głośniej winniśmy mitygować wszystkich, którzy zbyt hałaśliwie wypominają Arsenalowi mierny dorobek w Champions League. Rok 2014 - wpada w 1/8 finału na rozszalały Bayern; 2013 - też wpada w 1/8 na Bayern; 2011 - ta sama runda, przeciwnikiem późniejsza triumfatorka Barcelona; 2010 - również Barcelona, tym razem "dopiero" w ćwierćfinale. Chyba nikogo w minionych latach losowanie nie traktowało brutalniej.

Inna sprawa, że londyńscy fani mają prawo grymasić. Klub z najdroższymi od dawna cenami biletów znów je podniósł, aż sprowokował Bayern do decyzji, by znacznie dofinansować swoim kibicom wyprawę na stadion Emirates. Tutaj też cała Bundesliga chce służyć za wzór - monachijczycy sprzedawali karnety na sezon (być może historyczny, niesplamiony porażką!) nawet za 140 euro, najtańszy na Arsenal kosztował 1182 euro. Co przypomina, że liga angielska jest wyspą także dlatego, iż najpierw podbijała świat komercyjnie - rozwijając międzykontynentalny marketing, wyciskając rekordowe zyski ze sprzedaży transmisji, wyprzedając kluby obcokrajowcom - a Niemcy postanowili rozpocząć od kolonizacji sportowej.

Więcej o:
Komentarze (8)
Liga Mistrzów. Arsenal oblężony
Zaloguj się
  • mikolaj.psk

    Oceniono 52 razy 6

    Oczywiście artykuł beznadziejny jak każdy na tym portalu. Słownictwo pasujące do tworzenia wierszy a nie opisywania piłki nożnej i tego co z nią związane. Tytuł mówi : Arsenal oblężony , a o samej drużynie z Londynu i jej oblężeniu znalazł się jeden krótki akapit. Nie chcę tutaj wspominać o aspektach sportowych i relacjach między tymi dwoma zespołami bo ze światem ekspertóF niestety nie wygram , oni widzą tylko tych którzy wygrywają , ale już transferów za 40mln w każdym kolejnym okienku , które pozwalają im te trofea wygrywać nikt nie widzi ;) W skrócie , tekst beznadzieja jak zwykle a dalsza nagonka na Arsenal trwa.

  • seba5111998

    Oceniono 13 razy 5

    "(...)ale obie wpadki przytrafiły im się akurat w meczach z przedstawicielami Premier League - Arsenalem (wiosną) oraz Manchesterem City (jesienią)." tylko, że w pierwszym meczach przeciw tym rywalom Bayern te drużyny wgniatał w murawę i to na dodatek przed ich publicznością, w meczu z Arsenalem Bayern był już pewny awansu i sobie ich odpuścił, skończyło się to porażką 0:2 i walką do ostatniej minuty o awans. W meczu z Manchesterem Bayern po 12 minutach prowadził 2:0, jakby Bawarczycy nie odpuścili skończyło by się pogromem. Więc nie można pisać, że Anglicy mieli sposób na Bayern bo te dwa zwycięstwa to były przypadki, a Bayern i tak bramkowo był lepszy.
    Co do meczu, Bayern jest faworytem, w tym sezonie niszczy wszystkich po kolei, a jeśli ktoś im urwie punkty to tylko przez przypadek. Jednak Arsenal też całkiem całkiem sobie radzi, tracą bodajże tylko jeden punkt do lidera, prawie wygrali grupę LM. Mecz na pewno będzie emocjonujący, jednak ja stawiam 3:1 dla Bayernu, tak jak rok temu.

  • pozmigun

    Oceniono 19 razy -1

    Znów narcystyczny, grafomański bełkot Steca. Tego się czytać nie da.

  • aprilprincess

    Oceniono 19 razy -1

    Tytul rzeczywiscie malo adekwatny do tresci....... powinien raczej brzmiec: "Oda do Bayernu". generalnie lubie Steca, ale dzis przegial. I nie chodzi nawet o sile Bayernu (zbudowana na wykupowaniu zawodnikow od lokalnych rywali, owszem legalne, ale czy moralne? i czy godne zachwytu? Chodzi o ten kwiecisty styl (jak ponizej napisano bardziej odpiwiedni wierszom nastolatki niz artykulowi w gazecie) i brak powiazania tresci z tytulem.
    Poza tym pisanie o wynikach przed meczem jest ryzykowne, ktos panu Rafalowi powiedzial, ze w kopanej jest wszystko mozliwe? Wczoraj jego redkacyjny kolega pial z zachwytu na Man Shitty..... i co?

  • tuskopizdrak

    Oceniono 8 razy -2

    Koorwa znowu ten grafoman!!!!!!!!!
    Co to koorwa mozna zrobic z takiego prostego sportu jak pilka nozna
    Tfu

  • daniello51

    Oceniono 12 razy -6

    ludki Arsenal wygra ten mecz poniewaz co to jest bayern? dziekujmy ze nie przyszedl lewandowski bo juz dwoch maslakow z Polski mamy w teamie Tylko Roman K. z pewnej stacji tzw sportowej EXPERT z Bozej laski i kompromitacja moze faworyzowac cieniutka bundeslige .powiem jedno . BERGKAMP wracaj tylko Ty cos zdzialasz wiecej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX