Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Cud w Dortmundzie. Borussia w półfinale!

3 : 2
Informacje
Liga Mistrzów 2012/13 - Ćwierćfinał
Wtorek 09.04.2013 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Borussia Dortmund
1
2
3
Malaga
1
1
2
Składy i szczegóły
Borussia Dortmund
Bramki: Lewandowski (40.), Reus (91.), Santana (93.)
Kartki: Bender, Schmelzer - żółta
Skład: Weidenfeller; Piszczek, Subotic, Santana, Schmelzer; Guendogan (Hummels, 86.), Bender (Sahin, 72.); Błaszczykowski (Schieber, 72.), Goetze, Reus; Lewandowski
Malaga
Bramki: Joaquin (25.), Eliseu (82.)
Kartki: Gamez, Toulalan - żółta
Skład:Caballero; Gamez, Demichelis, Sanchez, Antunes; Camacho, Toulalan, Joaquin (Portillo, 87.), Baptista (Santa Cruz, 84.), Isco; Duda (Eliseu, 74.)
Takiego wieczoru Liga Mistrzów nie przeżyła od lat. W 90. minucie sensacyjnym półfinalistą była Malaga. Kilkadziesiąt sekund później - i dwa gole później! - ze szczęścia zwariowała Borussia. Jedną z bramek zdobył Robert Lewandowski.
Click. Boom. Amazing! Przekonajcie się, jakie to proste

To był dreszczowiec na miarę finału z 1999 r., w którym Manchester United przegrywał z Bayernem Monachium w ostatniej minucie 0:1, by wygrać 2:1 i zdobyć Puchar Europy.

Gdy we wtorek wydawało się, że w półfinale zagrają Hiszpanie, trafił Marco Reus, ale jego gol dał tylko nadzieję. Niemiec wyrównał, wynik 2:2 premiował gości.

Po chwili w ataku rozpaczy i gigantycznym zamieszaniu w polu karnym, trafił Felipe Santana. Tego wieczoru jeden z najsłabszych. Brazylijski stoper, którego nie byłoby pewnie na boisku, gdyby wyzdrowiał był lider defensywy Borussii Mats Hummels. Na szczęście wystarczyło mu dotknąć piłki, by było 3:2.

Wcześniej Robert Lewandowski wykorzystał swoją jedyną szansę. W dziesiątym meczu w elicie strzelił szóstego gola. Skuteczniejsi są tylko Burak Yilmaz, Leo Messi (po 8 bramek) i Cristiano Ronaldo (10), ale Turek już odpadł, a w środę może też nie być Messiego.

Lewandowski przed tygodniem zmarnował jedną szansę (w Hiszpanii było 0:0), ale to nie jego kibice Borussii powinni obwiniać za horror. Mario Götze partaczył i w Máladze, i u siebie. Obie świetne. Gdyby nie podanie do Reusa, który piętą asystował przy golu Lewandowskiego, jego występ w dwumeczu trzeba by ocenić za fatalny. Ale nie on jeden zawodził.

Borussia rozegrała prawdopodobnie najgorszy mecz tej edycji LM. Notorycznie traciła piłkę, rzadko przedzierała się przez defensywę gości, a gdy już stawała przed bramkarzem Willym Caballero, nie potrafiła go pokonać. 31-letni bramkarz był bohaterem pierwszego spotkania, do 90. minuty był też bohaterem rewanżu. Gdyby przyznawano nagrodę dla najlepszej interwencji w LM, konkurencji nie miałaby jego parada po strzale Reusa.

A może rywalizowałby z Argentyńczykiem Roman Weidenfeller? Gdyby bramkarz Borussii w niesamowity sposób nie odbijał uderzeń Hiszpanów, wysiłek jego kolegów w końcówce nie miałby sensu.

Borussia wraca do półfinału po 15 latach, Málaga marzyła o pierwszym. Przegrała o włos, ale i tak jest jednym ze zwycięzców sezonu.

Gdy opuszczona przez szejka Al Thaniego mierzyła się z Panathinaikosem w eliminacjach, walczyła o przetrwanie. 8 mln euro premii od UEFA pozwalało uspokoić wierzycieli i wypłacić pensje. Później niespodziewanie wygrywała w grupie z Milanem i Zenitem, by wiosną wyeliminować w 1/8 finału Porto.

A wszystko dzięki Manuelowi Pellegriniemu. Siedem lat temu Chilijczyk doprowadził do półfinału debiutujące w elicie Villarreal, wczoraj sekundy dzieliły go od wykucia trenerskiego arcydzieła z Málagą, choć okoliczności wybitnie mu nie sprzyjały. Za kartki pauzowali kapitan Weligton i pomocnik Manuel Iturre, sam trener ledwie zdążył na mecz z pogrzebu ojca w Chile. Dla jego klubu wczorajszy mecz może być ostatnim w Champions League na długo - za niewypłacalność UEFA wykluczyła go z następnego sezonu europejskich pucharów. Pellegrini pewnie do elity wróci. Znów udowodnił, że ma wszystko, by pracować w klubie ze szczytu.

Misja Borussii jeszcze się nie skończyła. Niezależnie od losowania faworytem półfinału jednak nie będzie.

Pierwszy raz od 17 lat w półfinale Champions League zagrają polscy piłkarze z pola. W 1996 r. Roman Kosecki grał o finał z Nantes, a Krzysztof Warzycha z Panathinaikosem (w ateńskiej bramce stał wówczas Józef Wandzik). Za dwa tygodnie Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek będą mogli zrobić kolejny krok, by powtórzyć sukcesy Jerzego Dudka, Józefa Młynarczyka i Zbigniewa Bońka.