Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Ta sensacyjna, szalona Chelsea

2 : 2
Informacje
Liga Mistrzów 2011/12 - Półfinał
Wtorek 24.04.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
FC Barcelona
2
0
2
Chelsea
1
1
2
Składy i szczegóły
FC Barcelona
Bramki: S. Busquets (35.), A. Iniesta (44.) Skład: V. Valdss - C. Puyol, G. Piqué (26. D. Alves), J. Mascherano - S. Busquets, C. Fabregas (74. S. Keita) Xavi, A. Iniesta - I. Cuenca (67. Tello), A. Sanchez, L. Messi
Chelsea
Bramki: Ramires (45.+1), F. Torres (90.+1) Skład: P. Cech - B. Ivanovic , G. Cahill (12. J. Bosingwa), J. Terry , A. Cole - J. Mikel , R. Meireles , J. Mata (58. S. Kalou), F. Lampard , Ramires - D. Drogba (80. F. Torres)
Barcelona nie obroni Pucharu Europy, choć we wtorek przez połowę meczu grała z przewagą jednego piłkarza, wygrywała i wykonywała rzut karny. Tylko zremisowała 2:2, w finale Ligi Mistrzów zagrają londyńczycy
Jeśli zwycięstwo Chelsea w Londynie 1:0 było dużą niespodzianką, to wtorkowy wieczór przebiegał wprost szokująco.

Bo kto wpadłby na to, że gola dla gospodarzy strzeli Sergio Busquets? A strzelił, swojego premierowego w tym sezonie, pierwszego w Lidze Mistrzów od czterech lat.

Kto wymyśliłby, że bramkę dla gości zdobędzie rzucony na prawą obronę - z konieczności, już w trakcie gry - pomocnik Ramires? A zdobył, po rajdzie w stylu najlepszych bocznych defensorów świata i subtelnym uderzeniu a la Leo Messi.

I wreszcie, kto wywróżyłby, że z rzutu karnego spudłuje właśnie on, najwybitniejszy współczesny gracz, i to w chwili, gdy gol dałby Barcelonie prowadzenie 3:1, gwarantujące awans? A Messi huknął w poprzeczkę. Zmarnował już ósmą jedenastkę w katalońskich barwach - na 33 próby.

Sensacyjnie zrobiło się zresztą już przed meczem. Oto trener Pep Guardiola zostawił w rezerwie Daniego Alvesa, najbardziej ofensywnego obrońcę na planecie, wpływającego na osobność stylu gry Barcy niemal tak samo jako Messi.

Tak, to był wieczór w Champions League inny niż wszystkie. Nie dotrwaliśmy jeszcze do przerwy, gdy głowę stracił John Terry. Znienacka, bez powodu, z dala od piłki kopnął kolanem Alexisa Sancheza. Wychowanek i kapitan Chelsea zachował się w stylu stopera Realu Pepe, któremu w czasie El Clasico często stres odbiera zdrowy rozsądek.

Terry w tak ważnym meczu nie zareagował w ten sposób jeszcze nigdy. Cztery lata temu przeżył dramat, gdy w finale LM poślizgnął się i przestrzelił rzut karny, który mógł dać jego zespołowi triumf. Wtedy wszyscy mu współczuli, teraz spotka się tylko z potępieniem. Nie dość, że zachował się po chamsku, to jeszcze skrajnie nieodpowiedzialnie - po jego czerwonej kartce Chelsea została bez stoperów, bo z wcześniej uraz powalił Gary'ego Cahilla. To dlatego na prawej obronie wylądował Ramires.

Piłkarski efekt motyla. Gdyby nie kontuzja i czerwona kartka, brazylijski pomocnik nie stanąłby w tym miejscu. Gdyby nie stanął, nie popędziłby w tej akcji do przodu. Gdyby nie popędził, nie strzeliłby gola. Gdyby nie strzelił, Chelsea być może nie awansowałaby do finału.

Zresztą, gdy Brazylijczyk - po pierwszym celnym strzale Chelsea w meczu, a drugim w dwumeczu - zdobywał bramkę, wydawało się, że radość gości długo nie potrwa.

Barcelona nacierała, ale nie mogła się przedrzeć przez zatłoczone pole karne. Chwilami spełniał się stary plan Jose Mourinho, który po kilku kontuzjach obrońców wymyślił, że na środku defensywy postawi Didiera Drogbę. Portugalczyk przed meczem byłym piłkarzom wysyłał SMS-y z radami, jak pokonać Barcelonę. Tego, że jego ukochany napastnik zamieni się w specjalistę od odbierania piłki i drugą połowę spędzi tuż przed własnym polem karnym, pewnie nie przewidział.

Barcelona nie przypominała zespołu, który każdemu potrafi strzelić gola. Szanse marnowała, aż w ostatniej minucie wyrównał Fernando Torres - od miesięcy poddawany miażdżącej krytyce, bo kosztował 50 mln funtów, a strzelał od święta.

Wielka Barcelona nie zostanie pierwszą drużyną, który dwa razy z rzędu wygrała Ligę Mistrzów. Nie może narzekać na sędziów i pecha. Grała słabo.

Wśród londyńczyków słodko-gorzko czuli się we wtorek tylko Terry, Ivanović, Ramires i Meireles. Dostali kartki, w finale nie zagrają. Trener Roberto di Matteo pewnie się jeszcze tym nie przejmuje. Osiągnął już największy sukces w karierze, 19 maja w finale może zapewnić sobie pracę na następny sezon. Miał doczłapać z Chelsea do końca sezonu, a ma szansę spełnić największe marzenie właściciela Romana Abramowicza?