Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Czy kluby dostaną mniej pieniędzy?

11 maja oficjalnie potwierdzono, że przetarg na prawa telewizyjne do transmitowania rozgrywek piłkarskiej Ekstraklasy w latach 2011-2014 wygrał Canal+. Dzięki sublicencjom, niektóre spotkania będzie można obejrzeć też w Polsacie i Eurosporcie. Dziennikarz ?Gazety? i Sport.pl Jacek Sarzało na swoim blogu podejrzewa, że kluby zarobią mniej pieniędzy niż tytułu obecnej umowy.
- W dniu 11 maja 2011 roku Kluby Ekstraklasy jednogłośnie przyjęły ofertę Canal Plus Cyfrowy na udzielenie licencji dotyczącej praw telewizyjnych w zakresie meczów na żywo w sezonach 2011/2012, 2012/2013 i 2013/2014. Przyjęta oferta zakłada udzielenie sublicencji na rzecz Polsatu Cyfrowego i stacji Eurosport - głosi komunikat Ekstraklasy SA, dotyczący procesu oferowania praw medialnych.

Dziennikarz "Gazety" i Sport.pl Jacek Sarzało zastanawia się na swoim blogu, czy sprzedaż praw do transmisji za, prawdopodobnie, niższą cenę nie wpłynie negatywnie na budżety klubów ekstraklasy. Kwota, za jaką sprzedane zostały prawa do transmisji meczów na najbliższe trzy sezony nie została bowiem ujawniona.

- Ekstraklasa zarzeka się, że dofinansowanie się nie zmniejszy, pula dla klubów będzie taka sama (ok. 4 mln zł rocznie dla najsłabszych, ok. 10 mln zł dla najlepszych). Ale jednocześnie za nic nie chce ujawnić - ile wzięła za prawa. Brak tej informacji w zestawieniu z owym niewymuszanym przecież zapewnianiem na lewo i prawo, że kluby nie stracą - wskazywałby, że... wzięła mniej niż do tej pory (było ok. 120 mln zł rocznie).

Za domniemanym zejściem z ceny przemawia też to, że telewizje prawdopodobnie nie po to ponad pół roku szachowały Ekstraklasę SA, by w końcu zgodzić się na jej warunki. A już na pewno nie były skłonne zaakceptować olbrzymiego podniesienia stawki (jak pamiętamy - na początku ligowa spółka spodziewała się, że za swój jedyny towar dostanie nawet pół miliarda za 3 lata).

To Ekstraklasie SA musiało nagle zacząć zależeć na jak najszybszym podpisaniu umowy z Canal+, Polsatem i Eurosportem. I zrobiła to w te pędy, bo raz - zdała sobie sprawę, jak leci na pysk wartość ligi po ogłoszeniu przez rząd wojny ze stadionowym chuligaństwem; dwa - do nowego sezonu coraz bliżej, niebezpieczeństwo, że co poniektórzy klubowi biedawłaściciele zbankrutują, a ich chlebobiorcy nie przystąpią do rozgrywek było coraz bardziej realne - pisze na swoim blogu Jacek Sarzało.