Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Jagiellonia - Zagłębie 2:0: Costa pomógł gospodarzom

2 : 0
Informacje
Ekstraklasa 2010/11 - 7. kolejka
Niedziela 26.09.2010 godzina 17:15
Wyniki szczegółowe
Wynik
Jagiellonia Białystok
2
Zagłębie Lubin
0
Po dwóch dniach przerwy Jagiellonia powróciła na fotel lidera. Piłkarze Michała Probierza przez większą część meczu męczyli się z Zagłębiem, ale ostatecznie pokonali lubinian 2:0. Kolejny raz do siatki trafił Kamil Grosicki, który spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych.
Zobacz gola Grosickiego na Ekstraklasa.tv?

Kibice w Białymstoku prawdziwe emocje przeżywali tak naprawdę tylko przez ostatnie dwadzieścia minut spotkania. Rozgrywające przyzwoity mecz Zagłębie było dla Jagiellonii równorzędnym rywalem do momentu kiedy grało w komplecie. Po czerwonej kartce dla Costy goście całkowicie oddali gospodarzom inicjatywę za co zostali okrutnie skarceni.

W pierwszej połowie Zagłębie zagrało niemal perfekcyjnie w obronie. Piłkarze Marka Bajora konsekwentnie realizowali założenia taktyczne swojego trenera i zagęszczając środek boiska odcinali od podań Tomasz Frankowskiego oraz skrzydłowych Kupisza i Makuszewskiego. Inna sprawa, że gospodarze grali schematycznie, a ich ataki pozbawione były odpowiedniego tempa. Przez pierwsze dwa kwadranse Jagiellonia nie stworzyła sobie ani jednej dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Co więcej piłka wpadła do bramki Sandomierskiego. W akcji z 27. minuty po której trafił Plizga, Marcin Szulc dopatrzył się spalonego.

Zobacz gola Kupisza na Ekstraklasa.tv ?

Pierwsza część wcale nie musiała się jednak skończyć remisem. Tomasz Frankowski rzadko myli się w sytuacjach sam na sam, a gwarantem sukcesu jest jego słynna "podcinka". Tym razem się nie udało. Najskuteczniejszy snajper Jagi źle trafił w piłkę i Mateusz Bartczak z łatwością zdołał ją wybić.

Po zmianie stron gospodarze nadal grali bezbarwnie w ofensywie, mimo że zmęczone ciągłym pressingiem w pierwszej połowie Zagłębie zostawiało coraz więcej miejsca w środkowej strefie boiska. Sytuacji nie zmieniło nawet pojawienie się na placu gry Kamila Grosickiego. Co więcej lepsze okazję stwarzali sobie właśnie lubinianie. W pierwszym kwadransie wybornej nie wykorzystał Arkadiusz Woźniak. Stojąc kilka metrów przed bramką zdecydował się na uderzenie przewrotką, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Przy stałych fragmentach gry niezwykle groźny był Csaba Horvath. W 55. minucie jego uderzenie głową nieznacznie minęło słupek bramki Sandomierskiego. Kilka minut później Słowak, który przez większą część meczu brylował w defensywie, nie ustrzegł się błędu, kiedy podcinał w polu karnym Tomasza Frankowskiego. Gospodarze domagali się podyktowania jedenastki, ale arbiter był innego zdania. Od 71. minuty goście grali w osłabieniu,. Za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Costa.

Zejście czarnoskórego zawodnika zdezorganizowało defensywę gości. Najbardziej zabrakło Costy w 78. minucie. Właśnie po tej stronie boiska na której grał, obrońcom urwał się Grosicki. Po przebiegnięciu kilkunastu metrów super- rezerwowy będąc w polu karnym posłał piłkę do bramki obok bezradnego Isailovicia.

Od tego momentu goście kompletnie się pogubili. Chwilę później miała miejsce kolejna kontrowersyjna sytuacja. Reina stanął na nogę Grosickiego i powalił zawodnika gości kiedy ten szykował się do strzału. Gwizdek sędziego ponownie jednak milczał.

W 84. minucie na boisku w zespole z Białegostoku pojawił się debiutant. Kameruńczyk Essomba swoją obecność na murawie zaakcentował imponującą akcją. W świetnym stylu minął aż pięciu rywali i dograł do niepilnowanego Tomasza Kupisza. Ten mocnym strzałem zdobył drugiego gola dla swojej drużyny.

W ostatniej minucie doskonałej szansy na kolejną bramkę nie wykorzystał Grosicki. Będąc sam przed Isailoviciem zbyt długo zwlekał ze strzałem i dał się dogonić obrońcom.

Niedzielną wygraną białostoczanie ustanowili klubowy rekord piętnastu z rzędu meczów bez porażki na własnym boisku.

Remis w meczu Bełchatów - Wisła