Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wodzisław po spadku to same znaki zapytania

Jaki los czeka po spadku klub z Wodzisławia? Scenariusze na najbliższe tygodnie są bardzo różne. Pewne jest jednak, że bez pomocy miasta Odra może zapomnieć o szybkim powrocie do ekstraklasy
Sztab szkoleniowy stawił się w poniedziałek w klubie w komplecie. Czy w tym samym składzie poprowadzi także drużynę w I lidze? - Poczekajmy. Odra jest spółką akcyjną, w której obowiązuje hierarchia w podejmowaniu decyzji. My znamy swoje miejsce w tym układzie. Zarząd na pewno nas rozliczy - ucina trener Marcin Brosz. - Ja nigdy nikogo na siłę nie przekonuję. Trenerzy sami muszą wiedzieć, czy chcą kontynuować pracę - zasłania się Dariusz Kozielski, członek zarządu klubu.

Drużyna spotka się z zarządem dopiero w czwartek. Jest przesądzone, że klub opuszczą wszyscy zawodnicy z zimowego zaciągu. Niewykluczone, że podobną drogę obiorą doświadczeni ligowcy. Robert Kłos oraz Bartłomiej Chwalibogowski już w sobotę zdali w klubie sprzęt. Wczoraj to samo zrobili Brazylijczycy. Odejście Brasilii było przesądzone, ale Daniel Bueno wciąż ma ważny kontrakt z klubem. - Mój menedżer Matteo Ambrosini szuka już dla mnie nowego pracodawcy - twierdzi brazylijski napastnik. Do ojczyzny wrócił Gruzin Koba Szalamberidze. - Z niewolnika nie ma pracownika, ale część tych ludzi ma ważne umowy, które należy wypełnić - przypomina Kozielski.

Kto zostanie w Odrze? - Z tym to może nie być jasności nawet do końca czerwca - przekonuje Władysław Kowalik, współpracujący z Odrą w sprawie transferów. - Piłkarze jednego dnia będą mówić, że zostaną, a następnego, że odchodzą - dodaje były dyrektor sportowy klubu z Wodzisławia.

W Odrze nie widać na razie jasnego scenariusza w sprawie przyszłości. - Chcę walczyć o powrót do ekstraklasy. Jeśli potrafiliśmy ściągnąć ludzi o uznanych nazwiskach, którzy do końca walczyli o utrzymanie, to dlaczego nie mielibyśmy znaleźć wartościowych piłkarzy chętnych do walki o awans? - pyta Kozielski.

Takich optymistów jest jednak niewielu. - Mam poważne obawy, czy my w ogóle wystartujemy w I lidze - mówi kierownik MOSiR-u i były piłkarz Odry Janusz Należyty. - Potrzeba będzie od 4 do 6 mln zł. Skąd je wziąć? Wodzisław to biedne miasto. Nie ma takiego potencjału jak chociażby Gliwice, gdzie na pewno będzie łatwiej wrócić do ekstraklasy - uważa Należyty.

Powodów do optymizmu nie daje też bezpośrednie zaplecze pierwszej drużyny, czyli Młoda Ekstraklasa. - Ani jeden z tych chłopaków przez lata nie dostawał szansy ogrania się w ekstraklasie. Widocznie nikt poważnie nie brał pod uwagę spadku - mówi Jarosław Skrobacz, trener MESY, pracujący również w sztabie Brosza.

Inne rozwiązania? - Może trzeba będzie się przeprosić z takimi piłkarzami jak Mateusz Słodowy, Witek Cichy czy Piotr Szymiczek, którzy teraz grają w niższych ligach. Ale nie wiem, czy wrócą, by gryźć trawę dla Odry, mając w pamięci, jak ich kiedyś tu potraktowano - zastanawia się Skrobacz. Jego zdaniem warto byłoby zatrzymać sześciu-ośmiu doświadczonych piłkarzy i do nich dokooptować pozostałą grupę młodych.

Prezes klubu Ireneusz Serwotka nie daje się namówić na jakiekolwiek komentarze. - We wtorek będzie konferencja właśnie po to, żeby była pełna informacja - rzuca tylko szef Odry.

Kozielski uważa, że bez pomocy miasta można zapomnieć o najwyższej klasie rozgrywkowej. - W przyszłym sezonie będzie w niej już 13 klubów ze stadionami na wysokim poziomie. Z czym my mielibyśmy do niej wracać? Dalej mamy się błaźnić? Miasto musi się jasno określić, czy Odra jest w Wodzisławiu komuś potrzebna, czy nie - uważa działacz Odry, który swoją przyszłość w klubie uzależnia od postawy udziałowców. - Oczekuję rzetelnej rozmowy z akcjonariuszami. Muszą sprecyzować, jak to dalej widzą - mówi Kozielski, który został upoważniony do zarządzania większościowym pakietem akcji klubu.

Kluczowe decyzje zapadną podczas walnego zebrania, które prawdopodobnie odbędzie się na początku czerwca.