Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłkarze Odry uczą działaczy profesjonalizmu

- Grając przez lata na Zachodzie nauczyłem się, że pensje trafiają na moje konto na czas - mówi bramkarz Odry Arkadiusz Onyszko. Zawodnicy wodzisławskiej jedenastki w środę odmówili udziału w porannych zajęciach w związku z zaległością w wynagrodzeniach
Chodzi o połowę jednej, marcowej pensji, która miała znaleźć się na ich kontach do 15 kwietnia. - Nawet jeden dzień poślizgu, to już nie jest dobrze. A tu już mamy do czynienia z trzecim tygodniem oczekiwania. Jeśli ktoś się zobowiązuje podpisać kontrakt z zawodnikiem, musi mieć zabezpieczenie finansowe. Inaczej go oszukuje - podkreśla bramkarz Arkadiusz Onyszko. - Jeśli będziesz się godził na takie traktowanie, to nic się nie zmieni. Na Zachodzie piłkarzy bronią związki zawodowe. Mnie przez dwa miesiące zabroniono wchodzić na obiekty sportowe w klubie, ale mi płacili. Gdyby było inaczej, podałbym ich do sądu - przekonuje Onyszko. Trening ostatecznie doszedł do skutku o godz. 20.

Przypomnijmy, że premie w Odrze zostały zamrożone, a piłkarze sięgną po nie tylko w przypadku utrzymania w ekstraklasie. - Na głowę wyjdzie od 20 do 60 tys. zł w zależności od liczby rozegranych spotkań - uściśla członek zarządu Odry Dariusz Kozielski.

Trenerzy podchodzą do sprawy ze spokojem. - Zajęcia zostały przełożone i to tyle. Skupiamy się wyłącznie na najbliższym meczu - ucina drugi szkoleniowiec Odry Dariusz Dudek. - Przecież wykonaliśmy swoje obowiązki, tylko wieczorem. Nie jest tak, że nic w tym dniu nie robiliśmy - mówi Onyszko i dodaje: - Chcieliśmy zwrócić uwagę na pewien problem. Wcześniej nas lekceważono, prezes klubu nie raczył zejść do szatni i powiedzieć, jaka jest sytuacja. Wiecznie wysyła Kozielskiego. To fajny facet, ale co on może zrobić? Nie jest szefem klubu.

Sam Kozielski miał w czwartek kwaśną minę. - Trzeba ich zrozumieć. To inna drużyna. Wymagają profesjonalizmu - tłumaczył. I znów to on udał się do szatni z obietnicą, że zaległość zostanie wypłacona w piątek. Informację przyjęto brawami. - Jak dzieci... - skwitował działacz Odry, po wyjściu z szatni.