Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Były piłkarz Milanu i Sampdorii w Odrze

25-letni nigeryjski napastnik Ikechukwu Kalu dotarł w czwartek do Wodzisławia
O zainteresowaniu Odry Wodzisław zawodnikiem z Nigerii "Gazeta" informowała już przeszło tydzień temu. Działacze ostatniego zespołu ekstraklasy potrzebują klasowego gracza, który wzmocniłby jego siłę ognia. Wychowanek Jasper United ma być jednym z tych, którzy powalczą o miejsce w linii ataku zespołu prowadzonego przez trenera Marcina Brosza.

W Wodzisławiu na jego przyjazd czekano długo, a sprawę przylotu do Polski komplikowały problemy wizowe. Cierpliwości nie stracili w Odrze chyba tylko dzięki menedżerowi zawodnika Matteo Ambrosiniemu (ten sam, który sprowadził na Bogumińską Brazylijczyka Daniela Bueno), który od soboty przebywał na Śląsku, osobiście gwarantując pomyślny finał zabiegów o Nigeryjczyka. Wczoraj rano wreszcie odebrano piłkarza z lotniska w Pyrzowicach i dowieziono do klubu.

W tym czasie zespół Odry miał już trening w Świerklanach, więc udział Kalu w nim okazał się niemożliwy. Trykot Odry założy on prawdopodobnie w sobotnim sparingu, a w środę ma wylecieć wraz z zespołem na obóz przygotowawczy do Turcji. - Musiałby zaprezentować się wyjątkowo słabo, żeby stało się inaczej - twierdzi Dariusz Kozielski, odpowiedzialny za transfery w Odrze.

Karierę w Europie Kalu rozpoczął jako 18-latek w Sampdorii Genua, a stamtąd trafił do młodzieżówki Milanu (Primavery). W seniorskim zespole 17-krotnego mistrza Włoch nie zagrał jednak ani razu i został wypożyczony. O wiele lepiej radził sobie w szwajcarskim drugoligowcu FC Chiasso (28 goli w ciągu dwóch sezonów), dzięki czemu znów powrócił na Płw. Apeniński i znów do Sampdorii. W sezonie 2007/2008 wystąpił w pięciu meczach Serie A (debiut w spotkaniu z Empoli), jednak strzeleckiego konta drużyny nie wzbogacił. Ostatnie dwa sezony spędził w klubie szwajcarskiej ekstraklasy AC Bellinzona. I tam nie błyszczał już tak jak w Chiasso (16 występów, zero bramek).

- Myślę, że wypożyczenie do maja byłoby z korzyścią dla zawodnika. W Bellinzonie zmienił się trener, który raczej nie będzie na Kalu stawiał. Lepiej więc grać, nawet w ostatnim zespole polskiej ekstraklasy po 90 minut niż tam wchodzić z ławki na dwie minuty. Odra jest w potrzebie, bo chce się utrzymać, ale zawodnik także - zauważa Ambrosini i zachwala Nigeryjczyka: - Rozegrał sześć czy siedem meczów w reprezentacji. Jest szybki, dobrze drybluje. Nie jest to typowy egzekutor. Lubi też cofnąć się po piłkę i dograć do lepiej ustawionego partnera.

W Odrze spokojnie podchodzą do ewentualnego transferu zawodnika. - Większe ryzyko jest chyba po stronie Kalu i jego menedżera. Jeśli nas nie przekona do siebie, to my mamy w odwodzie jeszcze paru innych graczy, w tym m.in. Brasilię - zaznacza Kozielski. Znany z występów w Wiśle Kraków Cristiano Pereira de Souza przyjeżdża do Wodzisławia w sobotę, a potem również uda się z drużyną Brosza do Turcji. - W Polsce pamiętamy go z gry na lewej pomocy. U nas natomiast będzie przymierzany do gry w ataku. Tak samo jak w koreańskim klubie (Jeonbuk Hyundai Motors), gdzie radził sobie bardzo dobrze, strzelając kilka ważnych bramek - wyjaśnia Kozielski.

Więcej o: