Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kryzys uderza w piłkarskie kluby

Jak piłkarstwo na Śląsku przetrzyma kryzys gospodarczy? Niektóre kluby na razie się nim nie przejmują, inne wręcz przeciwnie - już tną koszty.
Polonia Bytom testuje, kupuje i odsyła ?

O opinie poprosiliśmy przedstawicieli ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi, jednego ze sposnsorów, a także klub z dołu rozgrywek, czyli A-klasy. - Nie będzie łatwo - przyznaje większość działaczy.

Katarzyna Sobstyl, prezeska Ruchu Chorzów: Pierwsze sygnały o tym, że może nas dotknąć kryzys, zaczęły do nas docierać w drugiej połowie ubiegłego roku. W klubie zaczęliśmy sobie wtedy zadawać pytania: Jak się przygotować? Jak zareagować? Na początku zaczęło brakować pieniędzy na rynkach bankowych, potem kryzys dotknął USA i zaczęły się zwolnienia grupowe. Dla nas była to czytelna informacja, że też musimy zacząć ciąć koszty. Na początku zwolnienia dotknęły administrację. Następnie dyrektor sportowy spółki Mirosław Mosór został upoważniony do analizy kontraktów niektórych piłkarzy. Proszę pamiętać, że dopiero co spłaciliśmy długi naszych poprzedników. Powtarzaliśmy sobie, że nie możemy popełnić ich błędów. Sytuacja spółki akcyjnej jest szczególnie trudna. Kluby jeszcze długo nie będą na tyle silne, żeby same generować zyski. Jesteśmy uzależnieni od innych, czyli sponsorów czy reklamodawców, którzy też szukają oszczędności. Firmy będą ciąć koszty głównie na marketingu, także sportowym. Im wcześniej wszyscy zdamy sobie z tego sprawę, tym szybciej dostosujemy się do nowej sytuacji. Moim zdaniem czekają nas dwa trudne lata.

Jędrzej Jędrych, prezes Górnika Zabrze: Na dziś nie ma żadnego zagrożenia. Mamy plan finansowy, który został stworzony wcześniej i sięga roku 2011. Poruszamy się w ramach budżetu [30 mln zł - przyp. red.], co ma swoje plusy i minusy. Utrzymanie w ekstraklasie jest kluczowe. W razie spadku klub poniesie istotne straty finansowe.

Damian Bartyla, prezes Polonii Bytom: Klub nie ma jednego wielkiego sponsora, od którego byłby uzależniony, więc nasz budżet nie odczuł jeszcze dotkliwie kryzysu. Inaczej ma się jednak rzecz z tworzoną przez nas spółką akcyjną. Rozmawialiśmy o przejęciu udziałów w niej z firmą z kapitałem zagranicznym. Negocjacje musiały zostać jednak zawieszone, bo nasz partner zapowiedział, że nie może na razie wejść mocno w sport, skoro akurat ma w firmie zwolnienia grupowe.

Jacek Krzyżanowski, prezes Piasta Gliwice: Nasze finanse w niewielkim stopniu uzależnione są od sponsorów. W zeszłym roku z tego źródła pozyskaliśmy około pół miliona złotych. Nie wiemy, czy w tym roku uda nam się uzbierać nawet taką kwotę. Wiemy, że firmy, które nas wspierały, mają kłopoty. Gdy rozpoczynamy z nimi rozmowy o sponsoringu, to proszą o przełożenie ich przynajmniej na marzec. Ja sam jestem przedsiębiorcą i dostrzegam niepokojące zjawiska. Usługi gorzej się sprzedają, więc firmy będą oszczędzać głównie na marketingu i reklamie. Nie wiadomo jeszcze, kiedy i w jakiej skali Piasta dotknie kryzys, ale przypuszczam, że odbije się on nawet na najbogatszych klubach ekstraklasy.

Ireneusz Serwotka, prezes Odry Wodzisław: Sytuacja klubu jest stabilna, o niebo lepsza niż w poprzednich latach. Bez drobnych wahnięć pewnie się nie objedzie, ale nie grozi nam załamanie. Oczywiście, część naszych środków pozyskujemy z rynku: czy to od firm sponsorujących czy też ze sprzedaży biletów. Jeśli pogorszą się ogólne warunki ekonomiczne, to nam to wsparcie z pewnością będzie trudniej uzyskać. Nie jesteśmy oparci o jedną bądź dwie firmy i dlatego będziemy w mniejszym stopniu odczuwać skutki kryzysu. Bilety na obóz do Turcji mamy już kupione. Poszerzyliśmy kadrę trenerską, dokupiliśmy sprzęt, aparaturę do badań wytrzymałościowych, którą zażyczył sobie trener. Nie brakuje odżywek. Przez zamieszanie z czeskim inwestorem straciliśmy dwa miesiące. Trudno było zawierać umowy sponsorskie, jeśli nasz potencjalny partner nie wiedział, z kim będzie miał ostatecznie do czynienia.

Jerzy Wolas, prezes Podbeskidzia Bielsko-Biała: Na razie nikt z naszych sponsorów się od nas nie odwrócił. Nie miałem też żadnych sygnałów w tej sprawie. Rzecz jasna, na przyszłość wszystko musimy brać pod uwagę, ale na razie nie jest źle. Z nowymi piłkarzami zawieramy kontrakty na miarę naszych możliwości, kupujemy piłkarzy z kartami w ręku. Gospodarujemy oszczędnie, ale liczymy, że te umowy przyniosą nam pożytek. Dwa i pół roku temu klub był w rozpadzie. To był najczarniejszy moment. Gorzej niż wtedy to już raczej nie będzie.

Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA, głównego sponsora GKS-u Jastrzębie: Tegoroczne wydatki z tytułu reklam w przypadku GKS-u Jastrzębie zostaną obniżone o 30 proc. [w 2008 roku klub otrzymał wsparcie ze spółki na poziomie 500 tys. zł - przyp. red.]. Kwota ta została już zaakceptowana przez zarząd spółki. Jesteśmy zmuszeni zmniejszyć te nakłady, ponieważ nasza firma prawdopodobnie zakończy bieżący rok bez żadnego zysku. Zatem wszędzie, gdzie się tylko dało, nastąpiło cięcie kosztów i szukanie oszczędności. JSW przygotowała na rok 2009 tzw. plan kryzysowy, w ramach którego znalazły się także wydatki na reklamę w jastrzębskich klubach.

Ta sytuacja jest wynikiem kryzysu na rynku światowym. Spadło zapotrzebowanie na stal, a w związku z tym również na koks i węgiel koksowy, którego jesteśmy producentem.

Artur Łój, wiceprezes GKS-u Katowice: Sponsorzy, którzy nas wspierają, łapią zadyszkę. Najlepiej widać to po terminach wpłat należności na klubowe konto. Firmy muszą się ograniczać, tną wydatki na promocję, a sport jest tu zwykle na pierwszym miejscu. Nie mam pewności, czy to jednak na pewno efekt kryzysu, czy bardziej paniki. Nikt z naszych partnerów przecież nie przyzna się wprost do kłopotów.

Łukasz Jachym, prezes GKS-u Tychy: Myślę, że kryzys aż tak bardzo nas nie dotknie. Nie mamy jednego sponsora, tylko około 70. Gdy jeden się wycofa, to na pewno nie będzie dla nas koniec świata. Na razie nikt nie mówi o nas źle. Działamy jednak spokojnie. Można zauważyć, że ruchy transferowe są bardzo oszczędne - pozyskujemy młodych piłkarzy, najczęściej bez ważnych kontraktów. My jednak mamy swój prywatny kryzys, a jest nim nasz obiekt. Stadion jest w fatalnym stanie, a to przecież wizytówka klubu. Jeżeli chcemy wykonać znaczący krok do przodu, musimy pozyskać sponsorów, którzy traktują sport jak biznes. To nie uda się bez nowego stadionu. Pierwszy klub na Śląsku, który zyska nowy stadion, ma szansę na najszybszy rozwój. A tak każdy sponsor może schować się za słowem "kryzys" i nie da nawet złotówki.

Paweł Hytry, prezes Zagłębia Sosnowiec: Oczywiście, że odczuwamy kryzys. Bardzo liczyliśmy, że naszym sponsorem zostanie włoska firma z branży motoryzacyjnej. Niestety, to właśnie ta branża ponosiła w ostatnich miesiącach największe straty i z naszej współpracy nic nie wyszło. Klub szuka oszczędności, m.in. dlatego rozwiązaliśmy bądź nie przedłużyliśmy kontraktów z kilkoma piłkarzmai. Będziemy mocniej stawiać na naszych wychowanków.

Andrzej Kajzer, prezes A-klasowych Szombierek Bytom: Ten rok zapowiada nam się wyjątkowo ciężko. Obchodzimy jubileusz 90-lecia klubu i już się zastanawiamy, za co zorganizować uroczystość. Na szczęście żaden z naszych sponsorów się nie wycofał, ale z pozyskiwaniem nowych jest już kłopot. Mieliśmy upatrzonych kilku mniejszych dobroczyńców, ale z rozmów nic nie wyszło, bo każdy zaczyna być ostrożny. Na naszym szczeblu nie jest łatwo o funkcjonowanie. Gdy na niedawnym spotkaniu prezesów klubów okazało się, że sędziowie mają mieć podniesione stawki finansowe, to wszyscy działacze się burzyli i pytali, skąd mają wziąć na to pieniądze.