Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Talent Lecha, który utknął w rezerwach

18-letni Kamil Jóżwiak udaną końcówką zeszłego sezonu rozbudził u kibiców Lecha Poznań ogromne nadzieje. Wiele wskazywało, że może być kolejnym wychowankiem, który na stałe przebije się do pierwszego składu. Tymczasem w obecnych rozgrywkach Ekstraklasy rozegrał dziewięć minut.
Młody skrzydłowy Lecha niedawno skończył 18-lat, a już imponuje dojrzałością i odpowiedzialnością, rzadko spotykaną wśród piłkarzy w tym wieku. Trenerzy mogliby stawiać go jako wzór dla chłopców wkraczających w świat futbolu. Wytrwale dąży do celu, mimo że omija go życie nastolatka. W ciągu tygodnia dzień zaczyna na stadionie, a kończy w szkole. - Wiele osób powtarza mi, że mam życiową szansę. Zdaję sobie z tego sprawę. Moje priorytety są jasne od dłuższego czasu - mówi Sport.pl Kamil Jóźwiak.

Debiut w Ekstraklasie ma za sobą. Pierwszą bramkę i asystę również. W końcówce zeszłego sezonu rozegrał niespełna 400 minut. W dwóch ostatnich meczach wychodził w podstawowym składzie i radził sobie doskonale. Latem miał wzmocnić swoją pozycję i stać się kolejnym "złotym dzieckiem" szkółki, które w tym sezonie przebije się do pierwszego składu. Tymczasem dzieje się inaczej.

Jóźwiak najwięcej czasu spędza na trzecioligowych boiskach, w Ekstraklasie tylko dwa razy wchodząc na końcówki spotkań. W obu wypadkach jeszcze za kadencji Jana Urbana u którego nastolatek debiutował. - Trener Urban dał mi szansę, pozostaje dla mnie bardzo ważnym szkoleniowcem i człowiekiem. Życie jednak toczy się dalej. Przyszedł trener Bjelica i teraz przed nim muszę udowodnić swoją wartość. Jego podejście do pracy i styl treningów na pewno pozwolą mi się rozwinąć. W futbolu sentymenty muszą odejść na bok - tłumaczy Jóźwiak.

- Wiem, że z boku może to wyglądać różnie. Ktoś może powiedzieć, że skoro nie gram, to przestałem się rozwijać. Z każdym treningiem czuje się coraz lepszym zawodnikiem. Dostrzegam progres, dlatego wciąż jestem spokojny o swoją przyszłość - dodaje.

Od Bjelicy Jóźwiak otrzymał do tej pory tylko 10 minut w Pucharze Polski. Pierwszy raz u niego w kadrze na spotkanie ligowe (1:1 z Wisłą Kraków) załapał się w ostatniej kolejce, choć na boisko nie wszedł. Pomocnik Lecha sportowej złości z powodu tak niewielu okazji do gry nie zamierza ukrywać. - Nie ma co się oszukiwać. Spodziewałem się, że w końcówce zeszłorocznych rozgrywek w pewien sposób wykorzystałem daną mi szansę. Niestety tak nie jest, ale ja się wcale tym nie załamuję. Ciężko pracuję. Walczę o każdą minutę, chcę pokazać swoje umiejętności i to zrobię - stanowczo zaznacza młody pomocnik.

W utrzymaniu rytmu meczowego Jóźwiakowi pomagają wspomniane występy w drużynie rezerw oraz regularne wyjazdy i spotkania rozgrywane z reprezentacją Polski U-19. - Jeśli nie mam szans na zbyt wiele czasu w Ekstraklasie, to wolę złapać kilkadziesiąt minut w meczu rezerw. W moim wieku liczy się regularne granie, dlatego cieszę się, że mogę tam występować. To dla mnie większa nauka, niż ostatnie trzy minuty meczu w pierwszej drużynie. Pomagają mi także mecze w młodzieżowej reprezentacji. Czuję, że ostatnio wypadłem tam dobrze i po raz kolejny pokazałem, że zasługuję na szansę - mówi Jóźwiak.

Czy 18-latek rozważyłby rozwiązanie, które wybrał jego kolega, Jan Bednarek? Po wypożyczeniu do Górnika Łęczna środkowy obrońca wrócił do Poznania i teraz ma pewne miejsce w pierwszym składzie. Jóźwiak ma jednak inne plany, na brak szans się nie obraża, jeśli już: jest tylko bardziej zdeterminowany. - Chcę grać tutaj. Moja przyszłość to Lech - kończy.



Najdrożsi polscy piłkarze wszech czasów