Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Euro 2016 z promykiem nadziei dla Ondreja Dudy. Tak samo dla Legii Warszawa?

Wszedł na boisko i po chwili zdobył wyrównującą bramkę, dając Słowacji nadzieję na zwycięstwo. Ondrej Duda, piłkarz Legii Warszawa, zagrał w pierwszym oficjalnym meczu od początku maja i od razu z pozytywnym efektem. Zupełnie inaczej niż w meczach ekstraklasy, gdzie był cieniem samego siebie.
Duda do Francji pojechał po skończeniu trudnego dla siebie sezonu. Trudnego, bo rozpoczętego tąpnięciem. Miał Słowak być bohaterem prestiżowego transferu - latem chciał go Inter Mediolan, którego trenerem jest Roberto Mancini. Gdy był piłkarzem, zdefiniował na nowo pozycję numer dziesięć, na której najlepiej czuje się 22-letni piłkarz Legii. To kusiło, działało na wyobraźnię, ale sprawa transferu upadła. Marzenia prysły, została Legia.

Przeciętny sezon

W niej Słowak grał przeciętnie, nie potrafił stanąć na ziemi i znów się rozwijać. Częściej irytował niż zachwycał, wyglądał jakby snuł się po boisku, licząc na to, że talent zrobi wszystko za niego. Wiosną tylko czterokrotnie zagrał całe 90 minut, a ostatni raz w meczu oficjalnym przed spotkaniem z Walią zagrał w finale Pucharu Polski przeciwko Legii. Zszedł po godzinie gry, a za niego na boisko wkroczył Guilherme, który rozruszał grę późniejszego zdobywcy trofeum. Później ani razu Duda nie założył meczowej koszulki mistrza Polski, po części przez kontuzję, po części przez wyskok formy Brazylijczyka i Kaspera Hamalainena. Problemami Słowaka niewielu zaprzątało sobie głowę.

Ale oba mecze - finał PP i spotkanie z Walią - spina klamra. Tak jak w maju Guilherme dwie minuty zajęło stworzenie sytuacji bramkowej Legii, tak kilkadziesiąt sekund wystarczyło Dudzie, by zdobył dla Słowacji bramkę. Dostał podanie od Roberta Maka, zamarkował kopnięcie i sprytnie minął obrońców, by na koniec zapakować piłkę do siatki. 22-latek zainspirował zespół do lepszej gry. - To utalentowany piłkarz, jego wejście na boisko zmieniło nasze ustawienie. Mecz stał się bardziej otwarty - mówił po meczu Jan Kozak, selekcjoner Słowaków.

Wie, że zawiódł

To ważna postać w piłkarskim życiu Dudy. Ten trener, który wprowadzał do seniorskiej piłki. Ale wszystko z dużym spokojem. Dawał pogrywać w pierwszym zespole, by potem zesłać do rezerw bądź juniorów. Był to czas wiecznej próby, gdy Duda wciąż musiał udowadniać dojrzałość. Tego w Legii być może zabrakło, piorunujące wejście i później znakomita gra w europejskich pucharach pod wodzą Henninga Berga w tym sezonie została roztrwoniona. Sam zawodnik mówił, że choć cieszy się z dubletu, to wie, że zawiódł. - Przed sezonem zakładałem, że będę miał więcej bramek i asyst - opowiadał. Strzelił dwa gole, zdobywcom bramek podawał siedmiokrotnie. Nie jest to najgorszy wynik, ale nie na miarę czołowego rozgrywającego ekstraklasy. Oferta z Interu do soboty wydawała się nierealna, a tym bardziej osiem milionów euro, które za Słowaka oferował inny włoski potentat - Napoli.

Duda wrócił więc na Euro do starego trenera i od razu zdobył bramkę, która w karierze Słowaka może zmienić wiele. Dodaje pewności siebie, rzuca na niego inne światło. Pozwala wrócić na ścieżkę rozwoju. Zupełnie inaczej wyglądają teraz doniesienia włoskiego dziennikarza Gianluki di Marzio, który twierdzi, że Roma, Napoli i Bologna interesują się 22-letnim rozgrywającym.

Większy zarobek Legii?

To też świetna informacja dla Legii, która po każdym takim meczu Dudy na Euro może śmielej podchodzić do negocjacji z ewentualnymi kupcami. Nagle pojawiła się szansa na większy zarobek. Tym bardziej, że taki scenariusz - transfer już tego lata - to wyjście chyba najlepsze dla wszystkich. Też dla Słowaka, którego za granicę ciągnie od dłuższego czasu. Odejście z Legii byłoby nowym impulsem.

A warszawianie pokazali, że potrafią poradzić sobie także i bez Dudy. W każdym razie z o wiele większą uwagą będą patrzeć na to, jak słowacki rozgrywający gra na Euro 2016. Kolejną okazję będzie miał 15 czerwca w spotkaniu z Rosją.



Do Francji zjechali nie tylko brutalni kibole. Oto dowody! [ZDJĘCIA]