Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Patryk Lipski: Jeśli trener mnie wyznaczy znów podejdę do rzutu karnego

Koledzy w szatni dali mi duże wsparcie, tak samo jak trener. Ale nie oczekuję współczucia, wyciągnę wnioski, ta sytuacja sprawi, że będę jeszcze silniejszy. - mówi w rozmowie ze Sport.pl Patryk Lipski, pomocnik Ruchu Chorzów.
Mecz z Wisłą, to jedno z bardziej szalonych spotkań w których grałeś?

Na pewno, wiele się działo. Goniliśmy wynik, nie wykorzystałem rzutu karnego w ostatniej minucie. Kibicom mecz pewnie się podobał, ale szkoda, że skończyło się bez happy endu. Tak bywa, myślimy już o następnych spotkaniach.

Dalej zamierzasz podchodzić do rzutów karnych?

Na razie nie rozmawiałem o tym z trenerem. Przed meczem byłem wyznaczony, więc podszedłem do jedenastki, wiem, że źle uderzyłem. Jeżeli trener w następnym meczu wyznaczy mnie do jedenastki, spróbuję ponownie. Nie ma co rozpamiętywać już tej sytuacji, bardzo żałuję, że nie dałem nam remisu, ale takie pomyłki zdarzają się najlepszym. Nie może przysłonić mi to faktu, że umiem grać w piłkę. Po meczu trochę to przeżywałem, ale dziś podniosłem głowę i ciężko pracuję, żeby coś takiego się nie powtórzyło.

Wiem, że współpracujesz z trenerem mentalnym, to pomaga przejść takie sytuacje?

Myślę, że dużo to daje, sam też staram się nad tym pracować, czytam książki. Dawid Piątkowski napisał bardzo dobrą, "Obsesja Doskonałośći", w niej jest dużo o pewności siebie. Mam z nim nawet kontakt. Tak jak mówiłem, nie ma co zwieszać głowy. Koledzy w szatni dali mi duże wsparcie, tak samo jak trener. Ale nie oczekuję współczucia, wyciągnę wnioski, ta sytuacja sprawi, że będę jeszcze silniejszy.

To dopiero twój pierwszy sezon w ekstraklasie, a już wyrastasz na gwiazdę ligi i wielki talent. Czujesz presję?

Sam od siebie oczekuję dobrych meczów co tydzień, czy co trzy dni. Można więc powiedzieć, że sam na siebie nakładam presję. Ale też nie odbieram tego w takich kategoriach, robię to co kocham, kiedy wychodzę na boisko chce się cieszyć z gry. Gdy czuję luz gram lepiej.

Masz wyznaczony termin, plan, kiedy odejdziesz z Ruchu? Po tym sezonie, za dwa lata?

Myślę, że to będzie bardziej elastyczne. Oczywiście, moim marzeniem jest gra w lepszej lidze, ale podchodzę do tego spokojnie. Na razie rozegrałem 29 meczów w ekstraklasie. Skupiam się na każdym kolejnym spotkaniu, bo gdy zacznę myśleć tylko o wyjeździe to może do niego nie dojść. Jak będę dobrze grał pojawi się zainteresowanie klubów, wtedy zastanowię się co zrobić.

Rafał Wolski, Filip Starzyński - to przykłady, które działają na wyobraźnię, oni odbili się od lig zagranicznych. Rozmawiałeś z którymś z nich?

Rozmawiałem z Filipem, mamy tego samego agenta. On zdaje sobie sprawę z tego co musi poprawić, żeby drugie podejście było lepsze. Ważna jest znajomość języka, to wpływa na aklimatyzację w drużynie i w kraju. Poza tym trzeba zwracać uwagę na przygotowanie fizyczne. Nie może być tak, że pojechałbym zagranicę i musiał nadrabiać zaległości. Już teraz pracuję nad tym, żeby być gotowym zawodnikiem. Język i przygotowanie fizyczne - to dwa najważniejsze elementy. A Filip jeszcze pokaże na co go stać, zrobi dużą karierę. Wyciągnął wnioski z nieudanego wyjazdu, chociaż nie można oceniać, że jego transfer był błędem. Wrócił do Polski mądrzejszy i silniejszy.

Mówiłeś o językach, jak u ciebie ze znajomością języków obcych?

Dobrze posługuje się językiem angielskim, uczę się go od podstawówki, więc nie mam żadnych problemów. Miesiąc temu zacząłem naukę hiszpańskiego, staram się rozwijać w tym kierunku.

To już przygotowanie do transferu?

Nie, po prostu byłem na sylwestra w Madrycie, a potem w Lizbonie. Spodobał mi się język, kultura. Dodatkowo to nie jest trudny do nauki język, w kilka miesięcy chce poznać go na tyle, żeby swobodnie się porozumiewać. A co do ligi hiszpańskiej, to oczywiście marzę, żeby kiedyś tam zagrać, to najlepsze rozgrywki świata.

Dużo ostatnio pisało się o Ruchu niekoniecznie w kontekście futbolu. Problemy finansowe, pożyczka od miasta. Wpływa to jakoś na was?

Nie, bardziej żartujemy z tego w szatni, niż się przejmujemy. Taka sytuacja to nie nowość, stykamy się z tym na co dzień. My musimy skupić się na trenowaniu i graniu, finansami zajmują się prezesi.