Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Być jak Grzegorz Piechna. Złoty czas Wojciecha Kędziory

Piotr Mandrysz wyrwał Wojciecha Kędziorę z piłkarskiej emerytury. Klub z rodzinnego miasta go skreślił, a on w wieku 35-lat przeżywa swój złoty czas w ekstraklasie. - Udowadnia, że wysyłanie go na sportową emeryturę było przedwczesne - mówi w rozmowie ze Sport.pl Piotr Mandrysz, trener Termaliki. Ostatnim takim piłkarzem był Grzegorz Piechna.
Czy najlepszy strzelec ekstraklasy, Nemanja Nikolić, ma czego zazdrościć Wojciechowi Kędziorze? Otóż tak - wiosennej formy. Gdy Węgier zaliczył piąty mecz z rzędu bez strzelonego gola, to napastnik Termaliki właśnie w tej rundzie się rozpędził. Do siatki trafił już pięć razy, w całym sezonie goli ma siedem, a do tego sześć asyst. 35-latek odnalazł życiową formę na koniec swojej kariery. - Cieszę się, że jestem osobą, która pomaga mu w tak udanym sezonie. Dla trenera to duża satysfakcja - mówi w rozmowie ze Sport.pl Piotr Mandrysz.

Wyrwany z emerytury

Bo tak naprawdę szkoleniowiec Niecieczy wyrwał Wojciecha Kędziorę z piłkarskiej emerytury. Piast Gliwice nie przedłużył z napastnikiem kontraktu i wydawało się, że skończy on z profesjonalnym futbolem. Ciężkie kontuzje miały mu tylko pomóc w podjęciu decyzji.

- Latem Piast go puścił z Gliwic, a przecież spędził tam prawie całą karierę. Wykorzystaliśmy szansę i Kędziora trafił do Niecieczy. Jesień nie była imponująca przez to, że potrzebował trochę czasu na powrót na właściwe tory po kontuzji. Ale teraz przepracował cały okres przygotowawczy, nic mu nie dolegało i jest w świetnej formie psychofizycznej. Jak się strzela gole, to morale rośnie i Wojtek udowadnia, że wysyłanie go na sportową emeryturę było przedwczesne - uważa Mandrysz.

Jak oszukać wiek

Ale Kędziora sam dba o to, by jego kariera jeszcze trwała. Receptą na sukces 35-latka jest zbilansowana dieta i długi sen. To pomaga mu w szybszej regeneracji, a efekty widać na boisku. Napastnik Termaliki próbuje oszukać wiek wszystkimi sposobami, a ciężkie kontuzje nie przeszkodziły mu w zachowaniu naturalnych predyspozycji do ciężkiej pracy.

- Wojtek trenuje tak jak cała drużyna. Nie ma taryfy ulgowej. Jego wydolność jest doskonała, a w zespole nie mam lepiej przygotowanego zawodnika. Świetnie się prowadzi i daje przykład młodszym kolegom z zespołu. Taki zawodnik dla nas to prawdziwy skarb - docenia swojego piłkarza Mandrysz.

Trener beniaminka z Niecieczy nie ukrywa, że to dzięki niemu Kędziora trafił do Termaliki. - Doskonale znam Wojtka i nie miałem żadnych wątpliwości, że poradzi sobie w ekstraklasie. Potrzebowałem takiego napastnika jak on. Silnego, dobrze grającego tyłem do bramki i z dużym doświadczeniem. Mało kto wie, że Wojtek wywodzi się z futsalu i swoją przygodę z piłką zaczynał w hali. Dzięki temu jego technika użytkowa jest na bardzo wysokim poziomie. A czy jest napastnikiem idealnym? Nie jest. Gdyby udało mu się utrzymać szybkość sprzed kilku lat, mielibyśmy napastnika idealnego - mówi.

Być jak Piechna

Historia Wojciecha Kędziory przypomina ekstraklasowy fenomen Grzegorze Piechny. Były gracz Korony błyszczał w niższych ligach i regularnie zostawał królem strzelców. Kędziora do tej pory najlepszą skuteczność prezentował również na niższym szczeblu. W ekstraklasie Piechna rozstrzelał się pod koniec swojej kariery, a Kędziora najlepszą skuteczność odnalazł w wieku 35-lat.

- Piechna był innym typem piłkarza, chociaż zmysł do strzelania goli mają podobny. U doświadczonych napastników najważniejsza jest efektywność, a nie efektowność. Doświadczenie to wielki kapitał, który w ekstraklasie odgrywa wielką rolę. Oklepana formuła jest prosta: lepiej mądrze stać, niż głupio biegać - kończy Mandrysz.



Legia niszczy Górnika, Lechia Jagiellonię, Pawełek znów na tapecie, czyli nasza kochana Ekstraklasa [MEMY]






Czy Wojciech Kędziora pomoże Termalice w utrzymaniu?