Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Jagiellonia Białystok, czyli jak odbudować się po pogromie

Nagranie z niedzielnego spotkania Jagiellonii Białystok z Lechem Poznań powinno trafić na tę samą półkę, co najlepsze mecze zespołu z zeszłego sezonu. A przecież dwa tygodnie temu drużyna Michała Probierza została zmiażdżona przez Legię Warszawa.
- Bronili się całym zespołem, kompaktowo. Było ciasno. Grali blisko siebie, byli agresywni. Praktycznie całym zespołem na swojej połowie - tak o niedzielnym występie białostoczan mówił Szymon Pawłowski, skrzydłowy Lecha. Mistrzowie Polski próbowali niemal wszystkiego, być może wykorzystali całą paletę zagrań w pole karne. Od długich piłek przez dośrodkowania po podania prostopadłe. Efekt był mizerny - ledwie jeden celny strzał.

A Jagiellonia zagrała to, co potrafi najlepiej. Broniła się i szukała później wolnych przestrzeni na połowie Lecha. Z niemałym sukcesem. Oddała osiem strzałów, wszystkie celne. Już do przerwy prowadziła 2:0, a w drugiej połowie spokojnie kontrolowała wynik.

Jeszcze dwa tygodnie temu to wydawało się abstrakcją. Białostoczanie zainaugurowali rundę wiosenną przy Łazienkowskiej, gdzie Legia ich po prostu zmiażdżyła. - Byliśmy pełni optymizmu, ale przegraliśmy mentalnie - zauważa trener Michał Probierz. Wicemistrzowie Polski zaatakowali pressingiem. W pierwszym kwadransie gry czas Jagiellonii na połowie rywala liczono w sekundach. To rozłożyło zespół, który został rozgromiony. Przegrał 0:4. - Po takim meczu ciężko się gra - mówi Rafał Grzyb, kapitan zespołu.

Tymczasem w Poznaniu to właśnie strona mentalna była atutem Jagiellonii. Żeby grać tak, jak białostoczanie, potrzeba koncentracji, determinacji i siły. To wszystko było, a ponadto wróciła jagiellońska zadziorność, dobrze znana z poprzedniego sezonu. Michał Probierz biegał wewnątrz własnej strefy technicznej jak szalony, a jego zawodnicy prowokowali lechitów, wybijali ich z rytmu. Byli pewni tego, co robią. Jacek Góralski, środkowy pomocnik, zanotował aż 17 prób odbioru piłki. To tylko o siedem mniej niż cała drużyna Lecha.

W efekcie nagranie niedzielnego spotkania w domach najbardziej zagorzałych kibiców Jagiellonii może trafić na tę samą półkę, co zeszłoroczne wiosenne batalie z Legią Warszawa i Lechem Poznań w grupie mistrzowskiej (oba mecze wygrane po 3:1).

- Taki mamy styl. Jeśli nam to dobrze wychodzi, to dlaczego z tego nie korzystać? Nie zrobimy nie wiadomo jakich akcji ofensywnych, ale jeśli punktujemy, to jest dobrze. Robimy to, co umiemy najlepiej - opowiada Grzyb.

Metamorfoza Jagiellonii nie wzięła się z niczego. Zaczęła się na boisku treningowym. - Po meczu z Legią skupiliśmy się na pracy nad defensywą. Szlifowaliśmy ustawienie, żeby było jak najmniej błędów - dodaje pomocnik.

Nikt w Białymstoku nie przecenia też zeszłotygodniowego zwycięstwa nad Śląskiem Wrocław. - Uwierzyliśmy w to, że możemy grać dobrze. Przegrywaliśmy 0:1 i potrafiliśmy wygrać. Teraz dołożyliśmy świetną grę w obronie - mówi Bartłomiej Drągowski, bramkarz Jagiellonii, a Grzyb dodaje, że ta wygrana postawiła zespół na nogi.

Dlatego do Poznania przyjechał zespół przygotowany na mecze z najsilniejszymi rywalami, skrojony pod uprzykrzanie im życia. - Dla bramkarza mieć tylko jeden strzał do obrony to niemal idealna sytuacja. Mam nadzieję, że w następnych meczach będzie podobnie - kończy Drągowski.

Nowy piłkarz Legii ma ciekawe życie. Kim jest Michaił Aleksandrow? Kochający tata, wakacje z tygrysami i żona top-modelka [FOTOSTORY]




Zdjęcie Lanki adidas (254849_51) Zdjęcie Lanki adidas (254890_51) Zdjęcie Lanki Adidas Absolado LZ TRX AG D67081
Lanki adidas (254849_51) Lanki adidas (254890_51) Lanki Adidas Absolado LZ TR...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info


Czy Jagiellonia zagra w grupie mistrzowskiej?