Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Piast Gliwice już po pierwszym transferze. Co dalej?

Martin Bukata, 23-letni pomocnik, który dotychczas grał w słowackim FC VSS Koszyce w poniedziałek podpisał dwuipółletni kontrakt z Piastem Gliwice. - Przypomina mi trochę Dominika Furmana - mówi w rozmowie z Sport.pl słowacki trener i ojciec Ondreja Dudy, kolegi nowego piłkarza Piasta.


Lider ekstraklasy z powagą bierze na swoje barki odpowiedzialną, lecz niespodziewaną rolę, którą wypracował sobie w tym sezonie. Jeszcze w poprzednim roku przedłużył kontrakty z Kornelem Osyrą, Bartoszem Szeligą, Hebertem i Saszą Żivcem. Teraz w końcu sfinalizował pierwszy zimowy transfer.

Latal go zna, a on Latala

Bukata w gliwickim zespole zdaniem wielu powinien grać już w rundzie jesiennej, ale prawne perturbacje spowodowały, że termin przyjścia wydłużył się o prawie pół roku. Rozwiązał kontrakt ze słowackim drugoligowcem, ale gdy do podpisana umowy z Piastem pozostały już tylko formalności, słowacka federacja decydująca o sprawie nagle zmieniła zdanie i jednak nie pozwoliła zawodnikowi na przenosiny. W efekcie piłkarz musiał pozostać w Koszycach do zimy. W rundzie jesiennej zagrał w dziewięciu spotkaniach ligowych.

Słowacki pomocnik wzmacnia środek pola Piasta. - To bardziej "ósemka" niż "dziesiątka". Dobry piłkarz, reprezentant słowackiej młodzieżówki, całkiem kreatywny - ocenia Ondrej Duda senior, ojciec pomocnika Legii Warszawa i współpracownik wicemistrza Polski. - Przypomina mi trochę Dominika Furmana - dodaje.

Duda podkreśla, że kluczowa jest znajomość Bukaty z trenerem Piasta Radoslavem Latalem, który trzy lata temu był szkoleniowcem w Koszycach. Wiadomo więc, że pomocnik do gliwickiego zespołu pasuje - potrafi walczyć w środku pola, odebrać piłkę i szybko ją rozegrać. - Rzadko bierze udział w pojedynkach, podaje zaraz po przyjęciu. To perspektywiczny piłkarz - twierdzi Duda i podkreśla: Bukata pomoże Piastowi, a Piast Bukacie. W tej relacji każda strona wie, czego może się spodziewać po drugiej.

Czy uda się zatrzymać rozgrywającego?

Priorytetem w tym okienku transferowym gliwickiego klubu jest jednak pozostanie Kamila Vacka, w tym momencie tylko wypożyczonego ze Sparty Praga piłkarza. Choć ostatni mecz rundy jesiennej - z Lechem Poznań - pokazał, że Piast i bez kluczowego zawodnika radzi sobie znakomicie, to jednak w dłuższej perspektywie gra zespołu - pozbawiona techniki i doświadczenia czeskiego pomocnika - na odejściu Czecha straci bardzo dużo.

Piast może wykupić Vacka za 250 tys. euro. To niewiele za zawodnika, który w pół roku stał się jedną z najważniejszych postaci ekstraklasy, ale i tak byłby to rekord transferowy gliwickiego klubu. Przeszkodą jest też kontrakt indywidualny, który Piast musiałby z Czechem, wracającym do reprezentacji kraju, od nowa wynegocjować. Latalowi obiecano jednak utrzymanie kadry z rundy jesiennej i jeśli szefowie Piasta tej obietnicy dotrzymają, to co najmniej do czerwca Vacek w klubie pozostanie.

Kto następnym transferem?

Trener zapowiedział też, że do klubu dołączą też nowi zawodnicy. Jednym z nowych kandydatów jest napastnik i ofensywny pomocnik Mateusz Szczepaniak. Jego sytuacja jest analogiczna do Vacka. 24-letni zawodnik Podbeskidzia Bielsko-Biała jest tylko wypożyczony z Miedzi Legnica, a interesuje się nim kilka klubów ekstraklasy. Najgłośniej mówiło się o Zagłębiu Lubin, ale teraz w grę może też wejść właśnie Piast Gliwice.

Andrzej Wrona relacjonuje turniej kwalifikacyjny do igrzysk na Snapchacie Sport.pl