Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa w Sport.pl. Która miotła czyści najlepiej?

Za nami 18 kolejek Ekstraklasy, doszło do siedmiu zmian trenerów. O jedną więcej niż w tym samym momencie poprzedniego sezonu. Pięciu trenerów można już ocenić. Czy ich przyjście spowodowało skok jakościowy? Który najlepiej wyczyścił szatnie i głowy zawodników po porażkach?
5. Thomas von Heesen (Lechia Gdańsk)

Zaczynamy od najgorszej zmiany w tym sezonie. Przybycie von Heesena na ławkę trenerską już od początku pachniało porażką. Niemiec od dawna nie prowadził żadnej drużyny, był doradcą właścicieli Lechii, stał m.in. za zwolnieniem Michała Probierza. Wyglądało więc na to, że może być marionetką i przedłużeniem rąk prezesów na boisko. Zaczął nieźle, w pierwszych sześciu meczach wygrał trzy razy, dwa mecze zremisował i przegrał tylko z rewelacyjnym Piastem. W następnych pięciu spotkaniach zdobył jednak zero punktów i po rozmowie z działaczami (których jest doradcą) rozstał się z Lechią. Zapamiętamy go z odważnych wypowiedzi na konferencjach prasowych, gdzie mieszał swoich zawodników z błotem. Żaden z kibiców i piłkarzy płakać po nim będzie.

BILANS: 3-2-6 Bramki: 12-15 Średnia punktów: 1

4. Leszek Ojrzyński (Górnik Zabrze)

Zastąpił w Górniku Roberta Warzychę, ten w pierwszych czterech kolejkach zdobył tylko punkt. Ojrzyński miał dać Górnikowi to z czego znany był z pracy w poprzednich klubach - drużyna miała walczyć, zabiegać przeciwnika z pianą na ustach. Szału na razie nie ma, Górnik rzeczywiście stara się bardziej niż na początku sezonu, ale wygrywa za mało spotkań. Za Ojrzyńskiego ekipa z Zabrza dzieliła się punktami aż osiem razy! Górnik wciąż jest ostatni w tabeli, a gdyby liczyć punkty od przyjścia nowego trenera, wyprzedzałby tylko Śląska. Kolejny poważny test już dziś w Białymstoku.

BILANS: 2-8-4 Bramki: 17-19 Średnia punktów: 1

3. Robert Podoliński (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

To jego drugie podejście do Ekstraklasy. W pierwszym poległ, nie poradził sobie w Cracovii, gdzie na siłę forsował taktykę 3-5-2, w mediach krytykował piłkarzy przez co skłócił się z szatnią. W Podbeskidziu pokazuje jednak, ze wyciągnął wnioski, nauczył się czegoś po krakowskim kopniaku. Nie stara się już na siłę wprowadzać eksperymentów taktycznych z grą trójką obrońców, drużyna nie gra efektownie, ale skutecznie i odpowiedzialnie. Przy nim odżył Krystian Nowak, z formą wyskoczył Adam Mójta, z przodu przeciwników straszą Robert Demjan i Mateusz Szczepaniak. Podoliński nie ma oszałamiających wyników (trzy zwycięstwa na dziewięć meczów), ale dał kibicom Podbeskidzia trochę radości i spokoju po fatalnym początku sezonu. Przed nim ważny mecz, z Ruchem Chorzów. Gdy wygra, dojdzie Chorzowian na cztery punkty. W przypadku porażki Niebiescy odjadą Podbeskidziu na 10 oczek.

BILANS: 3-4-2 Bramki: 13-12 Średnia punktów: 1,4

2. Stanisław Czerczesow (Legia Warszawa)

Miał zdecydowanie najefektowniejsze wejście ze wszystkich trenerów, którzy dostali pracę w trakcie sezonu. Od pierwszej konferencji prasowej pokazał, że w Legii na pewno zmieni się jedna rzecz - nie będzie nudno jak za Henninga Berga. Internetowe memy o ostrym podejściu Rosjanina zalały internet, dziennikarze relacjonowali każdy trening pod kątem liczby przebiegniętych kółek wokół boiska. Czerczesow to pogodny facet, przyniósł do szatni Legii uśmiech i dużo luzu, co dla piłkarzy było zmianą w porównaniu z norweskim chłodem Berga. Może wydawać się, że ma archaiczne podejście do futbolu. Przykład? W szatni Legii przy wejściu stał pojemnik z oliwą z oliwek. Piłkarze mogli uzupełniać kwasy omega-9. Czerczesow tylko uśmiechnął się, gdy to zobaczył i karafkę kazał usunąć.

Rosjanin ma niezły bilans, pięć zwycięstw na siedem meczów w Ekstraklasie, ale Legia ciągle nie wyrwała się z kajdanów przeciętności Berga. Czerczesow będzie miał czas w zimie, żeby poukładać drużynę na swój sposób. Może to oznaczać małą rewolucję w klubie. Wielu zawodnikom w czerwcu kończą się kontrakty, a to Czerczesow będzie w Legii panem ich losu.

BILANS: 5-1-1 Bramki: 12-6 Średnia punktów: 2,28

1. Jan Urban (Lech Poznań)

Wbrew pozorom Urban miał ze wszystkich "mioteł" zadanie najprostsze. Owszem, przychodził do mistrzowskiego Lecha, który zleciał na dno. Ale gorzej drużyna z takim składem grać nie mogła. Były trener Osasuny okazał się strażakiem idealnym. Znany jest z tego, że piłkarze uwielbiają z nim pracować, wprowadza w drużynie atmosferę luzu, przemyca dużo uśmiechu do codziennej pracy. A to było potrzebne Lechitom, na których głowy spadały kolejne ciosy. Odkąd Urban przyszedł do Lecha wygrał pięć meczów, dwa zremisował i jeszcze nie przegrał. Piłkarze złapali oddech, Karol Linetty i Łukasz Trałka odżyli w środku pola, obrońcy w końcu nie popełniają szkolnych błędów, a Dawid Kownacki daje sygnały, że błysk jego talentu nie był chwilowy.

Najłatwiejsza część pracy dla Urbana za nim - podniósł silną drużynę z kolan. Teraz zaczynają się schody. Musi udowodnić podczas zimowej przerwy, że wie jak utrzymać formę swoich piłkarzy, że mam na nią długofalowy pomysł. Jego kontrakt wygasa w czerwcu 2016 roku. Jeżeli dalej Poznaniakom będzie szło tak dobrze, pierwsza ósemka jest bardzo blisko. A po dzieleniu punktów droga do pucharów nie jest tak bardzo długa.

BILANS: 5-2-0 Bramki: 12-4 Średnia punktów: 2,42



Dzięsiątki piłkarzy Lechii Gdańsk. Co z nich zapamiętałeś? [QUIZ]