Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Termalica jedyna taka w Polsce, czyli sztuka gry od własnej bramki

Najrzadziej atakują, rozgrywają najmniej kontrataków, bardzo rzadko podają w pole karne, tracą najwięcej piłek na własnej połowie boiska. A mimo to Termalica Bruk-Bet Nieciecza imponuje stylem gry, a piłkarze oraz trener Piotr Mandrysz zbierają pochwały. Dlaczego?
Czy można oprzeć cały trening wyłącznie na wznowieniach gry z autu bramkowego? Tak, a dla Piotra Mandrysza i jego Termaliki to wręcz klucz do sukcesu, jakim będzie utrzymanie się w ekstraklasie. Na razie beniaminek zajmuje jedenaste miejsce, ale wyprzedza trzy polskie drużyny eksportowe z tego sezonu - Jagiellonię Białystok, Śląsk Wrocław i Lech Poznań.

Co znacznie istotniejsze, szkoleniowiec beniaminka nauczył doświadczonych, trzydziestokilkuletnich piłkarzy zupełnie innego stylu gry.

Mandrysz twierdzi, że dobry zespół pozna się po jego drugiej linii, ale to obrońcy i bramkarz są pierwszymi rozgrywającymi Termaliki. Sebastian Nowak wznawia krótko grę zagraniem do ustawionych niemal na równi z nim środkowych obrońców. Ci mają wybór - oddać piłkę bramkarzowi, szukać podania do boku lub do defensywnego pomocnika. Zapraszają rywali na własną połowę, by następnie grę przyspieszyć i krótkimi podaniami przenieść akcję pod drugą bramkę.

Nikt w ekstraklasie tak kreatywnie nie wykorzystuje własnych autów bramkowych. Termalika schematów ma kilka, ale wszystkie składają się na styl drużyny. Grę opartą na krótkich podaniach, wymienności pozycji oraz prostopadłych zagraniach, które gubią rywali wpadających w pułapkę pressingu. Piłkarze Mandrysza w rozegraniu popełniają błędy, ale znacznie częściej wykorzystują złe ustawienie przeciwników, którzy próbują im odebrać piłkę na połowie zespołu z Niecieczy. Umiejętnością przyspieszenia w ten sposób swoich akcji zaskakiwali Lecha (3-1), Legię (1-1) i Cracovię (3-2).

Wariactwo w Bełchatowie

W pierwszej lidze gra Termaliki była jeszcze bardziej skupiona na posiadaniu. Przeciwnicy niechętnie wychodzili z własnej połowy, tylko Miedź Legnica miała wyższą średnią posiadania piłki. A mimo to kreatywność zespołu Mandrysza była na tyle duża, że kończyli sezon z najlepszą zdobyczą bramkową, aż 23 gole strzelając po atakach pozycyjnych. Jednak do sezonu zwieńczonego awansem szkoleniowiec swój zespół przygotowywał już wcześniej.

- Wszystko zaczęło się od meczu w Bełchatowie - mówi Sport.pl Nowak, wracając do spotkania pierwszej ligi z kwietnia 2014 roku. - Wtedy, wobec krótkiego rozegrania od bramki, byliśmy sceptyczni, bo mało to trenowaliśmy, boiska w pierwszej lidze nie były w najlepszym stanie. Trochę odbyło się to na wariackich papierach, bo trener przyszedł przed rozgrzewką, poinformował nas o tym, rozstawił i przećwiczyliśmy kilka schematów. Ale udało się, zaskoczyliśmy GKS.

Odczytanie Berga

Jednak już na pierwszych konferencjach po awansie do ekstraklasy Mandrysz zapowiadał, że Termalica będzie musiała się czasem dostosowywać - z trudniejszymi rywalami grać nieco cofnięta na własną połowę. Tak było w Krakowie, gdy z Wisłą piłkarze z Niecieczy głównie wyprowadzali kontry. Z kolei w Warszawie piłkarze z Niecieczy zaimponowali zdolnością dominacji w starciu z dużo mocniejszą personalnie Legią. Mandrysz tłumaczy, że widział w grze drużyny Henninga Berga schematyczność, która pozwoliłaby jego drużynie skutecznie wychodzić spod pressingu, pomimo rozgrywania pod własną bramką. Udało się, to piłkarze Legii schodzili z boiska sfrustrowani, a ci z Niecieczy mogli wysłuchiwać wielu pochwał. Na Łazienkowskiej wykonali więcej podań, grali dokładniej, dominowali.

A przecież Mandrysz swoich piłkarzy wyprowadził z tzw. strefy komfortu. Kompletnie nie przeszkadza mu, że musi uczyć takiej gry piłkarzy po trzydziestce - zwłaszcza zawodników linii defensywy, od których styl Termaliki się zaczyna. Oprócz 33-letniego Nowaka do najbardziej zaawansowanych wiekowo zaliczają się obrońcy Dariusz Jarecki (34 lata), Pavol Stano (38), Sebastian Ziajka (33) i Dalibor Pleva (31).

- Człowiek uczy się całe życie - mówi szkoleniowiec Termaliki w rozmowie ze Sport.pl. - Oni są świadomi swoich braków, nie jest powiedziane, że ktoś w ich wieku wie wszystko. Zdają sobie sprawę, że staram się wydobyć z nich maksimum, choć w wielu elementach nie mieli wcześniej z czymś do czynienia.

Ryzyko w liczbach

Nowak sam przyznaje, że po raz pierwszy spotkał się z takim stylem gry, choć w ekstraklasie debiutował ponad dziesięć lat temu: - Wszystko zależy od trenera. Wydaje mi się, że w Polsce bramkarze grają nogami na podobnym poziomie i inni też by sobie poradzili. Jednak trenerzy wolą, by nie ryzykowali. I co z tego, że ja chciałbym grać krótko, gdyby oni nie pokazywali się na pozycje? Nie byłoby żadnego efektu, tylko dodatkowa presja.

Błędy się zdarzają. W meczu z Górnikiem Łęczna to właśnie krótkie rozegranie z autu bramkowego skończyło się stratą Nowaka i golem dla rywali. - Wiadomo, że mi byłoby łatwiej kopnąć do przodu, bo wtedy mam pewność, spokój, "czysty papier" - tłumaczy bramkarz Niecieczy. Bronił go jednak Mandrysz, na analizie spotkania wskazywał również pomyłki innych w tej akcji. Szkoleniowiec swojego golkipera chwali, warto też zauważyć, że w tym sezonie miał udział w aż czterech akcjach bramkowych swojego zespołu, m.in. przeciwko Legii. Nazywa go jednym z najlepiej grających nogami bramkarzy w lidze.

Ryzykowny styl Termaliki odzwierciedlają liczby. Beniaminek ma najniższą średnią ataków w ekstraklasie (92 na mecz), najmniej kontr (19), podań w pole karne przeciwnika (24) i tracą najwięcej piłek na własnej połowie (24). Wszystko to wynika z ograniczonej jakości zespołu, choć Mandrysz podkreśla, że w ostatnich meczach to jego piłkarze stwarzali sobie lepsze szanse niż ci Lechii, Wisły, Górnika Łęcznej i Legii.

Kto tak gra?

- W polskich klubach do tej pory nie grałem tak, jak teraz w Termalice - dodaje Stano, który trafił do Niecieczy jako wolny zawodnik już po starcie sezonu. Od razu okazał się sporym wzmocnieniem, w debiucie strzelił gola na miarę historycznego, pierwszego zwycięstwa w ekstraklasie. Do tej pory, grając w Koronie Kielce i Podbeskidziu Bielsko-Biała był kojarzony z czymś zupełnie innym niż rozgrywaniem schematów od bramki. W pierwszym klubie Słowak czasem był ustawiany na ataku, by zgrywać głową długie podania od obrońców. Znacznie częściej spełniał rolę tego, który wykopami czy wygranymi pojedynkami nie dopuszczać do zagrożenia.

- Mi to pasuje - mówi Stano. - Także dzięki temu koledzy z przodu mają więcej miejsca. Wiąże się to z ryzykiem, ale masz na to wpływ grając dokładnie od tyłu. Jesteśmy też rozpoznawani po tym stylu - przyznaje. Nowak dodaje, że nawet po meczach rozmawiając z rywalami, słyszy pochlebne opinie o grze Termaliki.

Z kolei Mandrysz zaznacza, że najmilej jest słuchać pochwał od własnych zawodników. Jakub Biskup stwierdził, że wielu innych piłkarzy chciałoby w Niecieczy grać, Stano zaznacza, że pewność siebie trenera przenosi się na zawodników, a Nowak już przyznaje, że w przyszłej karierze trenera bramkarzy chciałby uczyć podopiecznych podobnej gry, jakiej on teraz doświadcza. Styl gry trenera może być nie tylko jego wizytówką, ale też inspiracją dla innych.

Nowy Sport.pl wkrótce! [SPRAWDŹ]