Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Legia - Lech. Jana Urbana sposób na kryzys

0 : 1
Informacje
Ekstraklasa 2015/16 - 13. kolejka
Niedziela 25.10.2015 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
Wynik
Legia Warszawa
0
Lech Poznań
1
Niewiele było w grze Lecha Poznań finezji, lekkości czy nawet myślenia do przodu. I dobrze, bo dzięki temu po mistrzu Polski widać, że wreszcie funkcjonuje jak zespół, a także wychodzi z głębokiego kryzysu.
Dla wielu to kolejny piłkarski banał, ale drużyny naprawdę buduje się od tyłu. Myśli o tym, jak nie stracić gola, uczy się ustawienia oraz zachowania, gdy przeciwnik rozgrywa piłkę. Piłkarze grają blisko siebie, pomagają sobie nawzajem, krzyczą i wspierają - bynajmniej nie chodzi tylko o grę na zero z tyłu. To naturalnie buduje poczucie jedności. I Lech Poznań póki co jest tego przykładem. Janowi Urbanowi pewnie wystarczyło 30 minut debiutu, by się przekonać, że problem mentalny Lecha nie bierze się z nikłej skuteczności pod bramką przeciwnika. To kolejne błędy w defensywie i pretensje o brak wsparcia dzieliły zespół, nakładały na niego jeszcze większą presję oraz zepchnęły na dno tabeli.

A Lech Poznań to zespół, który w tym roku ledwie w dwóch wypadkach potrafił dwa kolejne mecze skończyć bez straty gola - ostatnio w meczach ze słabeuszami, Koroną Kielce i Olimpią Grudziądz. Wysokie ustawienie zespołu nie pomagało ani Buriciowi, ani Arajuuriemu, ani Kamińskiemu. Ten ostatni przypłacił to miejscem w pierwszym składzie na hit ekstraklasy, choć grał w tym sezonie zdecydowanie najczęściej. I też miał swój moment w niedzielę na Legii, gdy wszedł w ostatnich minutach i swój zespół uratował przed stratą gola.

Lech Legii zrobił to, co do tej pory - ba!, nawet w debiucie Urbana - zwykle rywale robili poznaniakom. Skupił się na bezwzględnym pokazaniu słabości przeciwników, zmuszając ich do ataków pozycyjnych. I okazało się, że Legia na defensywne ustawienie Lecha ma pomysłów niewiele - piłka do skrzydła i dośrodkowanie. Także ze stałych fragmentów gry, których Legia miała wiele, w tym 15 rzutów rożnych. Nawet tydzień temu Lech jeszcze tracił po takich sytuacjach gole, wcześniej w tym sezonie Maciej Skorża bez skutku zmieniał krycie ze strefowego na indywidualne. Na Legii Burić musiał interweniować, ale gospodarze w najlepszym wypadku mieli półszanse, a nie klarowne okazje. Z każdą upływającą minutą było widać, że zespół Lecha jest... zespołem. Piłkarze przybijali sobie "piątki", gratulowali udanych interwencji, wzajemnie się nakręcali i wspierali, gdy robiło się na boisku gorąco. To chyba największa różnica między drużyną Urbana i Skorży. U poprzedniego szkoleniowca coraz więcej było spojrzeń wbitych w ziemie, sfrustrowanych machnięć na niecelne zagrania, rozłożonych ramion z bezradności. Fakt, że udało się dokonać tego Urbanowi w zaledwie tydzień, jest sukcesem większym niż dwie kolejne wygrane z Fiorentiną i Legią.

Urban wiedział, co robi. Karol Linetty, mówiąc bezpośrednio po spotkaniu, w pierwszej kolejności pochwalił zespół za to, że był ustawiony "kompaktowo", czyli formacjami blisko siebie, na małej przestrzeni, ograniczając Legii grę. Jasmin Burić chwalił nowego szkoleniowca za to, jak wytłumaczył im sposoby na zneutralizowanie najlepszego napastnika ligi, Nemanji Nikolicia. Jan Urban w studiu Ligi+ Extra powiedział, że wszyscy byli przygotowani na możliwość wejścia trzeciego obrońcy. Gdy zmieniono temat na napędzającego grę w ataku Szymona Pawłowskiego, trener Lecha stwierdził, że jego podopieczny musi poprawić swoją postawę w defensywie.

W tym sezonie Lech wykonał już tak wiele kroków w tył - momentami wydawało się, że nieporozumienia na boisku są niczym wobec problemów z komunikacją na wyższych szczeblach w klubie. A jednak teraz cofnięcie się jest wyznacznikiem progresu. Bo chodzi nie o kontynuowanie zapaści, ale grę bliżej własnej bramki. Abdul Aziz Tetteh z symbolu fatalnej polityki transferowej teraz staje się świetnym zabezpieczeniem dla środkowych obrońców. Jasmin Burić wreszcie pozwala zapomnieć o tym, że w kilku ostatnich sezonach Lech nie ma bramkarza nawet z krajowego topu.

Skoro odmieniają się wyniki Lecha, to wkrótce kibice będą chcieli także czegoś więcej. Przed Urbanem jeszcze sporo pracy, bo Lech w drugiej połowie meczu w Warszawie nawet nie udawał, że zależy mu na atakowaniu. Zespół myślał defensywnie, ale by patrzeć w górę tabeli, musi stopniowo wracać do gry bardziej kreatywnej. Dla niego ważne jest, że zbudował ku temu podstawę.

Świetlne show podczas karnych? Poznaj dziwne piłkarskie nowinki [ZOBACZ]