Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

36. kolejka Ekstraklasy. Poznamy mistrza i spadkowicza?

Jeśli drużyny mają dwa dni odpoczynku przed kolejnym meczem, a spotkania poszczególnych grup są rozgrywane o tej samej porze, to wiedz, że ekstraklasa wkroczyła właśnie w fazę najostateczniejszą z ostatecznych. Pierwsze mecze 36. kolejki już dziś.
Grupa spadkowa: do I ligi już wieczorem?

Wyjątkowo zaczynamy od dołu tabeli, bo tu będzie się działo najwcześniej (dziś) i najciekawiej, a to ze względu na liczbę drużyn zaangażowanych w walkę o utrzymanie. Aż siedem zespołów ciągle zagrożonych jest spadkiem - bez presji może wyjść na murawę jedynie Cracovia, która podejmie Ruch Chorzów. Oba zespoły wystąpią bez swoich liderów: za kartki pauzują Miroslav Covilo i Filip Starzyński. Chorzowianie ostatnio wygrali na wyjeździe z Łęczną (po kilku tygodniach bez gola przełamał się Kuświk) i są już bardzo bliscy zabezpieczenia sobie miejsca w lidze na kolejny sezon.

Niemal pewni pozostania w ekstraklasie są też piłkarze Piasta, zagrozić mógłby im tylko zerowy dorobek w ostatnich kolejkach i wyjątkowo niekorzystny układ pozostałych gier. Gliwiczanie zmierzą się dziś z Zawiszą w Bydgoszczy - z wymienionej dotychczas czwórki to właśnie drużynie Mariusza Rumaka zależeć będzie najbardziej na uzyskaniu korzystnego wyniku, a w ich wypadku "korzystny" oznacza wyłącznie wygraną. Bydgoszczanie tracą punkt do trzech zespołów z bezpiecznej strefy, co więcej - dwa z nich zagrają ze sobą bezpośrednie spotkanie i pewne jest, że w przypadku zwycięstwa Zawisza awansuje na pozycję niezagrożoną. Stałoby się tak po raz pierwszy od... rozegranej jeszcze w sierpniu szóstej kolejki.

Wspomniana dwójka rywalizująca tuż nad strefą spadkową to Podbeskidzie oraz Górnik Łęczna. Ci pierwsi mają najgorszą w tym momencie passę - trzy kolejne porażki sprawiły, że klub, który minimalnie przegrał walkę o pierwszą ósemkę, znalazł się przed realną perspektywą spadku. Zwycięstwo dałoby bielszczanom utrzymanie, ale podobnie może o sobie powiedzieć Górnik. Przy czym łęcznianie mają jeszcze w odwodzie mecz u siebie z Bełchatowem, który może być już wówczas pewny pierwszej ligi. Podbeskidzie w ostatniej kolejce pojedzie za to do Kielc, która z kolei będzie wówczas pewna utrzymania, jeśli... wygra dziś z Bełchatowem.

Tak też wygląda ostatnia para: GKS podejmuje Koronę w meczu już naprawdę ostatniej szansy. Jeśli gospodarze nie zdobędą kompletu punktów, zostaną pierwszym spadkowiczem. Bełchatowianie nie są jednak zależni wyłącznie od siebie, bo nawet dwa zwycięstwa na finiszu mogą nie dać im utrzymania.

Rozkład jazdy grupy spadkowej:

Wtorek, 20.30 GKS - Korona

Wtorek, 20.30 Zawisza - Piast

Wtorek, 20.30 Cracovia - Ruch

Wtorek, 20.30 Podbeskidzie - Górnik

Grupa mistrzowska: poświętują tytuł na wyjeździe?

O ile niewykluczone, że poznamy dziś pierwszego spadkowicza, o tyle są również szanse na to, że w środę rozstrzygnie się sprawa mistrzostwa - stanie się tak w przypadku wygranej lidera i potknięcia wicelidera. Obaj pretendenci do tytułu (do walki może wmieszać się jeszcze Jagiellonia) zagrają na wyjazdach i dla obu powinny być to najtrudniejsze mecze końcówki sezonu. Legia jedzie do Gdańska wzmocniona powracającym po pauzie kartkowej Orlando Sa, ale przy okazji defensywę osłabił inny kartkowicz Jakub Rzeźniczak. Niepewny jest też występ kontuzjowanego Ondreja Dudy. Z kolei Jerzy Brzęczek będzie mógł już wystawić Sebastiana Milę, ale nie zagra Gerson, od dłuższego czasu kontuzjowany jest też Jakub Wawrzyniak. Mimo to lechiści liczą na dobry wynik, bo gdzie jak gdzie, ale na własnym stadionie za kadencji nowego trenera spisują się znakomicie. W tym roku stracili u siebie tylko 4 bramki, zdecydowanie najmniej ze wszystkich zespołów. Przegrali przy tym zaledwie raz, lepszego wyniku nie uzyskał nikt. Z kolei legioniści są w 2015 najmniej bramkostrzelną drużyną wyjazdową - razem z Piastem ma w dorobku jedynie 6 goli zdobytych na obcych boiskach.

Po drugiej stronie barykady stoi Lech, który zagra w Zabrzu z Górnikiem. "Kolejorz" jest w tym roku najlepszą drużyną wyjazdową (4 zwycięstwa, 3 remisy, 1 porażka), ale drużyna Macieja Skorży jest też, licząc od przerwy zimowej, liderem na własnym stadionie. W niedzielę nie pozwoliła na wiele Pogoni Szczecin, jednak wygrała minimalnie, nie potrafiąc przełożyć na więcej niż jedno trafienie gigantycznej przewagi utrzymywanej przez pierwszą godzinę gry. Tradycyjnie nieskuteczny był Sadajew, który mimo rażącego braku wykończenia pełni jednak w drużynie ważną funkcję - gdy zszedł, gra ofensywna gospodarzy siadła. W walce o mistrzowski tytuł pozostaje też pytanie, kto "siądzie" wcześniej - tak Lech, jak i Legia mają za sobą serię trzech zwycięstw. Dłuższe passy wygranych są w obecnych rozgrywkach jak Yeti albo potwór z Loch Ness - niby ktoś tam je widział, ale pewnych dowodów na istnienie brak.

W rundzie finałowej kroku obu faworytom dotrzymuje jak dotąd Jagiellonia, która zagra z Pogonią w Szczecinie. Zespół Michała Probierza zagwarantował już sobie udział w europejskich pucharach, a jeśli będzie punktował w ostatnich dwóch kolejkach, może też wykorzystać potknięcie któregoś (lub obu) z liderów i pomieszać kolejność na podium. Niewiele namieszają już za to portowcy, z których po uzyskaniu awansu do pierwszej ósemki wyraźnie zeszło ciśnienie. W fazie finałowej drużyna Czesława Michniewicza jeszcze nie wygrała, jej największym atutem jest obecnie młodość - problem w tym, że innych atutów na horyzoncie nie widać. Końcówkę rozgrywek szczecinianie potraktują więc zapewne jako test na to, kogo z obecnej kadry w zespole zostawić, a z kim się pożegnać, bo miejsce dla wzmocnień niewątpliwie trzeba znaleźć, jeśli klub ma przynajmniej powtórzyć tegosezonowy wynik.

Bardzo ciekawie będzie w Krakowie, gdzie Wisła podejmie Śląsk. Obie drużyny mają jeszcze szansę na europejskie puchary, przy czym w zdecydowanie lepszej pozycji są goście. Wrocławianie mają dwa punkty przewagi nad dzisiejszymi rywalami, o punkt wyprzedzają Lechię, a za tydzień zagrają u siebie z najsłabszą drużyną grupy mistrzowskiej, czyli z Pogonią. Wisła (w następnej kolejce jedzie do Poznania) i Lechia (Legia u siebie, wyjazd do Jagiellonii) podobnego komfortu nie mają. Taki układ spotkań sprawia, że drużynie Tadeusza Pawłowskiego mogłyby wystarczyć do zajęcia 4. miejsca zaledwie dwa remisy, o ile oczywiście bezpośredni rywale nie dadzą rady faworytom. W Śląsku muszą w ten scenariusz mocno wierzyć - podziały punktów to tegoroczna specjalizacja wrocławian, nikt w tym roku nie remisował częściej.

Rozkład jazdy grupy mistrzowskiej:

Środa, 20.30 Wisła - Śląsk

Środa, 20.30 Lechia - Legia

Środa, 20.30 Górnik - Lech

Środa, 20.30 Pogoń - Jagiellonia



Najlepsze komentarze czytelników Sport.pl [MAJ]


Zdjęcie Nike Performance PHELON AG Korki Lanki hyper crimson/white/atomic orange (599848) Zdjęcie Nike Performance TIEMPO LEGACY FG Korki Lanki neo turquise/white/hyper crimson/black (631521) Zdjęcie Nike Performance TIEMPO GENIO SG Korki wkręty white/voltsoarblack (631616)
Nike Performance PHELON AG ... Nike Performance TIEMPO LEG... Nike Performance TIEMPO GEN...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o:
Komentarze (3)
36. kolejka Ekstraklasy. Poznamy mistrza i spadkowicza?
Zaloguj się
  • piotrekmessi

    Oceniono 3 razy -1

    Myślę, że Zawisza, jeśli uniknie większego pecha, to wydaje mi się, że nie spadnie. Wiosną pod wodzą Mariusza Rumaka prezentuje się naprawdę nieźle. Może Podbeskidzie powinno być skarcone za to, że zwolniło Leszka Ojrzyńskiego, który, jak widać, osiągnął chyba z tym zespołem wynik "ponad stan". Zatrudnić Kubickiego za Ojrzyńskiego... to trzeba łeb...

    www.aosporcie.pl/2015/06/o-nominacjach.html - warto mieć na uwadze, iż wczoraj podana została lista nominowanych w poszczególnych kategoriach do Nagrody Ekstraklasy. Polecam mój artykuł na ten temat.

  • kibicpolskiejpilki

    Oceniono 5 razy -1

    Moim zdaniem Górnik Łęczna powinien spaść do I ligi - słaby poziom piłkarski i infrastrukturalny. Dużych szans na utrzymanie nie ma też moim zdaniem GKS (więcej na komentator-ekstraklasowy.blogspot.com)
    Co do grupy mistrzowskiej to liczę, że Legia obroni tytuł, bo Lech już pokazał rok temu na co go stać w pucharach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX