Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Hit bez Legii i Lecha. Zapowiedź 21. kolejki ekstraklasy

Mecz Bardzo Na Szczycie, być może ostatni test rezerw Legii i spiętrzenie problemów w Krakowie - to potencjalnie najciekawsze momenty nadchodzącego weekendu w ekstraklasie. W naszej zapowiedzi przeczytacie, na co jeszcze warto zwrócić szczególną uwagę.
Podbeskidzie - Cracovia: pomogą kibice?

Bielszczanie otwierają właśnie nową trybunę, dzięki czemu poczynania drużyny będzie mogło śledzić dwa razy tyle kibiców, co jesienią (wtedy na stadion mogło ich wejść nieco ponad 3 tysiące). Dwunasty zawodnik się przyda, bo trener Ojrzyński dysponuje obecnie kadrą przetrzebioną - nie zagrają m.in. Chmiel, Sloboda i Malinowski, który z Bełchatowa wrócił ze złamanym nosem i którego przez kilka tygodni nie zobaczymy na boisku. Gospodarzom będzie zależeć na zwycięstwie, bo w przypadku zgarnięcia kompletu punktów ich pozycja w pierwszej ósemce będzie już zaskakująco mocna. Wielką niewiadomą jest postawa Cracovii, która przed tygodniem zagrała słabą pierwszą i kapitalną drugą połowę. Sęk w tym, że remis zapewnili jej w dużej mierze wpuszczeni z ławki osiemnastolatkowie: Wdowiak oraz Kapustka, którzy znacznie poprawili jakość gry swojej drużyny. Czy w Bielsku Robert Podoliński da któremuś z nich szansę od pierwszej minuty, okaże się już za kilka godzin.

Wisła - Pogoń: (nie)kochane kłopoty

Mecz drużyn, których trenerzy chętnie zobaczyliby na treningu przynajmniej paru nowych piłkarzy. Wisła pozyskała co prawda Jeana Barrientosa, ale załatwienie dla niego pozwolenia na pracę może potrwać kilka tygodni. Póki co pracować więc będą inni - poza pauzującym za kartki Łukaszem Gargułą. Wyjazdowa przegrana z Lechią sprawiła, że krakowianie dali się nadgonić kolejnym zespołom i po kolejnej stracie punktów, bardziej niż walką o miejsce w czołówce, będą się musieli zająć odpieraniem ataków zespołów, dla których szczytem marzeń jest pierwsza ósemka i tak zwane spokojne utrzymanie. To cel również najbliższego rywala, także podrażnionego ostatnim wynikiem - podopieczni Jana Kociana pozwolili wyszarpać Lechowi remis w ostatniej minucie doliczonego czasu i postawili się w nieciekawej sytuacji, bo przeciwko wiślakom zagrają mocno osłabieni. Być może nawet na dwa miesiące wypadł Murayama, Rudol nie zagra za kartki, niepewny jest występ Frączczaka (tydzień temu zszedł jeszcze w pierwszej połowie). Pewna jest za to absencja Patryka Małeckiego, którego nie zobaczymy jeszcze dłuższy czas. Rozstrzygająca dla tej potyczki będzie więc umiejętność zarządzania wąską kadrą i wznoszenia modłów o brak kontuzji.

Górnik Łęczna - Górnik Zabrze: bez żądeł

Kolejne starcie zespołów, które są blisko granicy między górną i dolną połową tabeli. W poprzedniej kolejce oba zgodnie zremisowały, teraz o zgodzie nie może być mowy, bo kolejne straty znacznie utrudnią walkę o awans. Co ciekawe, obaj trenerzy mają obecnie ten sam problem: brak skutecznego egzekutora. W Łęcznej czekają na powrót do zdrowia Cernycha, zabrzanie sprzedali Zacharę i zostali z niczym - Łuczakiem, który tydzień temu wypadł słabo. Jedyną bramkę strzelił Skrzypczak, który był też bliski zaliczenia asysty. Tyle że piłkarz jesień spędził głównie w rezerwach i trudno liczyć, że nagle weźmie na siebie cały ciężar zdobywania goli. W tej sytuacji trener Warzycha musi liczyć na powracającego po pauzie kartkowej Roberta Jeża oraz Bartosza Iwana - ten pokazał się ostatnio z całkiem niezłej strony. Ale jeśli goście chcą wyjechać z Łęcznej z trzema punktami, muszą liczyć na coś jeszcze: koniec passy zespołu Szatałowa, który - obok Śląska - w domu jeszcze nie przegrał.

Lechia - Zawisza: wydeptać awans

Mecz dwóch drużyn z dolnej części tabeli, z których jedna ma ambicje stać się drużyną z górnej części tabeli, druga... No właśnie. Po poprzedniej kolejce (wyjątkowo bezbarwny remis bezbramkowy z Łęczną) trener Rumak mówił, że za tydzień będzie lepiej. Ale w Lechii też oczekują tego "lepiej" - Wisłę udało się pokonać minimalnie, a po kolejnych wzmocnieniach gdańszczanom już po prostu nie wypada orbitować w okolicach strefy spadkowej. Oba zespoły bardziej więc "muszą", niż "chcą", a przewagą gdańszczan - poza oczywistością w postaci znacznie lepszej kadry - będzie drugi mecz z rzędu na własnym boisku. Kalendarz w ogóle jest dla piłkarzy Jerzego Brzęczka łaskawy: po starciu z outsiderem jadą do Chorzowa (druga najsłabsza drużyna ligi), następnie podejmą GKS i udadzą się do Szczecina. Lepszej ścieżki awansu do górnej połówki tabeli wymarzyć sobie nie mogli, pozostaje ją tylko udeptać. A patrząc na stan murawy na PGE Arena - deptania było tam ostatnio sporo.

Śląsk - Jagiellonia: hit zdecyduje, kto będzie gonił Legię

Pierwszy tej wiosny "mecz na szczycie" zapowiada się na najciekawszy akcent ekstraklasowego weekendu. Grają drugi z trzecim zespołem ligi, zwycięstwo gwarantuje pozycję wicelidera każdej z drużyn, remis - utrzymanie status quo, czyli Śląsk przed Jagą. Zeszłotygodniowe potyczki nie przyniosły nam specjalnie wyczerpujących odpowiedzi na pytanie o formę obu rywali. Jagiellonia wysoko pokonała przy Łazienkowskiej Legię, jednak Legię rezerwową. Wrocławianie w dość szczęśliwych okolicznościach wywieźli punkt ze stadionu Cracovii, ale w drugiej połowie musieli przetrwać prawdziwe oblężenie własnej bramki. Z perspektywy pojedynczych piłkarzy póki co w formie wydają się bardziej ci prowadzeni przez Michała Probierza. Pytanie, czy drugi obciążający wyjazd to już nie będzie dla białostoczan zbyt wiele. Tym bardziej że znowu rozsypała im się obrona - tym razem kontuzja wiązadeł krzyżowych wyeliminowała Marka Wasiluka. Być może do defensywy ponownie przesunięty zostanie Michał Pazdan, co z kolei osłabi linię pomocy, w której reprezentant Polski zagrał ostatnio dobre zawody.

Lech - Ruch: Kolejorza szpital polowy

W Szczecinie poznaniacy potwierdzili, że nie są w tym sezonie mistrzami wyjazdów i po raz szósty zremisowali, głównie zresztą dzięki niefrasobliwości Pogoni, która, prowadząc w doliczonym czasie, rzuciła się do ataku, kompletnie odsłaniając tyły. Przy Bułgarskiej powinno być już lepiej, na własnym stadionie Lech potrafi wygrywać przekonująco i wysoko. Powinno, ale... Tym razem Maciej Skorża będzie miał jednak kilka problemów przy kompletowaniu jedenastki: dopiero wczoraj do treningów wrócił Sadajew, Ubiparip pokazał się tydzień temu z bardzo złej strony, mniejsze lub większe problemy mieli w tym tygodniu Jevtić z Holmanem, kolejnego urazu nabawił się Kownacki, Pawłowski dopiero wchodzi do składu po kontuzji, Linetty będzie gotowy za jakiś czas. Tym samym możliwości ofensywne Kolejorza wydają się mocno ograniczone - kto wie, może zespół znów będzie musiał ratować obrońca? Podobnych kłopotów nie ma Waldemar Fornalik, z Piastem nawet przeziębienie nie zatrzymało Kuświka (dziewiąty gol w sezonie), w odwodzie pozostawali jeszcze Elfir z Visnakovsem. Chorzowianie są coraz bliżsi wygrzebania się ze strefy spadkowej, do Korony, która nie była w stanie wzmocnić się zimą, tracą już tylko dwa punkty.

Korona - Legia: kac po Radoviciu

Oba zespoły straciły przed tygodniem punkty (remis Korony, porażka Legii) i oba poczuły na plecach oddech zziajanych rywali. O ile w przypadku gości ewentualna strata punktów będzie oznaczała co najwyżej nieco inny stopień podium, o tyle kielczanie mają już tylko 2 punkty przewagi nad przedostatnim w tabeli Ruchem. W niedzielę Ryszard Tarasiewicz nie będzie mógł skorzystać z pauzującego za kartki Kapo, ale za to do składu wracają Trytko oraz Luiz Carlos. Wracają też legioniści z Amsterdamu, a biorąc pod uwagę wynik pierwszego meczu 1/8 Ligi Europy, Korona może jako ostatni zespół ekstraklasy skorzystać na rotacji stosowanej przez trenera Berga. Fakt, że korzystać warto, póki można, udowodniła druga połowa meczu z Ajaksem, w której mistrz Polski pokazał siłę i charakter. To ostatnie jest szczególnie ważne, bo o tym, że po zawirowaniach wokół transferu Radovicia osłabiły się morale w zespole, mówili sami legioniści. Mimo niezłego występu przed wyjazdem do Kielc więcej niż gotowych odpowiedzi namnożyło się pytań: o atmosferę, formę poszczególnych piłkarzy i siłę rezerwowych, którzy dostaną zapewne kolejną szansę. I będą mieli okazję się wykazać, bo gospodarze, ustami swojego szkoleniowca, zapowiadają ofensywną grę.

Piast - GKS Bełchatów: nie zacząć wiosny od dwóch porażek

Porażka u siebie z drużyną Podbeskidzia sprawiła, że bełchatowianie przedłużyli passę meczów bez zwycięstwa do sześciu, przez co wypadli z pierwszej ósemki i wiosnę spędzą na próbach powrotu do bezpiecznej strefy. Beniaminek wzmocnił się zwłaszcza w ofensywie (m.in. Piech i Olszar), ale na razie specjalnych efektów nie widać, co gorsza, drużyna słabiej wypadła w obronie i obecnie najlepszą defensywą w lidze dysponuje poznański Lech (stracił jedną bramkę mniej). Wzmocnień z kolei wydawał się nie potrzebować Piast, tymczasem podopieczni trenera Garcii zaczęli wiosnę tak, jak pierwszą część jesieni: fatalnie. Hiszpański szkoleniowiec zastanawiając się nad przyczynami porażki, wskazał na większą motywację Ruchu spowodowaną dalszym miejscem w tabeli. Idąc tym tropem, motywacja gliwiczan powinna od zeszłej kolejki znacznie urosnąć.

Oj, oberwało się Żyrze po Ajaksie... [MEMY]


Najciekawiej zapowiada się mecz: