Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jaki jest nowy PZPN?

Kluby doceniają większą przejrzystość i lepszy wizerunek. Ale wciąż narzekają na nieżyciowe przepisy czy opłaty dla związku, które się rozpływają, a mogłyby zostać przeznaczone na szkolenie
Zbigniew Boniek został prezesem PZPN równo dwa lata temu. W nowym 16-osobowym zarządzie znalazło się tylko sześć osób, które rządziły polskim futbolem, gdy szefem był Grzegorz Lato. I chociaż wciąż są wśród nich przedstawiciele "betonu", jak Rudolf Bugdoł, to zostali zepchnięci do drugiego szeregu, w mediach się nie wypowiadają. A związek zaczął być lepiej postrzegany, także przez kluby. Prezes Boniek chwali się kilkudziesięcioma milionami złotych na koncie związku, sekretarz generalny Maciej Sawicki wymienia mnóstwo oszczędności.

Czy rzeczywiście jest tak różowo? Zapytaliśmy szefów klubów od ekstraklasy do III ligi.

Radosław Osuch (Zawisza Bydgoszcz, ekstraklasa)

Co zmieniło się na lepsze? Wizerunek i opinia o PZPN jako firmie, diametralnie. Boniek kilkukrotnie przerósł klasą, osobowością i intelektem Grzegorza Latę.

Co trzeba poprawić? Sędziowie nie podlegają żadnej ocenie. Środowisko nie zostało oczyszczone. Ich szefem jest Zbigniew Przesmycki, który prowadził spotkania w ciemnych czasach polskiej piłki. Czemu ich szefem nie może być 40-latek? W kolegium sędziów pracuje też Leszek Saks, który wyznaczał arbitrów, gdy liga była skorumpowana. Pytałem Bońka, czemu trzymają go w związku. Odpowiedział: "Saks tylko wykonuje robotę papierkową, jest blisko emerytury". Czy korupcja wróciła? Nie wiem, ale poziom prowadzenia meczów jest dramatyczny. W pierwszej lidze jest rzeźnia jak za najgorszych lat.

Jarosław Mroczek (Pogoń Szczecin, ekstraklasa)

Większa przejrzystość działań związku.

Trzeba zmienić część przepisów, jak ten, który w obecnym sezonie nie pozwala nam zatrudniać dwóch trenerów w trakcie rundy. Powołanie Szkoły Trenerów w Białej Podlaskiej było błędem, podróże młodych trenerów przez całą Polskę to dla nich horror. Czemu szkoła nie jest w centralnej Polsce? Potrzebna jest zdecydowanie szybsza profesjonalizacja sędziów. PZPN wywiera za małą presję, aby wprowadzić nowelizację ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Obecna traktuje kibiców niemal jak zwierzęta.

Wojciech Pertkiewicz (Arka Gdynia, I liga)

Nie jesteśmy traktowani w PZPN jak petent. Jest partnerska rozmowa, sprawy załatwia się przyjemniej. Przejęcie opłat sędziowskich przez związek - przy okazji skończyło się przekazywanie przed meczem sędziom pieniędzy przez gospodarza. Dzięki Centralnej Lidze Juniorów [32 drużyny rywalizują w dwóch grupach], która zastąpiła rozgrywki w 16 województwach, młodzi piłkarze szybciej się rozwijają. W Trójmieście było dotąd tak, że rywalem juniorów Arki była właściwie tylko Lechia, a resztę nasi juniorzy po prostu rozbijali. PZPN finansowo pomaga klubom grającym w CLJ. Związek nadał większą rangę Pucharowi Polski, są poważne nagrody i finał na Stadionie Narodowym.

Wysokość opłat na rzecz związku - płacimy zbyt dużo na przykład za zmianę przynależności klubowej (nie chodzi tu o procent od kwoty transferowej), za zgodę na prowadzenie zespołu przez asystenta trenera.

Marek Śliwiński (prezes Znicza Pruszków, II liga)

Wcześniej, gdy chcieliśmy przełożyć mecz, potwierdzić zawodnika lub coś załatwić, słyszeliśmy w związku: "Nie ma pana, który decyduje". Teraz sprawę często załatwia wejście na stronę internetową i kliknięcie lub wysłanie maila. Za poprzedników przyznawano nagrody w sposób dość tajemniczy. Klub nie musiał zdobyć mistrzostwa Polski juniorów, aby dostać wyższe pieniądze niż triumfator, bo miał lepsze dojście do władzy. Teraz nie ma na to szans.

Liczba miejsc w Szkole Trenerów jest ograniczona. Część trenerów nie spełnia wymagań licencyjnych mojej akademii, w której trenuje 550 dzieciaków. Chcieliby się dostać na odpowiednie kursy, ale brakuje terminów.

Jarosław Pieprzyca (Puszcza Niepołomice, II liga)

Myślałem, że powstanie Centralnej Ligi Juniorów będzie problemem, bo kluby z mniejszych miasteczek muszą wysyłać dzieci po całej Polsce. Ale PZPN refunduje dojazdy. Związek bardziej rygorystycznie pilnuje, czy wymogi licencji są przestrzegane, nawet na trzecim poziomie rozgrywek. Prześwietla finanse. Wymaga podgrzewanej murawy i sztucznego oświetlenia. Prezes Boniek spotkał się z nami i powiedział: "Radzę wam, żebyście nie wydawali horrendalnych pieniędzy na zawodników. Skupcie się na rozwijaniu infrastruktury, bo potem nikt nie będzie na to przymykał oka".

Program szkolenia dla całego kraju? Być może powstaje, ale ja nic o tym nie wiem. Jeśli nie powstaje, będziemy stać w miejscu. Bez wsparcia związku program nie powstanie.

Norbert Mastalerz (Siarka Tarnobrzeg, II liga)

Dzięki CLJ klubom łatwiej przyglądać się talentom w całej Polsce.

Licencje są wciąż przyznawane wybiórczo. Jednych wyrzuca się z ligi, innym daje się szansę pomimo wielomilionowego zadłużenia i stadionu jak kurnik. Szkolenie? 10 lat temu powstały wojewódzkie ośrodki szkolenia sportowego młodzieży we współpracy PZPN z Ministerstwem Sportu, a przy nich licea i gimnazja. Chłopcy trenują kilka dni w tygodniu i na weekend wracają do klubów. To nie ma sensu. W Stalowej Woli młodzi zawodnicy dostają zakaz nauki w gimnazjum w pobliskim Tarnobrzegu - jednego z dwóch w województwie - z obawy o to, że Siarka przejmie utalentowanych juniorów. PZPN powinien pomagać szkolić w klubach za pieniądze z niemałych opłat przy rejestracji każdego piłkarza. Kto dobrze szkoli, powinien dostawać nagrody ze związku.

Janusz Płocki (KS Chwaszczyno, III liga)

Nie wiem, czy to skutek zmian w PZPN, ale zachodniopomorski okręgowy związek zrobił sporo ułatwień, jeśli chodzi o prowadzenie rozgrywek. Liczą się tam z naszymi sugestiami.

Przeprowadziliśmy latem siedem transferów, za rejestrację każdego piłkarza płacimy 1,5 tys. zł. To zdzierstwo, lokalny związek zainkasował 10 tys. Dlatego w niższych ligach często nie dochodzi do transferów młodych zawodników.

Najlepsze memy po meczu Real - Barcelona (3:1) [KLIKNIJ]


Więcej o: