Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lech wyrzuca piłkarzy za picie na imieninach trenera

Rafał Murawski i Bartosz Ślusarski zostali wyrzuceni z pierwszej drużyny Lecha Poznań za to, że pili alkohol na imieninowej imprezie trenera Mariusza Rumaka. W czwartek okaże się, czy Murawski i Ślusarski polecą z zespołem na zgrupowanie do Hiszpanii.
W niedzielę poznański szkoleniowiec obchodził imieniny. Z tej okazji zorganizował wieczorem uroczystość w hotelu Jarota w Jarocinie, w którym lechici mieszkali podczas zakończonego w środę zgrupowania.

Plan był taki, że piłkarze i członkowie sztabu szkoleniowego wypiją po piwie ewentualnie lampce wina i o godz. 23 pójdą do swoich pokoi. Co najmniej 10 piłkarzy przekroczyło jednak wyznaczony termin zakończenia imprezy. Kilkanaście minut po godz. 23 zszedł do nich drugi trener Jerzy Cyrak. Miał tylko zwrócić zawodnikom uwagę, ale doszło do wymiany zdań. Skończyło się kłótnią, w której padły wulgaryzmy. Zdaniem trenerów sprawy zaszły tak daleko, że nie można było lekceważyć incydentu.

Nazajutrz poznański klub wydał oświadczenie. "Ze względu na rażące złamanie regulaminu dyscyplinarnego Rafał Murawski i Bartosz Ślusarski zostali ukarani przesunięciem do drużyny rezerw i w trybie natychmiastowym opuścili zgrupowanie pierwszej drużyny. Na zawodników nałożone zostały także kary finansowe". Lech nie poinformował o tym, ale kary finansowe wlepił też pozostałym piłkarzom, którzy zasiedzieli się w hotelowej sali. W sumie ukarano dziesięciu graczy - uczestników imprezy.

W poniedziałek Murawski i Ślusarski spakowali się i wyjechali z Jarocina. We wtorek zostali wezwani przez władze klubu, które oficjalnie poinformowały ich o sankcjach. Oficjalne uzasadnienie - picie alkoholu.

Klub o sprawie informuje skąpo, do skomentowania wydarzeń wydelegował Piotra Reissa, niedawnego boiskowego kolegę obu wyrzuconych piłkarzy, dziś doradcę zarządu ds. sportowych. - Musimy być świadomi, że Lech jest wizytówką Poznania, Wielkopolski i kraju. Kara wyznaczona przez zarząd została nałożona świadomie. Lech to zespół, a nie gwiazdy czy liderzy. Ubolewam, że tak doświadczeni zawodnicy, którzy powinni być wzorem do naśladowania dla młodych graczy, przekroczyli pewne normy - mówił Reiss. - Mam nadzieję, że okażą skruchę i nadal będą mogli być piłkarzami Lecha - dodał.

Obóz w Jarocinie już się zakończył, ale w poniedziałek zaczyna się kolejny w hiszpańskiej miejscowości Costa Ballena. To kluczowe zgrupowanie w zimowym planie przygotowań Lecha - kto tam nie pojedzie, nie ma co liczyć na grę wiosną. Trener Rumak w czwartek wczesnym popołudniem poda kadrę na wyjazd. - Na razie nie stało się nic, co skłoniłoby mnie do zmiany decyzji o odesłaniu dwóch piłkarzy do rezerw - mówił nam w środę po południu trener Mariusz Rumak. - Kwiatów się nie spodziewam, ale piłka jest po stronie Bartka i Rafała - dodaje.

Obaj piłkarze mają jeszcze tylko półroczne umowy z poznańskim klubem. Murawski jest kapitanem zespołu i ma pewne miejsce w podstawowej jedenastce, ale jego monstrualny kontrakt, podpisywany jeszcze w czasach prosperity tuż po mistrzostwie Polski z 2010 r., mocno obciąża budżet klubu oszczędzającego na każdym kroku. Co innego Ślusarski, który przegrał rywalizację o miejsce w składzie z Łukaszem Teodorczykiem i Lechowi nie jest już bardzo potrzebny. Lech przed świętami poinformował graczy, że rozmowy o ewentualnych nowych umowach będzie prowadził w kwietniu, po zakończeniu fazy zasadniczej ekstraklasy. W klubie zaprzeczają, że "afera jarocińska" to pretekst do pozbycia się niechcianych zawodników.

Według nieoficjalnych informacji większe szanse na przywrócenie do zespołu ma Murawski. Ślusarski pogrążył się wypowiedziami dla "Faktu", w których skarżył się na od dawna istniejący konflikt między drużyną a trenerem Cyrakiem. Twierdził, że emocjonalne wystąpienie było "głosem drużyny".