Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sześć klubów walczy o mistrzostwo. Który najlepszym kandydatem do gry w Lidze Mistrzów?

Czy latem mistrzowi T-Mobile Ekstraklasy uda się wreszcie awansować do Ligi Mistrzów? By po raz pierwszy od 16 lat trafić do fazy grupowej tych elitarnych rozgrywek przyszły triumfator ligi będzie musiał przejść trzy fazy eliminacji. O sile rywali polskiej drużyny zadecyduje ranking klubowy UEFA. Patrząc przez jego pryzmat, najmocniejszym reprezentantem T-Mobile Ekstraklasy byłby Lech Poznań. Najsłabszym Korona Kielce.
Końcówka sezonu czyli Ruch za słaby na mistrza. Czy aby na pewno?

Na trzy kolejki przed końcem sezonu o mistrzostwo T-Mobile Ekstraklasy walczy aż sześć drużyn. Pierwsza w tabeli Legia ma tylko punkt przewagi nad Ruchem, dwa nad Śląskiem i cztery punkty więcej od Lecha i Korony. Szósta, ze stratą pięciu punktów jest Polonia. Wobec ostatnich, słabych wyników drużyny Macieja Skorży, coraz wyżej stoją notowania chorzowian. Niebiescy mają niezwykle korzystny terminarz. Podopieczni Waldemara Fornalika spotkają się z trzema ostatnimi drużynami w tabeli - z ŁKS-em (dom), Cracovią (wyjazd) i Lechią (dom). Ale to legioniści - z racji minimalnej przewagi oraz korzystnego bilansu meczów przeciwko Ruchowi - mogą kontrolować finisz sezonu. Warszawianie mają jednak problem ze znalezieniem formy z jesieni, wygrali tylko jeden z sześciu ostatnich meczów.

Wysoka pozycja Ruchu wzbudziła gorącą dyskusję wśród dziennikarzy i kibiców. Większość jest zdania, że klub z Chorzowa - biedny, grający na brzydkim stadionie - nie powinien reprezentować Polski w Lidze Mistrzów. Argument tyleż prostolinijny co naiwny. Nie ma bowiem w czołówce ligi klubu, który nie borykałby się problemami ekonomicznymi. Śląsk, by przetrwać, musi pożyczać pieniądze od miasta, coraz częściej słyszy się o sprzedaży Legii, a w Lechu przez to, że drużyna nie grała w tym sezonie w pucharach, także trzeba zaciskać pasa. Paradoksalnie to Ruch prosperuje najstabilniej - niedawno pozyskał bogatego sponsora, przedłużył kontrakt z trenerem Fornalikiem, a mecze w europejskich pucharach zamierza rozgrywać na Stadionie Śląskim.

Być może latem w Chorzowie dojdzie do sprzedaży kilku zawodników, ale żaden klub nie daje gwarancji zatrzymania swoich najlepszych graczy. Wszak zimą walcząca w Lidze Europy Legia sprzedała Borysiuka, Rybusa i Komorowskiego, a Lech zapowiedział, że latem odda Rudniewa. Ponadto z Poznania odchodzi Wojtkowiak, który w poniedziałek związał się z TSV Monachium.

Kibice, przyzwyczajeni do hegemonii Wisły, Legii i Lecha zastanawiają się czy Ruch, który z ostatniego tytułu mistrza Polski cieszył się 22 lata temu jest gotowy do walki o upragnioną Ligę Mistrzów. Brak doświadczeń w grze o najbardziej prestiżowe rozgrywki piłkarskie na świecie wcale nie musi być przeszkodą. W sezonie 1996/97 do Champions League awansował Widzew, choć mistrzostwo zdobył po 14 latach przerwy. W tej edycji Ligi Mistrzów zagrały Otelul Gałacz i Viktoria Pilzno - kluby, które pierwszy raz w historii zdobyły tytuł w swoich krajach.

Wyższość innych klubów nad Ruchem przejawia się jednak w jednej istotnej rzeczy - współczynniku UEFA.

Co to jest współczynnik UEFA

Współczynnik klubowy to suma dwóch wartości - liczby punktów rankingowych uzyskanych przez zespół w ostatnich 5 sezonach rozgrywek międzynarodowych UEFA i 20% współczynnika ligowego federacji, które przedstawia krajowy ranking UEFA. Polskie kluby grając w pucharach pracują na swoje konto, kolekcjonując punkty do rankingu klubowego oraz poprawiają sytuację polskiej federacji w rankingu krajowym. Ten drugi ranking warunkuje podział miejsc w Lidze Mistrzów i Lidze Europy dla danych federacji.

Co ważne, w przeciwieństwie do rankingu krajowego, punkty zdobyte w meczach faz kwalifikacyjnych nie są wliczane do rankingu klubowego. Za zwycięstwo w fazie zasadniczej każda drużyna otrzymuje 2 punkty, za remis - 1 punkt. Jeżeli klub w ostatnich pięciu latach nie grał w europejskich pucharach jego współczynnik stanowi wspomniane 20% współczynnika ligowego federacji.

Współczynnik UEFA

Klub Współczynnik
Lech Poznań 22,483
Wisła Kraków 14,983
Legia Warszawa 11,983
Śląsk Wrocław 5,483
Jagiellonia Białystok 5,233
Ruch Chorzów 4,983
Polonia Warszawa 4,983
Reszta drużyn 3,983

Lech rozstawiony, Legia musiałaby czekać, Ruch liczyć na szczęście

By trafić do fazy grupowej Ligi Mistrzów przyszły triumfator T-Mobile Ekstraklasy będzie musiał przejść trzy fazy eliminacji. W II rundzie wszystkie kluby oprócz Korony będą rozstawione, zatem mogą trafić na mistrza Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Wysp Owczych, Azerbejdżanu, Bośni i Hercegowiny, Walii, Czarnogóry, Kazachstanu, Albanii, Macedonii, Luksemburga, Armenii, Estonii, Mołdawii lub Malty. Może też zagrać z niżej rozstawionym klubem z ligi norweskiej lub izraelskiej. Tak czy inaczej, takie zespoły jak Knattspyrnufélag Reykjavekur, New Saints FC czy Skënderbeu Korçë nie powinny robić na triumfatorze T-Mobile Ekstraklasy większego wrażenia.

W III rundzie pewnym rozstawienia może być tylko Lech. Małe szanse na rozstawienie ma Legia.

Aby warszawianie przystępowali do dwumeczu w ramach III rundy eliminacji jako faworyci, w trzech krajach mistrzostwo musi zdobyć klub o gorszym współczynniku od legijnego.

Znamy już mistrzów Szkocji, Chorwacji, Białorusi i Szwecji. Choć w dwóch pierwszych krajach rozgrywki wciąż trwają, Celtic i Dinamo Zagrzeb zapewniły sobie tytuł. W dwóch pozostałych krajach gra się systemem wiosna - jesień. Na Białorusi triumfowało BATE Borysów, w Szwecji Helsingborgs. Wszystkie cztery drużyny mają lepszy wskaźnik UEFA od legijnego.

Trzech "słabszych" od Legii mistrzów trzeba zatem szukać w innych krajach. Korzystnie dla lidera T-Mobile Ekstraklasy przebiega rywalizacja na Cyprze. Na sześć kolejek przed końcem ligi dwa pierwsze miejsca zajmują kluby o gorszym współczynniku - AEL Limassol (60 pkt) i Omonia Nikozja (57 pkt). APOEL Nikozja jest trzeci i ma cztery punkty straty do lidera. W Czechach prowadzi Slovan Liberec, którego współczynnik także jest niższy. Sparta Praga (2. miejsce) i Viktoria Pilzno (3. miejsce) - dwa kluby o wyższym współczynniku tracą do Slovana kolejno cztery i pięć punktów. W Rumunii pięć klubów ma szansę na tytuł. Cztery z nich mają wyższy wskaźnik od legijnego, ale żadna z nich nie przewodzi tabeli. Liderem rozgrywek jest Dynamo Bukareszt, który w kontekście rankingu klubowego UEFA jest od Legii gorszy. W lidze słowackiej warszawianie muszą liczyć na Spartak Trnavę lub Slovan Bratysława. Oba kluby gonią Żylinę. Na pięć kolejek przed końcem sezonu ich strata wynosi odpowiednio trzy i cztery punkty.

Gorzej dla Legii układa się rywalizacja w Austrii, gdzie jedyny klub o niższym wskaźniku Josko Ried traci dziewięć punktów do lidera. Analogiczna sytuacja jest w Serbii (Crvena Zvezda ma 10 punktów straty do Partizana Belgrad), Szwajcarii (16 punktów straty Lucerny do Bazylei) i Belgii (14 punktów straty Kotrjirku do Anderlechtu).

Z racji niskiego współczynnika UEFA, Ruch może spodziewać się silnego przeciwnika już w trzeciej rundzie eliminacji. Chorzowianie mogliby tam spotkać Celtic, BATE Borysów, Helsinborgs, a także mistrza Szwajcarii, Szwecji, Belgii, Chorwacji, Austrii, Rumunii, Słowacji i Serbii. O wiele łatwiej może mieć Lech i - w przypadku spełnienia warunków opisanych wyżej - Legia. Do rozstawionego klubu dolosowany będzie rywal spośród mistrzów: Węgier, Bułgarii, Słowenii, Łotwy, Finlandii, Litwy, Gruzji, a także Czech i Cypru (jeżeli triumfatorami rozgrywek zostaną Slovan Liberec i AEL Limassol). Są to kraje gorzej rozwinięte piłkarsko od Polski.

Prawdziwa walka czeka mistrza Polski w czwartej, decydującej o awansie do fazie grupowej. Na tym etapie rozgrywek żaden polski klub nie może liczyć na rozstawienie. W tzw. grupie mistrzowskiej na triumfatora T-Mobile Ekstraklasy będzie czekać Celtic, BATE Borysów, a także mistrz Szwajcarii, Austrii i Belgii (jeżeli awansują z III rundy).