Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

T-Mobile Ekstraklasa. W drodze po tytuł. Legia musi pokonać mistrza

0 : 0
Informacje
T-Mobile Ekstraklasa 2011/12 - 24. kolejka
Piątek 30.03.2012 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
Wynik
Wisła Kraków
0
Legia Warszawa
0
Rok temu Wisła grała słabo, ale rozbiła drużynę Macieja Skorży 4:0 i zdobyła mistrzostwo. Teraz po tytuł człapie Legia i w Krakowie chciałaby udowodnić, że na koronę zasługuje. Transmisja w Canal+ Sport o 20.30
Jesteśmy słabym mistrzem? To dlaczego nikt nas nie wyprzedził? - mówił rok temu Robert Maaskant, ówczesny trener Wisły. Jego drużyna wygrała ligę z przewagą siedmiu punktów nad Śląskiem i Legią, ale zarzucano jej słaby styl, wypominano, że - jako mistrz - zdobyła najmniej punktów (56), od kiedy za zwycięstwo przyznaje się trzy punkty. Po 23 kolejkach tamtego sezonu prowadząca w tabeli Wisła miała 44 pkt. Tyle samo ma dziś prowadząca Legia. Rok temu do tytułu wystarczyły ledwie cztery wygrane w siedmiu ostatnich meczach.

Latem wiślacy wzmocnili zespół (doszli m.in. Jaliens, Lamey, Iliew, Biton) i postawili wszystko na europejskie puchary. Awans do Ligi Mistrzów przegrali z APOELem Nikozja, choć jeszcze sześć minut przed końcem byli w fazie grupowej. Z Ligi Europejskiej odpadła dopiero w 1/16 finału ze Standardem Liege. Na ligę sił oraz chęci już nie wystarczyło. Mistrz jest dopiero na siódmym miejscu, słabe mecze przeplata z fatalnymi i nawet zajęcie pozycji na podium jest mało realne. Jedyną szansą na europejskie puchary wydaje się Puchar Polski (w półfinale gra z Ruchem).

Legia ma więc świetną okazję na pierwszą wygraną przy Reymonta od 17 maja 1997 r. - To nie ma żadnego znaczenia i nie zaprząta nam głowy. Czy w piątej minucie ktoś będzie o tym pamiętał? - mówił Skorża. Gola pieczętującego wygraną 3:1 strzelił wtedy Jacek Bednarz. Były legionista jest wiceprezesem Wisły i przymierza się do przebudowania krakowskiego zespołu. Ręce będzie miał pełne roboty, bo z końcem sezonu umowy kończą się Jirsakowi, Kurcie, Sobolewskiemu, Diazowi, Lameyowi, Paljiciowi, Nunezowi, Bitonowi i Pareice. Żaden nie może być pewny przedłużenia kontraktu. Sześciu ostatnich sprowadził na Reymonta dyrektor sportowy Stan Valckx, który w czerwcu odchodzi. Na zawodników demobilizująco wpływa też sytuacja finansowa. Z klubu coraz częściej dochodzą wieści, że piłkarze nie dostają wypłat na czas. - Wiem, czemu ostatnio nie gryźli trawy, ale takie rzeczy zostawiam na odprawę. Problem z wypłatami? W niektórych klubach zawodnicy w ogóle nie powinni wychodzić na boisko. O meczu z Legią w Krakowie mówią wszyscy, więc musimy się zmobilizować i zrobić wszystko, by zwyciężyć - uważa trener Michał Probierz.

Nie możesz obejrzeć meczu w telewizji? Śledź relację na żywo na m.sport.pl


Andrzej Iwan, były napastnik Wisły, komentator Orange Sport: - Ten trener jeszcze nigdy nie pracował pod taką presją. Szybko zdał sobie sprawę, że w Wiśle nie ma miejsca na pomyłki, i na pewno odpowiednio nastawi zespół. Nawet obcokrajowców, którzy, w przeciwieństwie do Polaków, mogą traktować Legię jak każdego kolejnego rywala.

- Ten mecz nie ma faworyta - uważa Skorża. - Oba kluby są niepocieszone po dwóch ostatnich remisach. Jeśli po tej kolejce chcemy być liderem, a chcemy, to nie możemy pozwolić sobie nawet na remis. Obie drużyny dramatycznie potrzebują punktów, uważam, że szanse są równe. Nie chcę zapowiadać wielkiego widowiska, bo presja robi swoje, ale to będzie mecz dwóch zespołów grających ofensywnie. Nie ma sensu wracać do tego, co stało się półtora roku temu, kiedy przegraliśmy w Krakowie 0:4. Drużyny bardzo się od siebie różnią.

Klęska z poprzedniego sezonu była najwyższą ligową porażką Legii od 31 lat. Tej wiosny goście zdobyli jednak 11 pkt, a wiślacy - sześć. - Statystykę trzeba odłożyć na bok, bo lepiej prezentują się warszawianie, choć też nie zachwycają - mówi Iwan. W Legii parcie na mistrzostwo jest ogromne. Ale piłkarze Macieja Skorży nie potrafią wykorzystać potknięć Śląska i Polonii. Ruch i Koroną depczą już im po piętach. Trenerowi zostaną wybaczone mecze rozgrywane w słabym stylu, jeśli drugi sezon pracy w klubie skończy na pierwszym miejscu. - Nie liczy się styl, ważne są zwycięstwa - mówią na Łazienkowskiej.

Tyle że w dwóch ostatnich meczach ligowych nie było ani jednego, ani drugiego. Po beznadziejnej grze Legia zremisowała z Polonią, tydzień temu straciła punkty z Bełchatowem, choć prowadziła 1:0. - Niewiele nam brakuje, żeby gra był płynniejsza - mówi Skorża. - Z Bełchatowem oddaliśmy 22 strzały. Na 550 podań, które wymieniliśmy, aż 140 było do przodu. Zagraliśmy modelowy mecz, by go wygrać. Jestem spokojny, że w końcu poradzimy sobie z rzeczami, które nam przeszkadzają, bo zespół wygląda dobrze. Drużyna przebiegła w meczu z GKS łącznie około 120 km. Rywale o kilkanaście kilometrów mniej. Nie mam wrażenia, że w naszej grze wszystko jest do poprawy. Mogę tylko zarzucić piłkarzom brak spokoju w rozgrywaniu piłki. Cieszy mnie, że nie widzę w nich rezygnacji, ale złość. Powinniśmy mieć kilka punktów więcej.

W Legii nie zagra czeski napastnik Michal Hubnik, któremu po sezonie kończy się wypożyczenie z Sigmy Ołomuniec i wróci do Czech. Zabraknie też kontuzjowanego stopera Inakiego Astiza, którego mogą zastąpić Dickson Choto albo Ivica Vrdoljak.

Kto poprowadzi mecz Wisły z Legią? ?