Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

T-Mobile Ekstraklasa. Zostały Legia i Śląsk. Zadecyduje przypadek?

Skończyło się zapraszanie Legii do mistrzostwa. Nie da się grać tak słabo przez całą wiosnę i utrzymać lidera do końca - mówi Andrzej Juskowiak, który uważa, że po 22. kolejce z walki o tytuł odpadły Wisła i Lech
To najbardziej zacięty sezon od lat. Różnica między pierwszą a piątą drużyną wynosi tylko 6 pkt, jeśli w poniedziałek Korona wygra z Lechią w Gdańsku, ścisk w czołówce będzie jeszcze większy.

Na tym samym etapie poprzedniego sezonu wydawało się, że kandydatami na mistrza są już tylko Wisła (44) i Jagiellonia (38). Ta ostatnia z przewagą sześciu punktów nad kolejnymi drużynami. Wyścig ten wygrali ostatecznie krakowianie, niesamowitym finiszem z ósmego miejsca na drugie popisał się Śląsk.

Przed dwoma laty był co prawda ścisk w czołówce, cztery najmocniejsze drużyny miały szansę, dopiero na końcu Lech wyprzedził Wisłę o 3 pkt.

- Ale tak gęstego początku tabeli nie widziałem od dawna - mówi Andrzej Juskowiak, król strzelców igrzysk w Barcelonie, dziś ekspert Polsatu Sport. Mało tego, największym wygranym wiosny jest na razie Legia, która skorzystała ze słabości wrocławian.

Ale prawda jest taka, że zespół Macieja Skorży gra słabo. Z pięciu meczów w trzech zagrał słabo, w jednym bardzo słabo, a mimo to zebrał 10 pkt. Nie do zniesienia dla kibiców były piątkowe derby z Polonią, w których nie padł żaden gol. - Trener Skorża mówił, że dzięki temu liga będzie ciekawsza. Nie zgadzam się z tym, bo nie można na takim stadionie, w takiej atmosferze podawać kibicom takiego antywidowiska - dodaje Wojciech Kowalczyk, były napastnik Legii.

Juskowiak: - Zapraszanie do tytułu się skończyło. Nadchodzi czas weryfikacji. Trener Skorża chyba zdaje sobie sprawę, że tak dalej nie będzie. Piłkarze też powinni liczyć się z tym, że jeśli lepiej nie zagrają, padną w tej walce.

Zdaniem fachowców po kilku kryzysowych spotkaniach, w których zdobyli ledwie dwa punkty, znów na poważnie włączyli się do walki o tytuł wrocławianie. Wygrali w niedzielę z Cracovią aż 3:0 i tracą do warszawiaków tylko 1 pkt.

- Legia i Śląsk to moi kandydaci na mistrza, choć także Korona może nieźle pomieszać. Zespół ten grał już prawie ze wszystkimi rywalami z czołówki, dopiero na zakończenie zmierzy się na wyjeździe z Legią - dodaje Juskowiak.

Jego zdaniem z walki o obronę mistrzostwa wypadła już Wisła, która rzutem na taśmę bardzo szczęśliwie zremisowała z GKS Bełchatów (od 57. minuty nie miała w składzie żadnego Polaka), i Lech, który nie dość, że w 2012 r. nie wygrał meczu, to nie strzelił nawet gola i grzęźnie już na ósmym miejscu (w Białymstoku pogrążyli poznaniaków Frankowski i Rasiak). Już teraz obie drużyny, patrząc na budżet, nazwiska piłkarzy i aspiracje, można uznać za największe rozczarowania sezonu. Nie pomogły również zmiany trenera - Wisła Michała Probierza wciąż gra przeciętnie, a Lech Mariusza Rumaka jest nieskuteczny jak nigdy w ostatnich latach.

- Na te drużyny już nawet nie liczę. Patrząc na Legię i Śląsk, po mistrza może sięgnąć nawet ten, kto w ośmiu ostatnich spotkaniach wygra tylko cztery razy - kończy Kowalczyk.

Co różni APOEL od Wisły, czyli Legia na mistrza ?