Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Andrzej Juskowiak: Legia za zimę zapłaci

Danijel Ljuboja jesienią grał na bardzo wysokim poziomie, ale czy wiosną będzie tak samo? Drużynie z aspiracjami nie przystoi uzależniać się od jednego, wiekowego napastnika - mówi Andrzej Juskowiak.
Przemysław Iwańczyk: Powinniśmy jeszcze rozmawiać o Superpucharze, który nie odbył się w sobotę?

Andrzej Juskowiak, były napastnik reprezentacji, król strzelców igrzysk w Barcelonie, ekspert Polsatu Sport: To wielka porażka wszystkich, którzy odpowiadali za organizację tego meczu. Spójrzmy na konsekwencje od strony sportowej. I Legia, i Wisła w przededniu meczów Ligi Europejskiej nie narażały piłkarzy na kontuzje, co w przypadku warszawiaków ma wielkie znaczenie. Ale tak naprawdę o naszych drużynach nie wiemy nic, bo odpowiedź, w jakiej są formie po dwumiesięcznej przerwie, dałoby dopiero spotkanie o stawkę. Per saldo obaj nasi pucharowicze stracili, nie grając w sobotę, nie mają już czasu na korektę błędów.

Pamiętasz przerwę między rundami, gdy na rynku transferowym działo się tak mało?

- To europejska tendencja. Główny powód to ograniczone finanse, wykorzystywane wcześniej do granic. Transferowa bierność klubów, zwłaszcza z czołówki, otwiera drzwi młodym piłkarzom. Szkoleniowcy bardzo często nie będą mieli dla nich alternatywy, więc ci muszą pazernie wykorzystywać każdy mecz, dzień, trening.

Po stracie Ariela Borysiuka, w perspektywie transferu Macieja Rybusa, przy kłopotach zdrowotnych Danijela Ljuboi największe kłopoty może mieć Legia.

- Sądziłem, że pieniądze za Borysiuka [2 mln euro] Legia przeznaczy na wzmocnienia, że kupi napastnika. Ljuboja problemy z pachwiną ma nie od dziś, jakoś przetrwał rundę, i to na bardzo wysokim poziomie, ale trenował mało. Czy drugi raz taki eksperyment się powiedzie? To wielkie ryzyko. Wiceliderowi, drużynie z aspiracjami, nie przystoi uzależniać się od jednego, w dodatku wiekowego napastnika. Runda rewanżowa jest krótka i intensywna. Jeśli Ljuboja wypadnie np. na miesiąc, załatać lukę będzie niezwykle trudno.

Wisła, choć jest na szóstym miejscu, zamierza bronić mistrzostwa, ale też nie przeprowadziła żadnego transferu.

- Ale krakowianie i Śląsk Wrocław to dla mnie najwięksi wygrani tej zimy. Oba zespoły miały ustabilizowaną kadrę, rezerwowi stanowili wartość, więc brak strat oznacza u nich jeszcze większą stabilizację. Wisła bardzo szybko może odpalić. Dwa miesiące dla trenera Kazimierza Moskala, który znał drużynę, ale dopiero teraz wziął sprawy w swoje ręce, to optymalny czas. Klasa piłkarzy Wisły to jej największy atut. Pytanie: czy jest w stanie być stabilna przez kilka tygodni, bo z tym miała największy kłopot? Straty mają tak duże, że moment słabości wyeliminuje ich z walki.

Obrońca Patrik Mraz i pomocnik Dalibor Stevanović to wystarczające wzmocnienia Śląska, by zdobyć mistrzostwo?

- Nie widziałem ich, w Polsce nikt nie pokazuje sparingów. Będą uzupełnieniem, zwłaszcza że u trenera Oresta Lenczyka nie ma ludzi, którzy siedząc spokojnie przy kawie, opowiadaliby, że mają pewne miejsce w składzie. Obaj pewnie tę informacje już dostali. Jeśli zrozumieją, o co chodzi Lenczykowi, wniosą coś do ligi.

Skąd to zainteresowanie polskimi piłkarzami zagranicznych klubów? Borysiuk odszedł, Rybus prawie, Jarosław Fojut ze Śląska podpisał kontrakt z Celtikiem, Wojciecha Pawłowskiego chce Udinese, a Jakub Świerczok przeszedł do Bundesligi z drugoligowej Polonii Bytom.

- Doczekaliśmy się ambasadora w Europie. Nie takiego jak Zbigniew Boniek, co to występuje w kuluarach UEFA i innych organizacji, ale takiego na boisku. Został nim Robert Lewandowski; jego marka przemówiła do działaczy dobrych zachodnich klubów. Dostali sygnał, że z naszej ligi może wyjść myślący, stonowany, poukładany piłkarz, który prezentuje europejski poziom. Za moich czasów do Bundesligi brali każdego, kto miał chorwacki paszport.

Inna sprawa, że w Polsce trenerzy, działacze, fachowcy nie umieją do końca ocenić piłkarza. Coraz częściej się zdarza, że zagraniczne kluby dostrzegają potencjał i rezerwy, jakie tkwią w zawodniku. Nie sądzę, by się mylili. Mamy coraz więcej ludzi, którzy nadają się do gry w poważnych ligach.

Wydarzy się coś ciekawego w naszej lidze czy po wiośnie utrzymane zostanie status quo?

- Przewiduję wielkie przetasowania między czołową szóstką. Decydować mogą kontuzje, wartościowi zmiennicy i przygotowanie, bo liga ze względu na Euro gra ekspresowo. Różnice w tabeli nie są znaczące, nawet remis może powodować bolesne konsekwencje.

Faworytem jest dla mnie Śląsk. Pomijając nawet przewagę punktową, atutem jest trener Lenczyk, który chyba przez zimę nie zwariował, jak przypuszcza selekcjoner Franciszek Smuda. On jak nikt potrafi korzystać ze składu, sadzać na ławce nawet bohaterów poprzedniego spotkania, reagować na to, co dzieje się na boisku, jak było to wiosną, choćby w meczu z ŁKS [od 0:1 do 2:1]. Wszystkie rotacje są zrozumiałe dla piłkarzy, bo poza Cristianem Diazem i Łukaszem Madejem nikt nie zakwestionował tej polityki.

Wierzysz w powodzenie piłkarskiej zbieraniny z ŁKS, z Piotrem Świerczewskim w roli trenera i niechcianymi, dogorywającymi ligowo weteranami?

- Coś, co powstaje z łapanki, ma małe szanse na powodzenie. Takie drużyny bywają oporne, ale raz, dwa razy w rundzie, nie non stop. Nikt w Łodzi nie myślał przecież o przygotowaniach do rundy, ale o tym, by dotrwać do czerwca. Za to trzeba zapłacić na boisku. Spadnie ktoś z dolnej czwórki - ŁKS, Cracovia, Zagłębie, Bełchatów. Trudno liczyć, że odbiją się od dna - nie rzuciły na kolana transferami, zawodziły jesienią.

Dla ligowców to także ostatnia szansa na Euro.

- Na mistrzostwa powinni jechać Marcin Kamiński z Lecha i Arkadiusz Piech z Ruchu. Jeśli nie będą grać gorzej niż jesienią, trener powinien ich zabrać. Uniosą odpowiedzialność.

Program 18. kolejki. ŁKS - Polonia Warszawa (piątek, 18), Lech Poznań - GKS Bełchatów (piątek, 20.30), Widzew Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała (sobota, 13:30), Cracovia - Lechia Gdańsk (sobota, 15:45), Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów (sobota, 18), Zagłębie Lubin - Wisła Kraków (niedziela, 14:30), Górnik Zabrze - Legia Warszawa (niedziela, 17), Korona Kielce - Jagiellonia Białystok (poniedziałek, 18:30).