Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mirosław Trzeciak: Jedyna szkoła Barcelony nie daje nadziei na poprawę polskiej piłki. To będzie coś zamkniętego

W czwartek dyrektor biura sportu w urzędzie miejskim w Warszawie wspólnie z Xavi Marcé, dyrektorem akademii piłkarskiej FC Barcelona, ogłosi, że w stolicy zainauguruje działalność akademia katalońskiego klubu, pierwsza poza Hiszpanią w Europie. Czy dzięki temu nastąpi przełom w szkoleniu młodzieży w Polsce?
Inauguracja Barcelona Escola Varsovia będzie wydarzeniem bez precedensu nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Do tej pory hiszpański klub otworzył 13 szkółek na świecie: sześć w Meksyku, dwie w Egipcie, po jednej w Kuwejcie, Dubaju, Hongkongu, Japonii i Peru. Dlaczego Barcelona zdecydowała się na Warszawę? Czytaj tutaj ?

Olgierd Kwiatkowski: Czy słyszał pan o tym, że w Warszawie Barcelona zakłada szkółkę piłkarską?

Mirosław Trzeciak*: To dla mnie ogromne zaskoczenie. Nie wiem, czemu to ma służyć, pewnie werbowaniu zawodników. Nie wiem, jak to ma wyglądać, działać. Jeśli jest to Barcelona, to wiadomo, że musi to być bardzo dobrze zorganizowane, na najwyższym poziomie, wszystko - boiska, szatnie, cała infrastruktura. A wiadomo, że z tym w Polsce, w Warszawie jest źle. Moim zdaniem muszą to prowadzić trenerzy z Barcy.

Na konferencji prasowej inaugurującej powstanie Escola Barcelona pojawi się Xavi Marcé.

- To on wprowadził cały plan szkolenia Barcelony zwany też planem Marcé. Oparty jest na progresywnej metodzie nauczania gry w piłkę. Mam gdzieś w domu kasety z nagraniami treningów Marcé. W Hiszpanii musiał je poznać każdy trener.

Czy otwarcie szkółki Barcelony w Warszawie dla polskiej piłki może być receptą na sukces? Nie wiem, czy pan widział mecz 11-latków Barcelony i Legii - przepaść była oszałamiająca. Może dzięki takiej akademii ona zniknie?

- Nie tłumaczyłbym tej dysproporcji w ten sposób. Hiszpanie żyją na ulicy, szybciej dojrzewają, są bardziej wysportowani, mają lepszy klimat dla sportu. Ale my w Polsce nie mamy nic, przede wszystkim trenerów. Mówiłem to już kilka lat temu, że dopóki w każdy mieście wojewódzkim nie powstanie wysokiej klasy szkoła trenerów, nic nie osiągniemy w szkoleniu. Przecież można wziąć pewien wzór z innych federacji i wprowadzić to u nas, ale nikt o tym nie myśli, może nie chce tego zrobić. Jak we Francji, gdzie istnieją specjalne ciała, które szkolą nauczycieli, a ci nauczyciele - trenerów. Tak zacofanego organizacyjnie futbolu nie ma w Europie. Brakuje nam trenerów i metodologii narzuconej przez związek. Próbują niektóre kluby, m.in. Legia, ale to za mało.

Do Hiszpanów nie nadrobimy straconego dystansu, bo dzieli nas od nich 20-30 lat, i to od poziomu takiej Osasuny Pampeluna, a nie Barcelony. Oni mają system wprowadzony 20 lat temu, współpracują ze specjalnym instytutem sportu, który potrafi po kilku treningach na podstawie obserwacji i badań zmienić plan ćwiczeń. Ja po treningu zajmuję się wpisywaniem różnych parametrów i poświęcam temu czasami więcej godzin niż przygotowaniom do zajęć. Nad wszystkim pieczę sprawuje szef szkolenia. Nic nie wymyka się jego kontroli. My jeszcze niczego nie zaczęliśmy w naszej piłce naprawiać i nie zanosi się na to, bo mam kontakt z ludźmi w Polsce.

Może więc taka akademia słynąca z tego, że wychowała najwybitniejszych piłkarzy świata, jest jednak potrzebna?

- Jedna jedyna szkoła Barcelony nie daje nadziei na poprawę polskiej piłki. Uważam, że to będzie coś zamkniętego, coś odosobnionego, enklawa, która niewątpliwie przyciągnie dzieciaków i ich rodziców przez samą nazwę. To dla mnie zrozumiałe i normalne. Ale jak znam życie dojdzie do konfliktu między taką szkółką i klubami warszawskimi.

Ale pomysł wyszedł od szefa sportu w urzędzie miejskim Wiesława Wilczyńskiego.

- I to jest dla mnie dosyć kontrowersyjne, bo powinien dbać przede wszystkim o dobro warszawskich klubów. Ale jeśli ta akademia będzie działać na zasadach komercyjnych, będzie to do zaakceptowania. Zresztą skoro my nie mamy nic do zaoferowania, to za chwilę takich szkółek w Polsce powyrasta więcej.

Barcelona ma już kilka szkółek piłkarskich na świecie, ta miałaby być pierwszą w Europie poza Hiszpanią. Czy to kolejna forma ekspansji tego klubu?

- Nie tylko Barcelony, ale hiszpańskiej piłki. Szkółkę w Japonii otworzyła niedawno Osasuna Pampeluna, organizował ją Kibu, asystent Jana Urbana z Legii. Ludzie na świecie kochają wysoko rozwiniętą hiszpańską kulturę piłkarską, która zapewnia nie tylko wyniki, ale też wrażenia estetyczne.

*Mirosław Trzeciak, były piłkarz m.in. Lecha Poznań, ŁKS-u Łódź, Osasuny Pampeluna, reprezentant Polski. W latach 2007-10 dyrektor sportowy Legii, obecnie pracuje w CD Iruna, klubie, który jest filią Osasuny.