Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kibol łupi podatnika

Śląsk sprzedał bilety swoim kibolom, a Legia wpuściła na swój stadion, mimo że ich stowarzyszenie nie podpisało zobowiązania do bezwzględnego przestrzegania prawa podczas meczów wyjazdowych. Wracając z meczu w Warszawie, pijani kibole Śląska sterroryzowali pociąg
- Na stacji Warszawa Zachodnia do wagonów przez okna zaczęli wdzierać się jak dzicy kibice Śląska. To wyglądało jak napad na pociąg - opowiada Marta, jedna z pasażerek. Kibole zrzucali pasażerom torby i kładli się na półkach na bagaże, opanowali też korytarz. Podpięli się do nagłośnienia w pociągu. - Puszczali głośną muzykę, głównie techno, oraz wydzierali się do tego głośnika, używając niecenzuralnych słów - relacjonuje inna pasażerka Patrycja.

Na dworcu w Skierniewicach kibole wybiegli z pociągu i sprayami mazali po budynku. - Wyrzucili z wagonu świecę dymną. Chcieliśmy skakać przez okna, bo wyglądało, jakby pociąg się zapalił - mówi Marta. - Słyszeliśmy, jak przez głośniki zwołują się na jakąś akcję w Częstochowie.

Na stacji w Częstochowie kibole zaciągnęli hamulec ręczny, bo postanowili zaopatrzyć się w alkohol. - Policjanci zjawili się dopiero po półgodzinie, ale kibole tylko się z nich śmiali. Zaczęli wyśpiewywać swoje piosenki przez megafon - opowiada Marta. - Wyrwali nam drzwi w przedziale.

Pociąg wyjęty spod prawa dotarł do Wrocławia z półtoragodzinnym opóźnieniem.

Na mecz do Warszawy pojechało 713 kibiców Śląska. - Zawsze jest tak, że pulę biletów na wyjazdowy mecz przekazujemy stowarzyszeniu naszych kibiców - tłumaczy Małgorzata Korny, dyrektor do spraw bezpieczeństwa Śląska.

Klub i stowarzyszenie nie organizowały transportu, do Warszawy kibice podróżowali na własną rękę. Michał Mazur, rzecznik Śląska, mówi, że klub współpracuje od dawna z kibicami i zaznacza, że na stadionie we Wrocławiu jest bezpiecznie.

- Jeśli policja potwierdzi, że doszło do łamania prawa, podejmiemy konkretne działania wobec winnych, z nałożeniem zakazu stadionowego włącznie. Wystąpimy do policji z prośbą o udostępnienie wszelkich materiałów dotyczących wydarzeń, do których doszło w pociągu z Warszawy do Wrocławia.

Minister sportu Adam Giersz nie ma wątpliwości: - Najbardziej odpowiedzialny za sytuację jest Śląsk. Incydent - pierwszy tak poważny w tej rundzie - wymaga reakcji klubu. Klub ma listę wszystkich osób, które pojechały z Wrocławia na mecz. Zna ich i musi ukarać. Czekamy też na reakcję Komisji Ligi, która powinna być tym surowsza w stosunku do klubu, jeśli ten będzie się uchylał od odpowiedzialności za swoich kibiców i od współpracy w ukaraniu sprawców. Sam byłem wstrząśnięty, widząc po drodze na finał Pucharu Polski Legii z Lechem lotny posterunek na niemal każdej stacji benzynowej. Policjanci pilnowali, aby jadący na mecz autobusami nie robili "promocji" [kibole nazywają tak rozbój połączony z kradzieżą].

Latem policja wnioskowała o zakaz udziału w meczach zorganizowanych grup kibiców gości. PZPN, który w rundzie wiosennej wydał taki zakaz, umył ręce i przekazał problem Ekstraklasie SA. Ta również nie chciała iść na wojnę z kibolami i uzależniła możliwość przyjmowania gości od podpisania przez ich stowarzyszenia cyrografu, w którym zobowiązują się do bezwzględnego przestrzegania prawa. - Śląsk nie podpisał, więc Legia mogła nie wpuścić kibiców z Wrocławia. Oznacza to też, że Komisja Ligi może ukarać Śląsk zakazem wyjazdów. Już wystąpiliśmy do policji o wszystkie materiały - mówi Adrian Skubis, rzecznik prasowy Ekstraklasy SA.

- Z tego, co wiem, żadne stowarzyszenie nie podpisało zobowiązania - mówi Bogusław Błędowski, kierownik ds. bezpieczeństwa Legii. - Wpuściliśmy kibiców Śląska, bo rok temu nie mieliśmy z nimi żadnych problemów, a podczas pierwszego ich wyjazdu w tym sezonie też nie było żadnych incydentów.

Na stadionie Legii kibole obydwu drużyn ograniczyli się do notorycznego bluzgania. Horror zaczął się w pociągu do Wrocławia.

- Wyjazdy kibiców kosztują podatników kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. W czasie sezonu tysiące funkcjonariuszy jest zaangażowanych w konwojowanie ludzi jadących na komercyjną de facto imprezę, jaką jest mecz. Ci policjanci mogliby w tym czasie wypełniać inne obowiązki - opowiada Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

W Ekstraklasie dowiedzieliśmy się, że z projektu ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych wyleciał zapis o możliwości karania sądowymi zakazami stadionowymi za przestępstwa popełnione w czasie drogi na mecz. Skutek jest taki, że kibol, który demoluje pociąg, może jechać na kolejne spotkanie. - Chcielibyśmy, by w regulaminie Ekstraklasy było jasno zapisane, że klub, który organizuje wyjazd kibiców, bierze za nich pełną odpowiedzialność. Czyli na przykład wynajmuje agencję ochroniarską, która odpowiada za bezpieczeństwo fanów w czasie przejazdu - mówi Sokołowski.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że rząd w ramach retorsji myśli nad wprowadzeniem zasady, aby wszystkie mecze zakwalifikować jako imprezy podwyższonego ryzyka, co oznacza dwukrotnie wyższe koszty ochrony.

Kibole ? biją piłkarzy