Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Liga tylko u siebie?

Stowarzyszenia kibiców nie chcą dać gwarancji, że podczas meczów nie będzie łamane prawo. A od tego Ekstraklasa SA uzależniała zgodę klubów na udział sympatyków drużyny gości
Przed rozpoczynającym się w weekend sezonem policja chciała, by - ze względów bezpieczeństwa - na stadiony Ekstraklasy nie wpuszczano kibiców drużyn przyjezdnych. Kluby wybrały inne wyjście: goście wejdą, jeśli reprezentujące ich stowarzyszenia podpiszą z Ektraklasą specjalną umowę. Kibice mieliby obiecać, że nie będą łamać prawa na stadionach oraz w drodze na mecz i po meczu. Projekt porozumienia wymienia w szczególności niszczenie mienia, atakowanie ochrony, wnoszenie zabronionych przedmiotów, wbieganie na boisko i odpalanie rac.

Tyle że organizacje kibicowskie nie zamierzają podpisywać tej umowy. "Litar", szef stowarzyszenia "Wiara Lecha", napisał w internecie: "Nie widzimy sensu podpisywania czegoś, do czego i tak zobowiązują nas (kibiców, nie stowarzyszenia) przepisy."

Gdyby kibice złamali porozumienie z Ekstraklasą, kluby do końca rundy mogłyby im zabronić udziału w meczach wyjazdowych.

Gwarancji nie chcą dawać także inne organizacje zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Stowarzyszeń Kibiców. "Litar" jest jego byłym szefem, w przeszłości skazany na więzienie w zawieszeniu za udział w kibolskiej ustawce, obecnie oskarżony za atak i oplucie rodziny z dziećmi na meczu reprezentacji Polski (proces ma ruszyć w sierpniu). W liście otwartym do Ekstraklasy OZSK pisze o "szantażowaniu kibiców", "propozycji nie do odrzucenia". O winach kiboli nie ma tam ani jednego zdania, za to OZSK przypomina o wielokrotnych "poważnych naruszeniach prawa przez poszczególne kluby i wynajmowane przez nie agencje ochrony" podczas meczów.

Co w tej sytuacji?

W środę nie uzyskaliśmy komentarza Ekstraklasy. Jednak już kilka dni temu ogłoszono, że jeśli kibice nie podpiszą porozumienia, ostateczna decyzja - wpuszczać czy nie wpuszczać - za każdym razem należeć będzie do klubów gospodarzy. "Litar" przewiduje, że "normalne kluby" będą wpuszczać kibiców gości.

Za tydzień Lech gra w Lubinie z Zagłębiem. Poznańscy kibice wystąpili o 2,5 tys. biletów. Czy je dostaną? Rzecznik Zagłębia Michał Sałkowski mówił nam wczoraj, że decyzja nie zapadła. Wieczorem rozmawiać mieli o tym członkowie rady nadzorczej klubu.

A jeśli do Poznania zechcą przyjechać kibice, którzy nie podpisali porozumienia z Ekstraklasą? Wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak: - Jeszcze nie wiem, co zrobimy.

Pewne jest tylko stanowisko policji. - Jeśli dojdzie do złamania prawa, a organizator nie będzie odpowiednio reagował, przed następnym meczem nasza opinia na temat bezpieczeństwa będzie negatywna. A to otwiera drogę do ponownego zamykania trybun - mówi rzecznik komendy głównej policji Mariusz Sokołowski. Taki zakaz mógłby dotyczyć już nie tylko sektorów dla gości, ale i całego stadionu.

Działacze hołubiący kiboli przed sąd?

Będziemy wszczynać śledztwa przeciwko organizatorom meczów, jeżeli ci zgodzą się na rozegranie spotkania, mimo negatywnej opinii policji na temat bezpieczeństwa na stadionie - zapowiada rzeszowski prokurator Łukasz Harpula. - Śledztwa będą dotyczyć narażenia zdrowia i życia ludzi na niebezpieczeństwo. Chodzi nam, by bezpieczeństwo mieli zapewnieni normalni kibice, a ten obowiązek spoczywa na organizatorach meczu - przypominał Harpula, wiceszef Prokuratury Rejonowej.

We wtorek w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim przedstawiciele prokuratury, sądu, policji, działacze klubowi i Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej spotkali się przed rozpoczynającym się właśnie sezonem.

Prokuratur Harpula zapewniał, że organa ścigania mają rozpracowane środowiska kiboli w Rzeszowie. - To bandyci zamieszani w rozboje, pobicia, a nawet usiłowanie zabójstwa - mówił.

Zgodnie z nowymi przepisami policjanci będą teraz obecni na meczach. Dotychczas wkraczali na stadion dopiero, gdy dochodziło do zadym. - Będziemy zwracać uwagę, czy ochroniarze przeszukują kibiców przed wejściem na obiekt. Jeżeli okaże się, że ochrona nie wywiązuje się z obowiązków, wystąpimy do MSWiA o odebranie firmie ochroniarskiej licencji - zapowiada Paweł Międlar z podkarpackiej policji.

Policja ma mieć także wytężone ucho na pracę spikerów. - Zwłaszcza ich reakcję na wulgarne okrzyki, na to, czy potrafią zapanować nad publicznością, czy ostrzegają o konsekwencjach karnych w przypadkach naruszenia prawa i porządku - tłumaczy Międlar.

Policja będzie od klubów wymagać precyzyjnych zapisów w ich wewnętrznych regulaminach. - Jak choćby przy wnoszeniu na stadiony niebezpiecznych przedmiotów, np. rac. Gdy do tego dochodziło, to słyszeliśmy: " Przyniosłem, bo nikt nie zabraniał". Dlatego zakazujące zapisy muszą być w regulaminach - mówi Sport.pl gen. Józef Gdański, szef podkarpackiej policji. - Bezpieczeństwa na stadionach nie odpuścimy nawet o milimetr - zapewnia.

Co na to kluby? - Popieramy prokuraturę, by pociągać do odpowiedzialności organizatorów meczu, jeżeli zgodzą się na rozegranie spotkania, mimo negatywnej opinii policji - deklaruje Adam Sadecki, prezes sekcji piłkarskiej Resovii Rzeszów.