Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ranking kandydatów na Euro 2012. Ależ bieda w rezerwie!

Gdyby na mistrzostwa wystarczało wystawić podstawową jedenastkę, Franciszek Smuda miałby niemal wszystko, żeby zbudować klasową drużynę. Jeśli okoliczności zmuszą go do sięgnięcia po zmienników gwiazd reprezentacji, trener zobaczy pustkę
W tak mocnych klubach tak mocnych lig czołowi polscy piłkarze nie grali dawno. Lille Ludovica Obraniaka zdobyło mistrzostwo i Puchar Francji. Borussia Dortmund z Jakubem Błaszczykowskim, Łukaszem Piszczkiem i Robertem Lewandowskim zdominowała rywali w Bundeslidze. Trabzonspor Arkadiusza Głowackiego i braci Brożków przegrał walkę o mistrzostwo Turcji z Fenerbahce tylko przez gorszy bilans bramkowy. Czwarty w angielskiej Premier League Arsenal to wciąż jeden z czołowych klubów Europy zdolny przeciwstawić się nawet najpotężniejszej Barcelonie, a to jego trener - Arsene Wenger - wybierze nam bramkarza. Smuda mówi jasno: kto będzie bronił londyńskiej bramki, zagra dla Polski na Euro. Kandydaci: Wojciech Szczęsny i Łukasz Fabiański.

Wymienieni dzielą się na tych, którzy jesienią wystąpią w Lidze Mistrzów na pewno, i na tych, którzy będą się o nią bić w eliminacjach. Z ogromnymi szansami na sukces. I to oni tworzą fundamenty reprezentacji - wyjąwszy Brożków, którzy jako jedyni nie dochrapali się u Smudy podstawowego składu.

Podporą jest też Dariusz Dudka. On w najbliższej edycji Champions League nie zagra, ale w poprzedniej rywalizował z potęgami - Realem Madryt, Milanem i Ajaksem Amsterdam. A swoimi asystami wydatnie przyczynił się do utrzymania w lidze francuskiej Auxerre. I zasłużył na propozycję przedłużenia kontraktu.

Z tak solidnych piłkarzy klasowy trener powinien zbudować mocną drużynę, zdolną rzucić wyzwanie przynajmniej europejskim średniakom.

Problem będzie, gdy któryś z fundamentów runie. Poważny problem. Najbardziej krucho wyglądają boki obrony i atak. Tam rezerwowych nie ma właściwie wcale.

Boenisch, wróć!

Najtragiczniej jest na lewej obronie. Musimy liczyć na człowieka, który od września nie kopnął piłki. Sebastian Boenisch wstaje po dwóch operacjach kolana i nie wiadomo, kiedy wróci do gry, a tym bardziej - do reprezentacyjnej formy. Smuda od początku widział w nim niemal zbawcę. Od początku kadencji jeździł do Bremy, wydzwaniał do zawodnika kilka razy w tygodniu, przekonywał, prosił i jak na siebie nadzwyczaj cierpliwie czekał, aż 24-letni obrońca Werderu (były młodzieżowy mistrz Europy z niemiecką kadrą) wybierze seniorską reprezentację Polski.

Doczekał się we wrześniu. Odetchnął na krótko, bo Boenisch zerwał więzadła. Wcześniej przez dziesięć miesięcy przyglądaliśmy się, jak rozpaczliwie szukał kogokolwiek na lewą obronę. Wypróbował Piotra Brożka, Seweryna Gancarczyka, Jakuba Tosika, Tomasza Brzyskiego, Macieja Sadloka, Dariusza Dudkę, Huberta Wołąkiewicza, Łukasza Mierzejewskiego. Nie nadawał się nikt, zresztą wśród wymienionych są i gracze prawonożni, i przeniesieni z innych pozycji.

Dziś Boenisch się leczy, podobnie jak sztucznie przyszywany na lewą obronę Sadlok (zazwyczaj stoper), a defensywny pomocnik Dudka nawet nie chce słyszeć o grze z boku boiska. Na sparingi z Argentyną i Francją zdesperowany selekcjoner powołał zatem po raz pierwszy Jakuba Wawrzyniaka, przeciętnego nawet w mającej za sobą beznadziejny sezon Legii Warszawa. Sam jednak w to rozwiązanie nie bardzo wierzy i rozważa wystawienie na lewej obronie skrzydłowego Adriana Mierzejewskiego. - Jest taka koncepcja - przyznał kapitan Polonii Warszawa wybrany przez polskich ligowców na bohatera sezonu. - W klubie mogę dyskutować z trenerem o tym, gdzie chciałbym grać. W kadrze zaakceptuję każdą decyzję selekcjonera, lewą obronę też.

Ranking reprezentantów na rok przed Euro 2012




Łukasz! Robert! Dużo zdrowia!

Na prawej obronie Smuda na razie nie musi chwytać się brzytwy i podejmować szalonych decyzji. Klasy Piszczka, obwołanego odkryciem Bundesligi, nikt nie podważa. Na niego też trzeba było długo czekać - obchodzący dziś 26. urodziny piłkarz leczył się i debiutował u obecnego trenera dopiero w maju ubiegłego roku. Od września zagrał jednak we wszystkich ośmiu meczach kadry, ledwie raz nie dotrwał do końca. Takich statystyk nie ma żaden inny kadrowicz.

Alternatywa? Marną jest Grzegorz Wojtkowiak z Lecha. Innych nie ma - Smuda uznał, że Marcin Kowalczyk z Metalurga Donieck i Jakub Rzeźniczak z Legii do kadry się nie nadają. Ostatnią nadzieją pozostaje ciężko doświadczony przez los Marcin Wasilewski - śladu po koszmarnym złamaniu piszczeli już nie ma, ale powołania do kadry na razie też.

Nie tylko ze względu na Piszczka najważniejszym klubem dla reprezentacji będzie Borussia Dortmund. Opaskę kapitana Polaków nosi jej skrzydłowy Jakub Błaszczykowski, jeszcze bardziej niezastąpiony jest Lewandowski. 23-letni napastnik wystąpił we wszystkich 18 meczach kadry, w których mógł zagrać. Strzelił siedem goli. Przepaść między nim a resztą napastników jest ogromna. Paweł Brożek zdobył u Smudy zaledwie dwie bramki (w meczu z Bośnią i Hercegowiną), kontuzjowany dziś Ireneusz Jeleń - jedną (z Ukrainą), a powoływani sporadycznie Artur Sobiech, Michał Kucharczyk i Ebi Smolarek nie zdobyli żadnej.

Gdyby Lewandowskiego zabrakło, napastnika godnego Euro 2012 reprezentacja nie miałaby wcale. Otchłanną pustkę widać też za plecami bocznych obrońców, a bez ich rajdów - Piszczek i Boenisch bardzo je lubią - w nowoczesnym futbolu atak nie istnieje.

Ile nastrzelali napastnicy

52

mecze w sezonie 2010/11 rozegrał Lewandowski. Strzelił 13 goli (dziewięć w Dortmundzie, cztery w kadrze)

34

mecze w sezonie 2010/11 rozegrał Brożek. Strzelił 14 goli (12 jesienią w Wiśle, dwa wiosną w Trabzonie)

29

meczów w sezonie 2010/11 rozegrał Jeleń. Strzelił dziewięć goli (osiem dla Auxerre, jednego w kadrze)

Dyskutuj z ludźmi, nie z nickami. Nie bądź anonimowy na Facebook.com/Sportpl »


Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ