Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

PZPN kontra koniecpzpn.pl

?Leśne dziadki z PZPN? może stronie koniecpzpn.pl uszłyby na sucho, wynika z wtorkowej rozprawy przez warszawskim sądem. Bluzgów internautów związek nie ścierpiał i pozwał właściciela portalu.
Zaczęły się przesłuchania świadków w procesie o ochronę dóbr osobistych, jaki Polski Związek Piłki Nożnej wytoczył założycielom stowarzyszenia S.O.S. dla Polskiej Piłki.

Ta historia zaczęła się jesienią zeszłego roku, gdy reprezentacja w fatalnym stylu przegrała eliminacje mundialu, a prezes PZPN Grzegorz Lato wyrzucił trenera Leo Beenhakkera. Powstała strona internetowa, a potem stowarzyszenie. Pierwszy postulat S.O.S. brzmi (wisiał na stronie także w ostatni wtorek): "Odwołać prezesa i zarząd PZPN, a następnie rozpisać wybory".

Rozgłos tej inicjatywie przyniósł jednak nie program naprawy polskiej piłki, lecz dwa happeningi: wezwanie kibiców do bojkotu meczu Polska - Słowacja na Stadionie Śląskim (przyszło tylko kilka tysięcy) oraz palenie zniczy pod siedzibami okręgowych związków piłki nożnej w listopadzie pod hasłem "Zapal światełko PZPN-owi".

Do wtorku stronę koniecpzpn.pl odwiedziło ponad 316 tys. internautów. Dziś wpisy są moderowane. Przyznał to w kuluarach procesu Filip Gieleciński, prezes S.O.S. Także rzeczniczka PZPN Agnieszka Olejkowska zeznała: - Ucywilizowały się.

Dodała jednak, że wiąże to ze złożeniem pozwu.

W pierwszych tygodniach po uruchomieniu strony internauci nie przebierali w słowach. Mec. Dorota Kulińska, pełnomocnik PZPN, zacytowała tylko te najłagodniejsze: "banda nierobów, oszustów, krętaczy, debili" czy "nienażartych leśnych dziadków" ("Sami ?leśni dziadkowie ? może brzmią sympatycznie" - dodała). - Każdy ma prawo krytykować, ale nie ubliżać. PZPN jak każda instytucja ma prawo do ochrony wizerunku i dobrego imienia - zeznawała Olejkowska. I udowadniała, jak na tym ucierpiał wizerunek PZPN: - Śnieżka i BZ WBK wycofały się z dalszej chęci sponsorowania reprezentacji Polski i PZPN.

- A czy postępowania karne o korupcję wobec działaczy związku miały wpływ na jego wizerunek? - odparował pytaniem mec. Michał Budzikur. - Zdecydowanie tak - przyznała Agnieszka Olejkowska. Kwestii, co miało decydujący wpływ na wizerunek związku, nie będzie łatwo rozstrzygnąć. Jednak część forumowiczów koniecpzpn.pl poszła dalej. "Zabić, rozgonić, wysadzić w powietrze", "Mam nadzieję, że zapijaczone mordy pójdą do piachu" - nawoływali. - Stowarzyszenie nie może odpowiadać za niefortunne wypowiedzi użytkowników, dlatego domagamy się oddalenia pozwu - mówi nam mec. Budzikur.

Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną rozstrzyga tę kwestię tak, że administrator portalu zobowiązany jest usunąć wpis "na uzasadnione żądanie" osoby obrażanej. Odpowiada za naruszenie dobrego imienia, gdy mimo takiego wezwanie tego nie zrobi. Czy PZPN i członkowie jego zarządu słali do właściciela koniecpzpn.pl takie wezwania? Wczoraj nie padła odpowiedź na to pytanie.

Ze strony internetowej stowarzyszenia wynika, że to nie koniec kłopotów. Prokuratura wezwała S.O.S. do wydania numerów IP komputerów kibiców, którzy rejestrowali się na forum w pierwszym tygodniu. Prowadzi sprawę karną o "publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstw na szkodę PZPN". - To już jest próba złamania prawa do wolności wypowiedzi - ocenia Gieleciński.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ