Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Paweł Brożek: Jestem w bardzo słabej formie

- Dwa lata temu strzeliłem w lidze 23 gole, w tamtym sezonie 19, teraz 5. To mówi wszystko. Nawet żona ostatnio rzuciła, że nie trafiłem od października - przyznaje Paweł Brożek, napastnik Wisły.
Piotr Jawor: W styczniu powtarzał pan, że będzie w formie już na luty, najpóźniej w marcu. Jest kwiecień, nie jest pan sfrustrowany?

Paweł Brożek: Jestem. Wydawało mi się, że organizm trochę odpocznie po kontuzji mięśnia. Niestety, odpoczynek nie posłużył. Często rozmawiamy, że nadszedł czas na przełamanie, ale wciąż nie następuje.

Trener Henryk Kasperczak uspokaja, że taki sam problem miał z wieloma napastnikami.

- Ale tu nie chodzi o przełamanie się w strzelaniu goli. Problem w tym, że w ogóle nie dochodzę do sytuacji. W Bytomiu nie oddałem nawet strzału, a to bardziej martwi niż zmarnowanie dwóch-trzech okazji.

Ale nadal czuje pan zaufanie trenera?

- Zaufania nie można nadwerężać. Sam nie wiem, czy w sobotnim meczu z Polonią Warszawa zagram od początku, bo poprzednie spotkanie pokazało, że jestem w bardzo słabej formie.

Zawsze był pan optymistą.

- Mam okłamywać, że za tydzień będzie fajnie? Nie wiem tego. Dwa lata temu strzeliłem 23 gole, w tamtym roku 19, a teraz 5. To mówi wszystko.

Czyli nie będzie pan zaskoczony, jeśli w sobotę usiądzie na ławce?

- Trener zdecyduje. Jest nas czterech do gry w ataku, a Rafał Boguski, wchodząc za mnie, strzelił w Bytomiu bramkę. Wszystkiego można się spodziewać.

Denerwuje pana wypominanie, kiedy trafił pan po raz ostatni do bramki?

- Nie, już nie. Nawet moja żona ostatnio rzuciła, że nie strzeliłem od października (śmiech). Wobec mnie są szczególne wymagania. Byłem dwukrotnym królem strzelców, więc zdaję sobie sprawę, że kibice i dziennikarze będą mi liczyć minuty czy miesiące bez gola.

Zdąży pan odzyskać formę przed końcem sezonu?

- Zostało osiem meczów. Wydaje mi się, że będę grał coraz lepiej, ale nie wiem, czy to będzie za dwa tygodnie, czy za miesiąc.

Pogodził się pan z tym, że nie zostanie znów królem strzelców?

- Tak, już nie widzę szans. Podejrzewam, że królem zostanie Robert Lewandowski. To dobry napastnik. Artur Sobiech i Tomasz Frankowski go gonią, ale to "Lewy" jest faworytem.

Mniej obcokrajowców w składzie Wisły? Henryk Kasperczak: » Przypadek


Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ