Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja Polski. Jacek Bąk: Usuną w cień Wembley?

- Nie musimy już żyć Wembley, rokiem 1973 i Tomaszewskim. Zwróćmy teraz uwagę na ten nowy zespół, bo warto - mówi o reprezentacji Nawałki Jacek Bąk, 96-krotny reprezentant Polski
Rok temu po sparingu Polska - Słowacja (0:2) opowiadał pan, że planował wypicie lampki wina, ale gra kadry w debiucie Adama Nawałki była tak fatalna, że wysuszył pan całą butelkę. Tymczasem 12 miesięcy później...

- Pamiętam, jak patrzyłem wtedy na skład obrony: "Kurde, Kamiński z Jędrzejczykiem, nie ma Glika, coś tu nie pasuje". Tak słabego meczu reprezentacji, oddanego bez walki, nie pamiętałem. Źle wyglądał debiut Nawałki, ludzie żartowali sobie, mówiąc mi: "Jacek, to ciebie brakuje w obronie". Minął rok i drużyna nie ma słabych punktów. Jak burza idzie przez eliminacje. Pojawili się w każdej formacji liderzy. W bramce Szczęsny, w obronie Glik, w pomocy Krychowiak, a w ataku Lewandowski. Widać, że coś się rodzi. Nawet w ostatnim sparingu ze Szwajcarami każda akcja była pchana do przodu po coś. Akcje toczyły się z polotem, nie pamiętam meczu towarzyskiego rozegranego w takim stylu. A według mnie będzie jeszcze lepiej.

Czyli jak?

- Myślę, że możemy dużo zrobić na Euro 2016 we Francji. Coś, co nie udało się poprzednim reprezentacjom, które wygrywały eliminacje, ale potem zawodziły w finałach. Nie byliśmy faworytami teraz, ale każdy kolejny mecz napędza tych chłopaków. To się czuje, że oni będą lepsi. Nawałka ma młodych zawodników, takich po 25-26 lat, do tego jest Milik, który tak naprawdę dopiero teraz zaczyna grać w poważną piłkę. Gdy my awansowaliśmy na mundial w Korei i Japonii w 2002 roku, mieliśmy po 29-30 lat i czuło się, że to nasz maksymalny pułap. Niepowtarzalnym liderem obecnej młodej grupy jest Lewandowski, ale z każdym meczem rodzą się kolejni. W kadrze Engela byli Świerczewski, Kłos, Hajto, Bąk, Dudek, Iwan, tutaj już jest to samo, ale chyba rodzi się coś większego. Ta reprezentacja będzie piłkarsko mocniejsza od tej sprzed 12 lat. Wielu jej piłkarzy potrafi wznieść się na najwyższy wysiłek po 70. min gry, są wytrenowani w największych europejskich klubach.

Przekonał się pan do Nawałki?

- Zawsze uważałem, że ma dobry warsztat, ale co po nim, jeśli nie ma wyników? Czy będzie siedział trzy czy dziesięć godzin na boisku treningowym i tak rozliczymy go z efektu. A teraz wyniki ma. Poznałem go, gdy był asystentem Leo Beenhakkera, prowadził z nami rozmowy na boisku i poza nim. Był bardzo dokładny, wręcz pedantyczny widać było, czego chce. Lubię takich trenerów, bo lubię dyscyplinę, z nią łatwiej o sukces. Z tym swoim pedantyzmem Nawałka selekcjonował 16-17 piłkarzy, których teraz ma. Wydaje mi się, że to już zamknięta grupa, tak jak u Jerzego Engela.

Tylko Sebastian Mila skończył 30 lat. Zna go pan jeszcze ze zgrupowań swojej reprezentacji.

- Przyjeżdżając na kadrę w wieku 22 lat, był trochę przestraszony. Nie udźwignął ciężaru, wiele w tamtym czasie od niego oczekiwano. Od presji uwolnił się dopiero na koniec kariery i dziś polska piłka korzysta z jego umiejętności. Wielu piłkarzy Nawałki znalazło się w życiowej formie, jeśli nie sportowo, to mentalnie. Zdobywamy gole po kontrach i stałych fragmentach, ale też atak pozycyjny nie wychodzi nam tak topornie, jak poprzednim reprezentacjom. W kadrze Engela dobrze grali głową: Wałdoch, Zieliński, Hajto, Kałużny, teraz są: Glik, Szukała, Krychowiak, Jędrzejczyk, i bramki zdobywamy również w ten sposób.

W dwa lata Glik stał się zupełnie innym piłkarzem.

- W samą porę, bo największym mankamentem kadry była defensywa. Wciąż nie jest to obrona nie do zdobycia, ale w eliminacjach mamy tylko dwa stracone gole. Glik jest wodzem, świetnie czyta grę, wie, w którym momencie wyprzedzić, wsadzić nogę. Nabrał pewności. Czasami w karierze łapie się wiatr w żagle, obrońca staje się nie do przejścia w sytuacjach jeden na jeden, umie przewidywać. Ten moment ma teraz Glik. Obok niego jest Łukasz Szukała, który dobrze gra głową, jest twardy, nabiera pewności siebie w reprezentacji. Ma 30 lat, to najlepszy wiek dla obrońcy.

Niektórzy narzekają, że Lewandowski nie strzela.

- Ludzie, którzy zwracają uwagę na to, że nie strzela, i nie potrafią wyłowić jego pracy, nie znają się na futbolu. Istnieje duża różnica w grze kadry, gdy na boisku jest Lewandowski i gdy go nie ma. To nie sport indywidualny.

Milik?

- Nie mamy pewności, czy to przebłysk jesieni, czy wiosną wciąż będzie lepiej. Powinien zostać na dłużej w Ajaksie, gdzie dobrze się czuje. Mają z Lewandowskim trochę inny styl, ale ja widzę w nim potencjał na napastnika nawet lepszego od Lewandowskiego. Nie musimy już żyć Wembley, rokiem 1973 i Tomaszewskim. Zwróćmy teraz uwagę na ten nowy zespół, bo warto.

Jak (nie) strzela Lewandowski. Jak wypada na tle innych czołowych napastników świata?


Czy Polska awansuje na ME 2016?
Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ