Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wołowski o kadrze: Zdrowy duch reprezentacji

Jorge Valdano przekonywał kiedyś, że futbol to nic więcej niż odzwierciedlenie stanu ducha. Jeśli tak rzeczywiście jest, w Polsce nie dzieje się dziś nic zdumiewającego - pisze Dariusz Wołowski z ?Wyborczej? i Sport.pl po meczu Polska - Szwajcaria.
2 : 2
Informacje
Towarzyskie - Mecze reprezentacji Polski
Wtorek 18.11.2014 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Polska
1
1
2
Szwajcaria
1
1
2
Składy i szczegóły
Polska
Bramki: Jędrzejczyk (45.), Milik (61.) Kartki: Jodłowiec, Żyro, Mila, Broź - żółta, Żyro - czerwona (za drugą żółtą) Skład: Boruc (46. Fabiański) - Olkowski, Cionek, Glik, Jędrzejczyk (52. Broź) - Krychowiak (68. Teodorczyk), Jodłowiec - Kucharczyk (53. Żyro), Zieliński (46. Milik), Rybus - Lewandowski (63. Mila)
Szwajcaria
Bramki: Drmić (4.), Frei (87.) Kartki: Burki, Schonbachler - żółta Skład: Burki - Lang, Schar, Von Bergen, Moubandje - Fernandes (62. Frei), Inler (46. Behrami) - Shaqiri, Kasami (68. Seferović), Stocker (62. Mehmedi) - Drmić (77. Schonbachler)
Seria przegranych eliminacji wielkich imprez plus spektakularna klapa na Euro 2012 utrwaliły smutę w naszej piłce na najgorszym możliwym poziomie. Symbolem takiego stanu był nie tylko Mila, zmarnowany talent, wyrośnięty dzieciak, pełzający przez naszą ligę z dziesięcioma kilogramami nadwagi. Bo też i liga, zwana dumnie ekstraklasą, była żałosna. Ci z kibiców, którzy urodzili się w dniu, gdy ostatni polski klub opuszczał Ligę Mistrzów, 4 grudnia 2014 r. osiągną pełnoletniość. Wydarzenia przygnębiały. Nie wiadomo było, która z patologii bardziej zepsuła nasz futbol: korupcja, ignorancja czy chorobliwy brak aspiracji.

Fala frustracji sięgnęła Lewandowskiego

Frustracja się rozlewała szeroko, fala porwała nawet Roberta Lewandowskiego, jedynego być może współczesnego piłkarza, któremu zazdrościć mogłyby nawet pokolenia Deyny i Bońka. Cztery gole wbite Realowi w półfinale LM sprzed dwóch lat w zestawieniu z rzutami karnymi przeciw San Marino w fatalnych eliminacjach brazylijskiego mundialu stworzyły kuriozum - dwie skrajności albo równoległe rzeczywistości, w których istniał najlepszy polski piłkarz.

Zapewne czuł się jak w potrzasku. Sukcesy w klubie podkreślały to, czego nie potrafi zrobić w reprezentacji, oraz to czym drużyna narodowa nie jest i - można było przypuszczać - nigdy nie będzie. Zamiast bezustannie cieszyć się grą trójki z Dortmundu, polski kibic rozbierał ją na czynniki pierwsze, rozgryzał, co by było, gdyby Lewandowski i Kuba Błaszczykowski spędzali ze sobą czas nie tylko na treningach i podczas meczów, ale zapraszali jeden drugiego na wieczorną herbatę.

Rzeczywiście to, co u Juergena Kloppa było spójne, rozpadało się w rękach polskich selekcjonerów. Lewandowski szamotał się w polu karnym, Błaszczykowski grał swój mecz gdzieś daleko na skrzydłach. Zwykle każdy z nich próbował robić coś za trzech, wychodziło fiasko i wrażenie, że nie robią nawet tego, co do nich należy. Czasem wyprodukowali wspólnie gola, jak na inaugurację Euro 2012 z Grecją, ale zawsze kończyło się na pyrrusowych zwycięstwach i - często - na przeciwstawianiu sobie dwóch gwiazd kadry. Krytycy reprezentacji z satysfakcją wysłuchaliby od nich listy wzajemnych żalów i rozgłosili ją na cały kraj. Znalibyśmy w końcu powód, dlaczego kadra nie może opuścić zaklętego kręgu. Ale godne uznania było to, że Lewandowski nigdy nie próbował publicznie poszukiwać winnych wśród kolegów z boiska. Nie obrażał się, nie dąsał, nie robił łaski, że zakłada biało-czerwony strój, tak ciężki i niewdzięczny. Wciąż ponawiał próby, tak jak Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, do których pretensji było zwykle mniej. Kuba uchodził powszechnie za jednego z nielicznych, którzy w klubie i kadrze przypominają tego samego pracownika.

Rozsądek piłkarzy sprawił jednak, że uniknęliśmy publicznego sądu nad każdym z liderów kadry - co zapewne doprowadziłoby tylko do głębszego rozpadu - dzięki czemu Adam Nawałka miał co zbierać z przegranej drużyny Waldemara Fornalika. I wykazał się odpornością, nie mniejszą niż jego liderzy. Wyniki sparingów były przecież złe, a futbolowa Polska to taki delikatny organizm - nawet porażkom w meczach towarzyskich nadaje się przesadne znaczenie.

Inny stan ducha

Aż tu nagle na starcie eliminacji Euro 2016 kadra się odmieniła. Nie pod względem stylu gry, bo przy polskim ataku pozycyjnym wciąż można się bez żalu zdrzemnąć.

Wyniki są jednak zaskakująco dobre. Komuś starczyło optymizmu, by tchnąć wiarę w drużynę oswojoną z przegraną. Może to jest Nawałka, może Lewandowski, a może wszyscy naraz. Stan ducha mamy dziś inny, a więc, zgodnie z tezą Valdano, także inny futbol. Złośliwi mogą zacierać ręce na powrót Błaszczykowskiego. Na zdrowy rozum powinien to być jednak dodatkowy bonus dla drużyny, szczególnie wobec kontuzji Grosickiego i nieustająco mizernej dyspozycji Rybusa.

Każde wygrane eliminacje wielkiej imprezy w XXI wieku poprzedzały złe wydarzenia. Kadra Jerzego Engela, zanim awansowała na mundial w Azji, nie potrafiła w sparingach ani wygrywać, ani zdobywać goli. W ostatnim sprawdzianie przed startem eliminacji mistrzostw świata w Niemczech drużyna Pawła Janasa poległa w Poznaniu z Danią 1:5. Kadra Leo Beenhakkera? Z nią było jeszcze gorzej. Eliminacje Euro 2008 zaczęła od porażki z Finlandią w Bydgoszczy i remis z Serbią w Warszawie musieliśmy uznać za wielki postęp.

Nawałka zbliża się dopiero do połowy drogi. Na razie może do wiosny odpocząć od lamentu, tradycji hołubionej przez polskiego kibica w długie zimowe wieczory. A my nie róbmy kreciej roboty, nie zmieniajmy się nagle wszyscy w pochlebców i optymistów.

Trzeba dmuchać zimnym oddechem, by płomień się zatlił, bo powszechny optymizm jest w polskiej piłce niezalecany od 30 lat. I jak uczy los Engela, Janasa i Beenhakkera, gra w eliminacjach, a potem w finałach, to dwa zupełnie odrębne wydarzenia, tylko że to temat na później. Nie mówię, że stosunek pesymistów do optymistów powinien pozostać taki sam jak na starcie eliminacji, ale historia uczy, że ślepa euforia bywa równie bezpodstawna jak totalna niewiara. Pesymistą być łatwiej i bezpieczniej. Szczególnie w polskiej piłce. Ale bez optymistów się nie obejdzie.



Najlepszy rok kadry od 2001 roku! Jak do tego doszło?


Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ
Komentarze (82)
Wołowski o kadrze: Zdrowy duch reprezentacji
Zaloguj się
  • herbu_topor

    Oceniono 405 razy 243

    A może , z całym szacunkiem dla Kuby B., to może fakt że go nie ma sprawił, że atmosfera i duch zespołu się poprawił????

  • rowerzysta2x2

    Oceniono 148 razy 126

    Nie zgadzam się z tezą artykułu, że to stan ducha, jakiś tam optymizm itd. Moim zdaniem przyczyny są dwie: dobry trener i ambicja/motywacja zawodników.
    Co do trenera, byłem jeszcze kilka tygodni (niesamowite) temu krytyczny, za bardzo przypominał nijakiego Fornalika. Ale nie miałem racji. Tylu bramek ze stałych fragmentów nie strzela się dlatego, że piłkarze się czują, albo że są bardziej optymistycznie nastawieni. To można tylko wyćwiczyć. I oni to pod okiem pana Nawałki wyćwiczyli. Osiągnęli w ten sposób to, co ostatnio udało się - i to tylko połowicznie - bodaj Engelowi, może trochę Beenhakerowi. Zasługą trenera jest też moim zdaniem to, że w drugich połowach meczów drużyna gra o wiele lepiej. Najświeższy przykład z wczoraj. W pierwszej połowie brak pressingu, po przerwie jest pressing. To nie tylko motywowanie, ale przede wszystkim umiejętność dostrzeżenia błędów i ich konkretnej korekty w szatni. Brawo dla trenera!
    Co do drugiego elementu, to najlepiej widać po zachowaniu na boisku Lewandowskiego. Facet po prostu szaleje, dowodzi, widać jak jest skupiony i agresywny. Pozostali też, do tego grają ostro, bez strachu, tak, jak się dzisiaj gra. Nie znam dokładnie przyczyny, dla której po całych latach braku ambicji czy motywacji, nagle ją mają, ale to jest bardzo istotny czynnik zmiany obrazu gry.
    Tyle. Brawo i czekam na wiosnę, bo to będzie sprawdzian. Jesienią zawsze nasi grali lepiej. Zobaczymy, jak będzie wiosną, choć jestem umiarkowanym optymistą, bo wygląda to naprawdę obiecująco. Do tej pory graliśmy jeden-dwa solidne mecze raz na kilka lat. Teraz zagraliśmy cztery dobre spotkania, z dobrymi drużynami. Oby tak dalej.

  • junk92508

    Oceniono 94 razy 80

    Po prostu lepsi piłkarze którzy zaczęli się zgrywać.

    Wcześniej byli tylko bramkarze i trójka z Dortmundu - teraz błyszczą Glik, Krychowiak, Milik, Mila.

    Poprzednio przeciwnicy obstawiali Lewandowskiego i było po meczu.

    Teraz to kto inny strzela gole i ta taktyka przestała działać.

    Tyle że wyniki są lepsze niż stan kadry - i ze Szkocją i ze Szwajcarią technicznie byliśmy drużynami słabszymi - tyle że mamy szybszych i silniejszych fizycznie piłkarzy.

  • stronzo_bestiale

    Oceniono 46 razy 42

    Jeżeli się Milik będzie rozwijał, jak rozwija. Jeżeli Krychowiak nie zwolni i Glik to może wreszcie nie my będziemy się bać o to, co będzie na wiosnę. To nas się będą bać.

  • dawidf666

    Oceniono 72 razy 36

    Może rzeczywiście Kuba w kadrze to taki syndrom Bartosza Kurka?

  • sunim

    Oceniono 36 razy 28

    No trochę Wołowski odpłynął. Bo mimo wszystko mamy wreszcie w kadrze pakę, jakiej nie było w polskiej piłce od bardzo dawna. Ponad połowa drużyny gra ważne role w przyzwoitych klubach, kilku z Legią jest na dużej fali świetnie radząc sobie w Europie. A duch? Duch przyszedł z wynikami, a nie wyniki z duchem. Oczywiście pomaga, wiarę w siebie (czasem przesadną) czuć wręcz.
    Ale mimo wszystko widać, że chłopaki grają na co dzień na poważnie w piłkę. Do bramkarzy, Lewego i Piszczka doszli Glik, Milik, Krychowiak - to zupełnie nowa jakość. A przecież jeszcze jest Jodłowiec, Jędrzejczyk i Szukała. Pojawia się Olkowski. Przeobraża Mila. I nawet Rybus jakiś taki inny. Teraz tego nie rozpieprzyć, bo jesienią zrodził się fajny zespół, na bardzo zdrowych podstawach. Gdyby tak jeszcze jakiś drugi środkowy obrońca się pojawił - może zamiast tego Cionka trzeba było jednak Rzeźniczaka sprawdzić?

  • mocz-nick

    Oceniono 37 razy 27

    Za Szczęsnego tylko Boruc (rezerwowo), Fabiański niestety słabo. Cionek - nieporozumienie, Żyro - katastrofa. Teodorczyk słabo - widać "jakość" polskiej ligi. Od Lewandowskiego i Milika dzieli go przepaść. Glik - jak zwykle nieźle / dobrze. Krychowiak tym razem słabiej, choć fryzura ułożona jak nigdy. Milik - cudo, to jest fantastyczny piłkarz, bez kompleksów, skuteczny, bezwzględny. Lewandowski - nie strzela, a mimo to jest niezbędny. Niech przestanie się starać strzelić (w końcu chodzi o to, żeby samą obecnością ściągał 2-3 obrońców), a w końcu same wpadną. Generalnie dobry meczyk. Tak ładnych kombinowanych akcji pod bramką przeciwnika już dawno nie widziałem.

  • thedymero

    Oceniono 21 razy 17

    Lewandowski sam mówił, że nie odda opaski Błaszczykowskiemu jak wróci, bo gdy on jest kapitanem są wyniki, a za Błaszczykowskiego ich nie było. Nawet w takiej wypowiedzi widać, że się nie lubią, ale ważne, żeby grali ze sobą dobrze. Trochę to będzie dziwne, bo wszyscy w kadrze mają ze sobą dobre stosunki obecnie, a bileciarza chyba nie bardzo lubią. Ważne, żeby Błaszczykowski ogarnął się i zamiast mówić pierdoły do mediów i siać ferment, skupił się tylko i wyłącznie na treningach i podtrzymaniu dobrych wyników drużyny.

  • atp-pl

    Oceniono 16 razy 16

    A moze Lato pomogl? Bo go nie ma.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX