Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

El. Euro 2016. Gruzja - Polska. Kłak: Na szczęście piłkarze Nawałki nie będą pływać z żabami

0 : 4
Informacje
Euro 2016 - eliminacje - Grupa D
Piątek 14.11.2014 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Gruzja
0
0
0
Polska
0
4
4
Składy i szczegóły
Gruzja
Kartki: Kankawa, Lobżanidze - żółta Skład: Loria - Lobżanidze, Kwirkwelia, Chubutia, Grigalawa - Dauszwili, Kaszia - Ananidze (59. Okriaszwili), Kankawa, Kobachidze (88. Dzalamidze) - Mczedlidze (68. Czanturia)
Polska
Bramki: Glik (51.), Krychowiak (71.), Mila (73.), Milik (90.) Kartki: Glik, Jodłowiec, Linetty - żółta Skład: Szczęsny - Piszczek, Szukała, Glik, Jędrzejczyk - Krychowiak, Mączyński (66. Jodłowiec) - Grosicki (69. Rybus), Mila (86. Linetty), Milik - Lewandowski
- Nam się już tak nie chciało, było rozprężenie. A teraz kadra musi docenić, że wreszcie nie ma wokół niej szydery - mówi Andrzej Juskowiak. - Na szczęście piłkarze Nawałki do meczu w Tbilisi nie szykowali się, jak my wtedy. W Kiszyniowie, po spotkaniu z Mołdawią, pływaliśmy w brudnym basenie razem z żabami - dodaje Aleksander Kłak. Obaj wicemistrzowie olimpijscy z Barcelony zagrali w wyjazdowym, przegranym 0:3 meczu z Gruzją w el. MŚ 1998. Teraz obaj wierzą w zwycięstwo biało-czerwonych. Relacja na żywo w piątek w Sport.pl od godz. 18.
Z trzech meczów z Gruzją Polska wygrała dwa. Trzy lata temu pokonała ją 1:0 w towarzyskim spotkaniu z Lubinie, a w czerwcu 1997 roku, rozbiła tego rywala 4:1 w Katowicach, w ramach eliminacji mundialu '98. Na zakończenie walki w grupie drugiej o przepustki na francuski turniej kadra przegrała w Tbilisi aż 0:3. Jednego z goli strzelił wówczas Temur Kecbaja, który teraz jest selekcjonerem Gruzji.

Jego podopieczni w trzech pierwszych meczach eliminacji Euro 2016 zdobyli tylko trzy punkty: za wyjazdowe zwycięstwo z Gibraltarem 3:0. Gdyby pokonali Polskę, sprawiliby niespodziankę. Z drugiej strony zespół Adama Nawałka, choć z siedmioma punktami jest liderem grupy D, nie ma jeszcze tak mocnej pozycji, by do Tbilisi jechać jak po swoje. Bukmacherzy co prawda typują, że piątkowy mecz zakończy się zwycięstwem Polski, ale raczej po zaciętej walce (Fortuna wystawia kurs 2,05 na nasz triumf, 3,65 na wygraną Gruzji i 3,2 na remis).

Rywal wciąż niewdzięczny, sytuacja inna

- To na pewno będzie dla chłopaków trudny wyjazd. Rywal jest niewdzięczny, warunki ciężkie. W 1997 roku graliśmy w październiku, czyli w podobnym czasie jak teraz, a kiedy wyszliśmy na trening, to byliśmy w szoku, że jest tak okropnie duszno - wspomina Aleksander Kłak.

Wicemistrz olimpijski w Tbilisi i cztery dni wcześniej w Kiszyniowie grał ze złamanym nadgarstkiem. - To były pierwsze mecze w seniorskiej kadrze u trenera Janusza Wójcika. On wiedział, że mnie boli, ale nie przyznawałem się do szczegółów, bo zależało mi na grze. Kilka miesięcy grałem z tym bólem i w kadrze, i w lidze. Jechałem na zastrzykach - wspomina Kłak.

W obu meczach wystąpił też Juskowiak. W Kiszyniowie ustrzelił hat-tricka i spodziewał się, że w Tbilisi kadrze pójdzie równie łatwo. - Słabo się wspomina porażki. Tamta dla naszej pozycji w eliminacjach znaczenia nie miała. Ale bolała, bo kilka dni wcześniej zagraliśmy dobry mecz z Mołdawią w Kiszyniowie. A zaraz po zwycięstwie 3:0 i moim hat-tricku dostaliśmy 0:3 od żadnych przecież gwiazd. Rozczarowanie było duże - opowiada.

Obaj zawodnicy są zgodni co do tego, że kadra Nawałki przed wyjazdowym spotkaniem z Gruzją znajduje się w zupełnie innej, o wiele lepszej sytuacji niż tamta drużyna.

Nie bać się Gruzji

- Myślę, że kredyt zaufania, który powrócił do kadry, jest na tyle duży, że zawodnicy też w siebie mocno uwierzyli. Jeżeli zagrają konsekwentnie, tak zdecydowanie jak z Niemcami i ze Szkocją, to są w stanie pokonać każdego. Dlatego Gruzinów na pewno się nie boją - mówi Juskowiak. - O nich wiadomo, że mogą rozegrać niezły mecz, ale raczej tylko wtedy, kiedy rywal ich nie przyciśnie. My powinniśmy to zrobić, bo mamy dużo więcej jakości. I nie wolno nam się niecierpliwić, jeśli nie strzelimy gola już na początku. Mecz ze Szkocją pokazał, że jednak mamy jakość w rozegraniu, że na ławce są ludzie, którzy mogą odmienić grę, jak wtedy Sebastian Mila - dodaje.

- Najważniejsze, że teraz wszystko będzie dopięte na ostatni guzik, bo chłopaki i mają o co grać, i na mecz lecą z kraju, a nie z Kiszyniowa - mówi Kłak. - Nam wtedy ta Mołdawia mocno dokuczyła, bo po zwycięstwie w niej zostaliśmy, i przed meczem z Gruzją mieliśmy problem choćby ze zrobieniem odnowy biologicznej. Byliśmy na tak brudnym basenie, że aż się nie chciało do niego wejść. Pływaliśmy razem z żabami - opowiada były bramkarz. - W Gruzji było już lepiej, choć na pewno nie była tak rozwiniętym krajem, jak teraz. Pamiętam, że zakwaterowano nas w Sheratonie, który dopiero powstał i był ich perełką. No, ale jak wyłączyli prąd, to musieliśmy trochę postać uwięzieni w windzie. Myślę, że obecni kadrowicze tak egzotycznych przygód tam nie przeżyją - dodaje.

Piwka były, wiadomo

Słuchając wspomnień Kłaka Juskowiak się śmieje. - Pewnie, że fajniej byśmy się czuli, gdybyśmy zamiast pływania z żabami dostali na obiad żabie udka, ale powiedzmy sobie szczerze, że w Gruzji zabrakło nam przede wszystkim motywacji. Chcieliśmy jak najszybciej skończyć przegrane eliminacje, rywale nastawili się, że na koniec rozegrają dobry mecz, a że poza zniechęceniem czuliśmy też znużenie już długim przebywaniem ze sobą, to nie zdołaliśmy się Gruzinom postawić - podsumowuje. - Oczywiście to znużenie nie znaczyło, że mieliśmy konflikty. Przeciwnie, kadra była taka, że i rok ze sobą byśmy mogli przebywać bez przerwy. Ale w atmosferze zwycięstwa, walki. A wtedy było już po wszystkim - wyjaśnia.

Kłak potwierdza, że tamta drużyna była zżyta. - Chociaż eliminacje przegraliśmy, to po 3:0 w Kiszyniowie trochę poświętowaliśmy. Nie pamiętam dokładnie jak tam, kto tam, ale piwka były, wiadomo - śmieje się. - Skoro Olek nie wchodzi w szczegóły, to ja też nie będę. Ale przyznaję, że to 3:0 trochę nas też zgubiło. Pomyśleliśmy, że z Gruzinami pójdzie równie gładko - dodaje Juskowiak.

Jeszcze jadą na Niemcach

W zespole Nawałki raczej nie ma takich, którzy myśleliby w ten sposób. - I dobrze, dlatego jestem przekonany, że tym razem Polska wygra - mówi Kłak. - W chłopakach widać wiarę, na pewno jeszcze trochę jadą na spektakularnym zwycięstwie nad Niemcami, i o to chodzi, trzeba to jak najdłużej utrzymać. Umiejętności nasi zawodnicy mają, więc kolejny test i oni, i trener powinni zdać - twierdzi Juskowiak. - Spacerku nie będzie, ale jesteśmy lepsi i nawet jeśli Gruzini zagrają brzydko, agresywnie, to możemy ich warunków nie przyjąć, tylko podyktować swoje. Przeciw mocniejszym przecież Szkotom od pewnego momentu nam to wychodziło. Wygramy, a może przekonamy nie tylko wynikiem, ale też stylem - kończy.



Przerwa reprezentacyjna nie musi być nudna. Zobacz przewodnik po najciekawszych meczach


Czy Polska wygra z Gruzją?
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ