Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sportowy weekend. Klich i Łukasik bez instynktu samozachowawczego, Kubica jak rolnik, Hirvonen jak potwór z bagien

- Polacy, nic się nie stało - mało kto z kibiców obecnych w piątek na meczu we Wrocławiu śpiewał tak po ostatnim gwizdku. Skończyło się na 0:2 ze Słowacją i gwizdach. Ostro o kibicach wypowiedział się Mateusz Klich. Poza tym w podsumowaniu weekendu: mocny kandydat do cytatu roku, 'brudne' zdjęcia Kubicy i Hirvonena i przykład, jak w krótkim czasie, bez gwiazd, zbudować kadrę, która leje Francuzów.
"Sportowy weekend" to tytuł cyklu w Sport.pl. Co tydzień w niedzielę wieczorem podsumowujemy weekend w światowym sporcie, pisząc o tematach niekoniecznie lądujących na czołówkach portali. Wybieramy: wydarzenie, bohatera, antybohatera, liczbę, wideo, zdjęcie, cytat i tweet weekendu.

Pisz do autora: dominik.szczepanski@agora.pl

Wydarzenie weekendu

Debiut nowego selekcjonera polskich piłkarzy. Na pierwszy mecz kadry pod opieką Adama Nawałki czekaliśmy jak na gwiazdkę. Wszystko miało się zmienić, miało być tylko lepiej. Reprezentacja miała rozpocząć serię zwycięstw, bo przecież Słowacja to nie jest potęga. Przegraliśmy 0:2. Okazało się, że nowi do reprezentacji nie wedrą się przebojem. Starzy wyjadacze też sobie nie poradzili. Dowiedzieliśmy się jednego: na efekty pracy nowego trenera trzeba będzie poczekać.

- Nie ma większych romantyków, fantastów, ludzi tracących kontakt z rzeczywistością szybciej niż kibice. Nie ma ludzi łatwiej zapominających, że nowy selekcjoner jeszcze niedawno przechytrzony został przez trenera Cracovii, jego sukcesy na arenie międzynarodowej są żadne, a na krajowej - relatywnie niewielkie - pisał Michał Okoński.

Można więc powiedzieć, że część z nas znowu się nabrała. Dobrze, że kontakt z rzeczywistością ma dalej Robert Lewandowski.



Bohaterowie weekendu

Piłkarze Ukrainy mieli zostać pożarci przez Francuzów. Stawka najwyższa, bo awans na mistrzostwa świata. Stało się jednak inaczej. W 61. minucie do siatki Hugo Llorisa trafił Roman Zozulia, a osiem minut przed końcem karnego wykorzystał Andrij Jarmolenko.

No i mleko, to francuskie, się wylało.



To wstyd - krzyczy z okładki sobotnia "La Republique''



Czerwony alarm - dodaje ''L'Equipe''

Nagłówki celne i trafne, ale to akurat w takiej sytuacji mało pocieszające. Celny, trafny i bardzo pocieszający był za to wybór na stanowisko trenera Mychajło Fomenki.

''Napisać, że wybór Mychajło Fomenki był ostatecznością, to napisać nieprawdę. On nie był brany pod uwagę. Kierował komisją, która podsuwała władzom kolejnych kandydatów. Co to zresztą za trener? Sukcesy osiągał w połowie lat 90., od 2011 r., gdy wyleciał z rosyjskiego drugoligowca, był bezrobotny. Jako szef komisji szukającej selekcjonera ponosi klęskę, nie potrafi znaleźć odpowiedniego fachowca, który chciałby pracować z ukraińskimi piłkarzami. Oddanie mu kadry było dowodem bezradności działaczy. Jak podejrzewacie, czekająca na Szewczenków, Erikssonów i Redknappów opinia publiczna nie zareagowała entuzjastycznie.'' - pisze na swoim blogu Michał Szadkowski.

Co było przed wyborem Formenki? Kadra zremisowała w Mołdawii i przegrała u siebie z Czarnogórą. ''Sytuacja jest tragiczna, drużyna nie wygrała sześciu meczów z rzędu, jest bliska przegrania eliminacji mundialu '' - czytamy dalej.

A jak jest teraz? Przez 11 miesięcy Ukraina zagrała 11 meczów, 9 wygrała. Strzeliła 33 gole, straciła 2. Ostatniego w marcu, z Mołdawią.

''Wady drużyny Fomenko zamieniał w zalety. Nie znalazł skutecznego snajpera, więc do napadu wstawił napastnika z duszą walecznego obrońcy. Roman Zozulia grał regularnie, zamęczał defensorów rywali, ale w grupie zdobył tylko jedną bramkę (z Polską). W piątek dał swojej drużynie prowadzenie'' - pisze Szadkowski.

To przykład, jak z drużyny, w której nie ma wielkich gwiazd, zrobić, jak to mówi trener Nawałka, sprawnie działającą maszynę. Teoretycznie z gwiazdami powinno być jeszcze lepiej, więc głowy do góry.

Cały wpis na blogu Michała Szadkowskiego >>

Antybohater weekendu

Idealny weekend do szukania winnych.

1) Polscy piłkarze - za porażkę ze Słowacją 0:2. Krychowiak po meczu: Powinniśmy się cieszyć, że było tylko 0:2.

2) Mateusz Klich za wpis na Twitterze. Dokładniej przeczytacie o tym nieco niżej. Każdy, prawda, może krytykować. Ale z głową.



3) Daniel Łukasik za przyznanie się, że nie za bardzo ma czas na ćwiczenie rzutów wolnych. O tym też do przeczytania nieco niżej.

Zdjęcie weekendu

Mikko Hirvonen i Robert Kubica nie będą miło wspominać Rajdu Wielkiej Brytanii. Było mokro, ślisko, wszędzie pełno błota, a samochody jakoś nie chciały się trzymać trasy. Kubica dachował dwa razy, rajd zakończył się dla niego w sobotę. Hirvonen nawet tyle nie wytrzymał. Zmagania zakończył już w piątek przez wypadek. Na otarcie łez będą mieli po jednej, nowej, fajnej fotce do rodzinnego albumu.



Mikko ''potwór z bagien'' Hirvonen fot. twitter



Robert ''angielski rolnik'' Kubica fot. twitter

Wideo weekendu

Zaraz, zaraz... Wypadek wypadkiem, ale dlaczego Hirvonen jest tak brudny? Gdzie on wpadł? Poniższy filmik powinien dać odpowiedź na to pytanie.



Cytat weekendu, a może roku?

Oj, napytał sobie biedy Daniel Łukasik. W rozmowie z Legia.net pomocnik Legii Warszawa opowiadał o swojej kontuzji, rozwoju w drużynie mistrza Polski, ale też o rzutach wolnych, od których w Legii nie ma wielu specjalistów

- Może warto byłoby dorzucić do swojego warsztatu dodatkowy atut w postaci rzutów wolnych bezpośrednich? - pyta dziennikarz. - Pewnie, że byłoby warto, ale nie zawsze da się zostać po zajęciach i poćwiczyć. Kiedy mamy mecze co trzy dni, to trener woli, byśmy szybko zeszli do szatni i odpoczęli. Oczywiście jest wiele takich dni, że mamy taką możliwość To może być mój atut, myślałem o tym. Nie każda piłka musi od razu lądować w siatce, ale piłki uderzone przeze mnie mogą stanowić zagrożenie dla przeciwnika.

Dlaczego w Legii nie ma obecnie zwyczaju zostawania po treningach i wielokrotnego ćwiczenia uderzeń na bramkę tak, jak kiedyś robił to wirtuoz w tym elemencie Leszek Pisz? - Trudno mi powiedzieć... Po części pewnie z tego powodu, o którym wspomniałem, a po części pewnie brakuje nam chęci, by znaleźć bramkarza, zgadać się i razem popracować - mówi Łukasik.

No i się zaczęło. Np. na naszym forum.



I na twitterze.



Teraz Daniel Łukasik ma trzy możliwości.

1. Możliwość pierwsza, dla ambitnych: Znaleźć chęci, zgadać się i popracować z jakimś bramkarzem.

2. Możliwość druga, dla mniej ambitnych.



3. Możliwość trzecia, dla rozsądnych. Spokojnie można połączyć z dwiema poprzednimi możliwościami: czasami lepiej przemyśleć, co się mówi. Na pewno będzie żyło się łatwiej. Do poczytania:

http://www.grupy.senior.pl/Instynkt-samozachowawczy,t,223742,2.html

Liczba weekendu

16 - tyle lat czekamy na wygraną trenera piłkarskiej kadry w debiucie. I poczekamy jeszcze chwilę. Jak mówi historia, to nie jest wcale takie proste. Od 1986 roku tylko dwóch z szesnastu trenerów reprezentacji, w tym jeden tymczasowy, wygrało pierwszy mecz. Ostatnim był w 1997 roku Janusz Wójcik.



Tweet weekendu

Mateusz Klich (Zwolle) po przegranym meczu kadry postanowił napisać kilka słów od siebie na Twitterze. Nie skupił się jednak na grze reprezentacji.



Nie musiał czekać długo na reakcje. Na jego twitterowym koncie ruszyła dyskusja. Oczywiście pojawiły się głosy za i przeciw. Wypowiedzieli się również prezes PZPN Zbigniew Boniek i wiceprezes Roman Kosecki. Tylko że zdania mieli nieco inne.




- Zachowaniem trybun byłem zażenowany. Sam grałem w piłkę długo, przeżyłem trochę upadków, ale zawsze miałem za sobą kibiców. Doping dla reprezentacji musi być zawsze. Uczmy się od Irlandczyków - mówi Kosecki.

No i kto miał rację? Klich narzekający na kibiców, czy kibice gwiżdżący na swoich piłkarzy? Czy reprezentantowi wypada tak ostro atakować ludzi przychodzących na mecze? A może sobie na to zasłużyli, bo z kadrą jest się na złe i dobre? Dziennikarze również różnie na to patrzą.

Krzysztof Stanowski, weszło.com:



Michał Pol, Przegląd Sportowy:



A co myślicie? Może mały sondaż?

Co myślisz o wpisie Klicha?
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ