Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja. Krzynówek: Nawałka stworzy sprawnie działającą maszynę

0 : 2
Informacje
Towarzyskie - Mecze reprezentacji Polski
Piątek 15.11.2013 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Polska
0
0
0
Słowacja
2
0
2
Składy i szczegóły
Polska
Skład:Boruc - Olkowski, Jędrzejczyk, Kamiński, Kosznik (87. Marciniak) - Krychowiak (87. Pazdan), Jodłowiec (76. Mączyński) - Błaszczykowski, Mierzejewski (67. Brzyski), Sobota (75. Robak) - Lewandowski
Słowacja
Bramki:Kucka (31.), Mak (39.)
Kartki:Skrtel, Hamsik, Pekarik - żółta
Skład:Kozacik - Pekarik, Skrtel, Durica, Hubocan - Kucka (90. Salata), Mak (63. Duris) - Pecovsky (90. Sestak), Hamsik (85. Cisovsky), Stoch (75. Svento) - Nemec (63. Bakos)
- Bzdury opowiadają ci, którzy twierdzą, że Lewandowski czy Błaszczykowski mogą kręcić nosami, że w szatni nie mają trenera z wielkim zagranicznym nazwiskiem - mówi 96-krotny reprezentant Polski Jacek Krzynówek. Selekcjoner zadebiutuje w piątek we Wrocławiu meczem ze Słowacją. Relacja Z Czuba i na żywo od godz. 20.45 w Sport.pl.
Łukasz Jachimiak: Widzi pan w Adamie Nawałce charyzmatycznego lidera, który poprowadzi reprezentację Polski do ważnych zwycięstw?

Jacek Krzynówek: Wierzę w to i cieszę się, że jestem jednym z wielu wierzących. Piłka nożna cały czas jest w Polsce najważniejszą dyscypliną sportu. Gdyby tak nie było, to w piątek na stadionie we Wrocławiu nie byłoby kompletu 42 tysięcy widzów. Cieszę się, że mecz ze Słowacją obejrzę w dobrej atmosferze. Widać, że oczekiwania wobec trenera i piłkarzy są duże. Bardzo liczę, że to odpali.

Spodziewa się pan fajerwerków już w debiucie nowego selekcjonera?

- Może być różnie, bo debiutantów będzie wielu. Trener zdecydował się na takie, a nie inne powołania, widocznie postanowił zobaczyć z bliska kilku nowych dla reprezentacji zawodników. Wszyscy jesteśmy ciekawi, czy poradzą sobie z takim ciężarem, jakim jest gra dla biało-czerwonych barw.

Za zaskakujące powołania Nawałka nie jest krytykowany, widać, że dostał kredyt zaufania, że chcemy, by wzorem Leo Beenhakkera czy Jerzego Engela znalazł nowych zawodników i na nich budował jeśli nie całą drużynę, to chociaż niektóre formacje.

- Nowa miotła ma prawo zamiatać po swojemu. Dobrze, że wreszcie niektórzy przestali się temu dziwić i na to narzekać. Niech trener sprawdza swoje pomysły, przecież nie jest powiedziane, że one nie wypalą. Może być też tak, że Nawałka ostatecznie nikogo nie znajdzie, może będzie musiał w stu procentach wrócić do znanych już nazwisk. Ale niech eksperymentuje. Teraz ma na to czas.

Za to nie ma czasu na przegrywanie. Sam mówi, że zawsze trzeba grać o zwycięstwa, by budować odpowiednią mentalność.

- Leo Beenhakker zawsze nam wpajał, że nie ma meczów o nic, że bardzo ważny jest każdy sparing, że zawsze trzeba włożyć maksimum swoich umiejętności. Trener Nawałka musi wszystko pogodzić. Szukać nowych rozwiązań i dbać o morale zespołu. Cel, jaki mu postawiono, jest jasny - ma wywalczyć z drużyną awans na Euro 2016. To jest trudne zadanie, ale wierzę, że w końcu zaczniemy wygrywać nie tylko z San Marino i Mołdawią, jak w zakończonych niedawno eliminacjach mundialu. Trzeba sobie powiedzieć, że Europa nam odjechała i ją gonić.

Nawałka mówi, że Beenhakker to jego trenerski autorytet, a Zbigniew Boniek żartuje, że Holender prowadził reprezentację Polski do zwycięstw, dopóki miał za asystenta Nawałkę.

- Trochę prawdy w tym żarcie może jest. Oczywiście najważniejszy był Beenhakker, ale wtedy wszyscy siedzieliśmy na jednym wózku i wspólnie ciągnęliśmy go w tę samą stronę.

Nawałka był pilnym uczniem? Na opinię szkoleniowca bardzo ambitnego i bardzo wymagającego pracował już pięć-sześć lat temu?

- Wtedy prowadził rozgrzewki na zmianę z Dariuszem Dziekanowskim. A wieczorami uczestniczył w długich dyskusjach, zastanawiał się, co możemy poprawić, z czego powinniśmy zrezygnować. Gołym okiem jego twardej ręki wtedy się nie dało w kadrze zobaczyć. Może wtrącał swoje trzy grosze do naszych ciężkich treningów. Ale jeśli czuliśmy, że jest za ostro, to o poluzowaniu śruby zawsze rozmawialiśmy z Beenhakkerem. Ważne, że wszyscy potrafiliśmy się dogadać i wiedzieliśmy, że Nawałka to nasz człowiek, który daje całą swoją wiedzę, żeby nam pomóc. Pracę z nim wspominam bardzo dobrze.

Wierzy pan, że Nawałka dogada się z piłkarzami, którzy na co dzień pracują z bardziej doświadczonymi i znanymi trenerami?

- Warsztat trenerski jest najważniejszy, a jego składnikiem jest umiejętność przekazania swojej wiedzy. W Polsce jest wielu trenerów znających się na piłce, świetnie rozumiejących taktykę, mających bardzo ciekawe pomysły. Ale większość z nich nie potrafi nadawać na tych samych falach co zawodnicy.

Nawałka na nich nadaje?

- Piłkarzy mamy z górnej półki, z gwiazdami rzeczywiście czasem pracuje się trudno, ale jeżeli ktoś ma twardą rękę, to poradzi sobie z gwiazdami nie tylko takimi, jak nasze, ale i z tymi z absolutnego topu. Jestem dobrej myśli i liczę, że już od pierwszego meczu zacznie się dziać coś pozytywnego. Jeszcze niedawno sam grałem w piłkę, dobrze wiem, co teraz chłopaki przeżywają. Bzdury opowiadają ci, którzy twierdzą, że taki Lewandowski czy Błaszczykowski mogą kręcić nosami, że w szatni nie mają trenera z wielkim, zagranicznym nazwiskiem. Oni, jak wszyscy inni zawodnicy, trenują na maksa i bardzo chcą się pokazać. Wierzę, że twarda ręka Nawałki skonsoliduje to wszystko, że dzięki niej te nasze trybiki naprawdę dobrej jakości się zgrają i stworzą sprawnie działającą maszynę.

Nie ma powodu, by nie wierzyć, że Lewandowski czy Szczęsny są mniej zmotywowani do pracy u Nawałki niż wyciągnięty przez niego z Dolcanu Ząbki Rafał Leszczyński. Ale z perspektywy zawodnika, który w reprezentacji grał u kilku polskich trenerów i u Beenhakkera, nie uważa pan, że i liderów kadry, i debiutantów jeszcze bardziej uskrzydlałaby współpraca ze znanym zagranicznym fachowcem?

- Jest nowy trener i to, co myślałem przed jego zatrudnieniem, teraz nie ma znaczenia. Życzę mu awansu na mistrzostwa Europy i wiem, że będzie o to mocno walczył, bo dla niego praca z reprezentacją Polski to najlepsza praca. Spełnia swoje marzenie. Dostał wielką szansę, całym sercem życzę mu, żeby sobie poradził z tym ciężkim kawałkiem chleba. A znając jego charyzmę, jego osobowość i twardą rękę, jestem dobrej myśli.

Wierzy pan w Nawałkę bardziej niż wierzył w Waldemara Fornalika?

- Pamiętam, jak trener Fornalik przejmował kadrę po trenerze Smudzie i słyszał od niego, że nie zastał spalonej ziemi. Tymczasem wszyscy widzieliśmy, że tak nie było. Teraz wydaje mi się, że sytuacja jest trochę lepsza. Fornalik eksperymentował, kilku nowych zawodników dla kadry znalazł, generacja w niej grająca trochę się zmieniła. Oczywiście taki Klich czy Zieliński to cały czas młodzież, która uczy się jeszcze wielkiej piłki, ale Nawałce jednak powinno być trochę łatwiej.

Zwłaszcza że eliminacje Euro 2016 ruszą dopiero we wrześniu przyszłego roku.

- W takiej sytuacji byliśmy za trenera Engela. Wtedy liczono nam minuty bez gola w meczach towarzyskich, wyzłośliwiano się, a jednak my nie marnowaliśmy czasu. Niby sam w kadrze zadebiutowałem u Janusza Wójcika, u którego zagrałem pięć minut w meczu ze Słowacją w Bratysławie, ale dopiero u Engela tak naprawdę stałem się reprezentantem. Wtedy zagrałem cały mecz w Hiszpanii, przegraliśmy 0:3, a ja "asystowałem" przy golu Raula. Spadły na mnie gromy. Wszyscy mówili, że piłkarz z drugiej ligi niemieckiej nie zasługuje na grę w reprezentacji. Tak samo było z innymi zawodnikami, na których Engel postawił. Czas pokazał, że trener miał dobre pomysły, że nie pomylił się, kiedy dobierał sobie wykonawców. Jak w końcu wszystko zatrybiło, to w wielkim stylu awansowaliśmy na mundial po 16 latach nieobecności na nim Polski. Może ostatecznie wielkich sukcesów nie osiągnęliśmy, ale kadra mojej generacji dwa razy była na mistrzostwach świata i pierwszy raz w historii wywalczyła awans na mistrzostwa Europy. To znaczy, że potrafiliśmy wykorzystać swój potencjał. Kadra, którą mamy teraz, też wreszcie musi to zrobić.

Pewnie przydałby się jej wielki mecz, jak kadrze Engela wygrane 3:1 w Kijowie spotkanie z Ukrainą, a kadrze Beenhakkera zwycięstwo 2:1 nad Portugalią w Chorzowie.

- Taki mecz ma naprawdę ogromne znaczenie, bo pozwala w siebie uwierzyć. My musimy wyrwać się z marazmu. Samo to, że na Euro 2016 zagrają aż 24 reprezentacje, nic nie będzie znaczyło, jeśli nie nauczymy się znów wygrywać z mocnymi. Bez tego nie awansujemy nawet, jeśli awans będzie uzyskiwać 40 drużyn. Piłka nożna to cały czas nasz narodowy sport, dlatego sukces w niej jest nam wszystkim bardzo potrzebny. Niech to na początek będzie choćby rozgromienie Słowacji. Od razu poprawiłaby się atmosfera i chłopakom wzrosłoby niskie ostatnio morale. Jak to mawiał Beenhakker - trzeba iść krok po kroku.



Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ