Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Czarnogóra - Polska 2:2. Punkt też dobry

2 : 2
Informacje
Eliminacje MŚ 2014 - Grupa H
Piątek 07.09.2012 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Czarnogóra
2
0
2
Polska
1
1
2
Składy i szczegóły
Czarnogóra
Bramki:
Drincić (27.), Vucinić (45.)
Kartki:
Vucinić, Pavicević, Dzudović - żółta, Pavicević - czerwona
Skład:
Bozović - Pavicević, Basa, Savić, Zverotić - Jovanović (65. Kasalica), Volkov, Vukcević (71. Peković), Drincić (84. Dzudović) - Jovetić, Vucinić
Polska
Bramki:
Błaszczykowski (6. - karny), Mierzejewski (55.)
Kartki:
Obraniak - czerwona, Polanski - żółta
Skład:
Tytoń - Piszczek, Wasilewski, Glik, Wawrzyniak - Borysiuk (69. Murawski), Polanski - Błaszczykowski, Obraniak, Grosicki (46. Mierzejewski) - Lewandowski (90. Saganowski)
Nie udało się wyszarpać zwycięstwa, trzeba się cieszyć z remisu. Mogło być lepiej, ale i gorzej też. Polacy w swoim pierwszym meczu eliminacji do mistrzostw świata zremisowali w Podgoricy z Czarnogórą 2:2.
Nie liczył się styl, liczyły punkty. Przegrany w tej bitwie utrudniał sobie drogę do brazylijskiego mundialu już na starcie. Oba zespoły mogły zgarnąć pulę, ale w drugiej połowie emocje wzięły górę nad rozumiem. Zespół Waldemara Fornalika, szczególnie po przerwie, zagrał dobrze, bardzo ambitnie i walecznie. Nagrodą jest punkt. Pierwsza połowa nie mogła się zacząć lepiej. I gorzej skończyć.

Po kapitalnym podaniu Eugena Polańskiego i szarży w polu karnym Robert Lewandowski został wycięty. Wątpliwości nie mieli nawet gorącokrwiści Czarnogórcy. Jakub Błaszczykowski pewnie strzelił jedenastego gola dla reprezentacji i Polska prowadziła w Podgoricy, gdzie od sześciu lat Czarnogóra przegrała tylko dwa mecze o punkty.

Jednak później, oprócz podania Kamila Grosickiego do Lewandowskiego i niecelnego strzału napastnika Borussii Dortmund w 30. min, Polacy nie pokazali niczego dobre w pierwszej połowie. Czarnogórców chcieli pobić kontratakiem i stałymi fragmentami oraz dalekimi wybiciami piłki. Wyglądali, jakby nie wierzyli w umiejętności, jakby wystraszyli się Czarnogórców, którzy byli bardzo groźni w ataku, ale też słabi w obronie. Polacy potrafili to wykorzystać dopiero po przerwie, kiedy już nie mieli nic do stracenia.

Po strzeleniu pierwszego gola, zamiast mądrze się bronić i punktować rywali przemyślanymi akcjami, dali się zepchnąć pod własne pole karne. Wyglądali na mocno ogłuszonych, bo czarnogórscy kibole rzucili w pole bramkowe Przemysława Tytonia dwie petardy hukowe. Zdezorientowali nimi nie tylko polskiego bramkarza, ale i cały zespół, który nie radził sobie z nacierającymi rywalami.

Nie minęło 20 minut, a Ludovik Obraniak, który w tym sezonie błyszczy, strzela gole i ma asysty w Bordeaux, dwa razy niecelnie podał na swojej połowie. Ofensywny pomocnik znowu nie pomagał obrońcom i defensywnym pomocnikom w rozegraniu piłki, nie przenosił gry na połowę rywali, nie dyrygował zespołem jak należy. Pokazał, że słaba gra na Euro 2012 nie była przypadkiem. Zawiódł po raz kolejny, a bezmyślnego zachowania w 71. min kiedy wyleciał z boiska za czerwoną kartkę nie usprawiedliwia nawet asysta przy golu Adriana Mierzejewskiego na 2:2.

Obraniak był słaby w reprezentacyjnej koszulce po raz kolejny. To jego druga czerwona kartka, we wtorek w meczu z Mołdawią w środku zastąpi go prawdopodobnie Adrian Mierzejewski. I może z niego będzie więcej pożytku.

Zespół zależał, tak jak na Euro, od indywidualnych popisów, ale solistów nie było wielu. Przed przerwą to rywale grali lepiej w piłkę. Polacy nie potrafili przedostać się pod czarnogórską bramkę środkiem, ciężko było skrzydłami.

Szczególnie z lewej strony, gdzie szansę dostał Kamil Grosicki. Zastąpił kontuzjowanego Macieja Rybusa, który z powodu uraz kostki nie zagra przynajmniej przez trzy miesiące. Po Euro 2012 Grosicki opowiadał, jak to bardzo został skrzywdzony przez trenera Franciszka Smudę, mówił, że nie otrzymał od niego prawdziwej szansy, by pokazać swoje możliwości. W Podgoricy, oprócz podania do Lewandowskiego, nie pokazał zupełnie nic. Czarnogórcy nawet nie zorientowali się, że to najszybszy polski piłkarz. Na drugą połowę nie wyszedł. 45 minut wystarczyło, by przekonać trenera, że takie mecze to na razie dla niego za wysokie progi.

Lewa strona nie funkcjonowała wcale. Lepiej było z prawej, bo Jakub Błaszczykowski to dużo lepszy piłkarz niż Grosicki. W drugiej połowie jak wół harował też biegający od pola karnego do pola karnego Łukasz Piszczek, ale ani jedna akcja Polaków nie zakończyła się groźnym dośrodkowaniem w pole karne i strzałem na bramkę Bozovicia.

Pomysłem, by przedostać się pod bramkę były długie kopnięcia środkowych obrońców w kierunku Lewandowskiego. Skazane na niepowodzenie. Nim trener zmienił taktykę w drugiej połowie zespół stracił dwa gole. Boleśniejsze było trafienie Vucinicia na 2:1. Przy rzucie rożnym grający w Torino (Serie A) Kamil Glik starał się powstrzymać gwiazdora Juventusu Turyn. Trzymał go za rękaw, ale kapitan Czarnogóry zdołał mu się wyrwać i trafił do siatki. Glik i Ariel Borysiuk to autorskie pomysły trenera Fornalika, obaj nigdy nie grali w meczu o punkty. W Czarnogórze nie zawiedli.

W drugiej połowie Polacy wreszcie wyglądali na wybudzonych z letargu. Zagrali dużo odważniej, ambitniej, jakby w szatni trener zwolnił zaciągnięty przed meczem ręczny hamulec. Gra była bardziej uporządkowana. Efektem był wyrównujący gol Mierzejewskiego po dośrodkowaniu Obraniaka z wolnego. Pomocnik Trabzonsporu jest wyłącznie rezerwowym, to były jego pierwsze minuty na boisku w tym sezonie.

Później emocje wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Z boiska, za uderzenie przeciwnika, wylecieli Pavicević i Obraniak. Ale żaden z zespołów nie potrafił zadać decydującego ciosu.

Żal idiotycznego zachowania Obraniaka, który dał się sprowokować i nie pozwolił drużynie dokończyć meczu z przewagą jednego zawodnika. To było decydujące, bo Polacy grali ambitnie, walczyli do upadłego, a po przerwie wręcz bili się o każdą piłką. Urażona duma nie pozwoliła im przegrać, a skoro nie udało się pokonać Czarnogórców, trzeba być zadowolonym z remisu. Tyle, że dopiero po przerwie zagrali tak jak powinni od początku.

We wtorek we Wrocławiu mecz z Mołdawią, każdy inny wynik niż zwycięstwo będzie porażką. Trener Fornalik ma spokój. Jego zespół spróbował w Podgoricy wygrać, wraca z punktem.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ