Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piotr Nowak dla Sport.pl: Czy w ogóle jest jakaś lista kandydatów na selekcjonera? odbyły się jakieś merytoryczne rozmowy?

Jeśli będziemy się skupiać teraz na tym, kogo PZPN wybierze na prezesa, stracimy czas i możemy błyskawicznie przegrać kolejne eliminacje. Gadamy o trenerze i prezesie zamiast myśleć, co zmienić w polskiej piłce - mówi były reprezentant Polski Piotr Nowak, wymieniany w mediach jako kandydat na trenera kadry narodowej.
Wojciech Borakiewicz: Jest pan jeszcze na liście kandydatów na trenera reprezentacji?

Piotr Nowak: A jest taka? Czy odbyły się rzeczowe i transparentne rozmowy z kandydatami z takiej listy? Namaszczenie albo skreślenie kogoś wcześniej jest nieprofesjonalne. Tak mi się w każdym razie z amerykańskiej perspektywy wydaje. Trzeba wybrać najlepszego trenera dla polskiej piłki. Ale nie chcę, żeby to teraz zabrzmiało, że Nowak to cudak, który przyjechał z daleka i się zaczyna wymądrzać.

A nowego trenera trzeba wybrać na okres przejściowy, do październikowych wyborów prezesa PZPN?

- Wybory prezesa nie powinny mieć związku z prowadzeniem reprezentacji. Czy mamy myśleć, że pierwsze trzy mecze kadry jesienią w eliminacjach mistrzostw świata są nieważne? To jest bez sensu. Jeśli będziemy się skupiać teraz na tym, kogo PZPN wybierze na prezesa, stracimy czas i możemy błyskawicznie przegrać kolejne eliminacje. Gadamy o trenerze i prezesie zamiast myśleć, co zmienić w polskiej piłce. A pewne, że zmiany są konieczne.

Nowy trener reprezentacji ma być z Polski czy z zagranicy?

- Każdy, który by coś wniósł do futbolu, jest odpowiedni. Jesteśmy w kryzysie. Aby z niego wyjść, trener reprezentacji powinien nie tylko dbać o kadrę, ale mieć wpływ na organizację szkolenia. Nie mamy wyjścia, musimy myśleć o przyszłości. To my jesteśmy na 65. miejscu w rankingu FIFA i po Euro za bardzo go nie poprawimy. A na pewno chcemy. Żeby tak się stało, trener pierwszej reprezentacji powinien kontrolować pracę w młodzieżowych kadrach. Stamtąd weźmie przecież kiedyś zawodników. Niech się nie zamyka tylko w pierwszej jedenastce. Warto też słuchać innych.

Wzór niemiecki panu się marzy. Nie za wysokie progi?

- To wzorujmy się np. na Szwajcarach. Ich program opiera się na 400-stronicowym dokumencie. Fundament do działania jest, tylko trzeba po niego sięgnąć.

Ale zaraz rozlegną się głosy polskiej myśli szkoleniowej, że żadnych Szwajcarów nie trzeba nam podglądać.

- Szwajcaria to młodzieżowy wicemistrz Europy. I jak pamiętam, w Lidze Mistrzów też grają ich zespoły, a my o tym tylko marzymy.

Rozdaje pan rady, ale są ludzie, którzy już powiedzieli, by Nowak siedział cicho, bo pracuje w kraju, gdzie w futbol grają jajowatą piłką.

- Z Antarktydy nie jestem. I odpowiem pytaniem: który z polskich trenerów grał ostatnio w Champions League? Kiedy polska młodzieżówka zagrała na olimpiadzie? W MLS zdobyłem wszystko jako trener i zawodnik. Z drużyną do lat 23 zakwalifikowaliśmy się do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Miałem wpływ na popularyzację amerykańskiej piłki na świecie. I co ważne - nie tylko poznałem amerykańskie metody szkolenia, ale je przez lata współtworzyłem.

Czy potrzebne są zmiany w reprezentacji? Bo trener Smuda mówił, że zostawia kompletny zespół do gry w eliminacjach mistrzostw świata.

- Po porażce świeża krew jest niezbędna. Są np. Rafał Wolski, Michał Kucharczyk, Jarosław Fojut. Niech będą razem z zespołem, nawet jeśli od razu nie wyjdą na boisko. W reprezentacji USA jest teraz dwunastu piłkarzy, których wziąłem cztery lata temu na igrzyska w Pekinie.

Trener reprezentacji musi mieć grubą skórę, bo każdemu z ostatnich coś wyciągano z przeszłości, jak brak matury Franciszkowi Smudzie. Pan też ma za sobą dziwne piłkarskie interesy w Koninie i Bydgoszczy, gdzie był właścicielem klubów. Oba zbankrutowały...

- Każdy ma jakieś szkieletony w szafie, ale to jest bez znaczenia dla kompetencji potrzebnych przy prowadzeniu reprezentacji. Nikt mnie nie ściga, nie mam ukrytych długów, zarzutów ani wyroków. Kartoteka jest czysta. A że w biznesie nie zawsze się udawało? Zapłaciłem za to swoją cenę.

Wracając do Euro. Jest pan za tym, żeby śpiewać teraz piłkarzom: "Polacy nic się nie stało", czy też raczej powtarza pan za byłym prezesem PZPN Michałem Listkiewiczem, że Smuda schrzanił Euro?

- Nasza drużyna grała w sposób przewidywalny. Miała styl, ale było go łatwo rozszyfrować i przeciwnicy to zrobili. Role w zespole były podzielone i czytelne. Nie było kłopotu z zablokowaniem biało-czerwonych. Nie mieliśmy zespołu.

Najbardziej uderzył mnie brak wiary we własne umiejętności. A przecież wcześniej mówiło się, że mamy sztab szkoleniowy, który jak żaden inny potrafi zmotywować piłkarzy. To miał być nasz atut, a do tego publiczność i własne ściany, które pomagają. A tego nie było widać na boisku. Słyszałem tylko mnóstwo gadania, że gramy w słabej grupie i wszystko będzie świetnie. Byliśmy w ćwierćfinale, zanim rozpoczął się mecz z Grecją. To zawodników zgubiło, kiedy wyszli na boisko, a na nim nie działo się tak, jak sobie wymyślili. A kiedy już zaczęło się dziać źle, jak w drugiej połowie meczu z Grecją, brakowało impulsu i wiary, że można odwrócić losy meczu. Zbyt wiele było pustych słów i gestów, a zbyt mało determinacji.

A od kogo miał pójść taki impuls?

- Od liderów zespołu. A jeśli ich nie ma na boisku, muszą siedzieć na ławce trenerskiej. Cofnęliśmy się, zamiast zaatakować.

Trener Smuda był znany jako doskonały lider i człowiek uczący zawodników walki do końca. Najlepszy przykład, słynny mecz Legia - Widzew, w którym jego łódzka drużyna wygrała 3:2.

- Jest ogromna różnica między pracą w klubie a reprezentacji. Pracowałem w jednym i drugim miejscu. W kadrze zawsze brakuje jednego: czasu na zwyczajne klubowe trenowanie. Liczą się potrójnie inne rzeczy, sprawy logistyki, które trzeba dograć na najwyższym poziomie, jak choćby hotel na czas Euro. Kiedy się wybiera go w samym centrum miasta, wiadomo, że będą ciągle stali kibice, łowcy autografów. Gdzie tu można mówić o koncentracji i przygotowaniu do meczu? W takim miejscu nie można być sobą. Każdy szczegół musi być dopracowany. Dyskutowaliśmy o tym z Bobem Bradleyem, kiedy prowadziliśmy reprezentację USA, że oni przed mistrzostwami świata w Meksyku sprawdzali nawet, z której strony słońce świeci w porze treningów i meczu. Opowiadam o tym, bo trener i jego ekipa musi dograć wszystko, by nie pluć sobie w brodę po porażce, że coś zaniedbał. Dbałość o detale, tego się nauczyłem w Stanach. Każdą przewagę trzeba wykorzystać, a my wszystkich atutów gospodarza nie wykorzystaliśmy. Teraz zapytam, gdzie powinniśmy grać mecz z Mołdawią, drugi w eliminacjach do mistrzostw świata?

Na którymś z obiektów Euro.

- Jestem za Gdańskiem. Mołdawia przyleci rejsowym samolotem, bo to biedna federacja i na czarter ich nie stać. Dolecą do Warszawy, tam się będą musieli przesiadać.

Nie po dżentelmeńsku.

- Startujemy po awans do mistrzostw świata, a nie w lidze dżentelmenów.

Kto zostanie więc mistrzem Europy?

- Najskuteczniejsi i najbardziej efektywni, czyli Niemcy.

A jaki będzie wynik naszej drużyny w meczu z Czarnogórą, którym rozpoczynamy eliminacje do mistrzostw świata?

- Wiara zespołu w swoją wartość została poważnie zachwiana po Euro. Trzeba ją jak najszybciej odbudować.



Piotr Nowak - ma 48 lat. W latach 1990-98 grał w reprezentacji Polski (24 mecz, 3 gole). Występował w ligach tureckiej, szwajcarskiej, niemieckiej i amerykańskim MLS. Po zakończeniu kariery piłkarskiej w 2002 r. został trenerem. Prowadził D.C. United, a potem reprezentację U-23 Stanów Zjednoczonych, z którą awansował na igrzyska olimpijskie. W Pekinie prowadzona przez niego drużyna nie wyszła z grupy. Ostatnio pracował w drużynie Philadelphia Union, z której został w czerwcu zwolniony.



  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ