Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Euro 2012. Czechy - Polska. Franciszek Smuda dla Sport.pl: To jest mój mecz życia

- Tego zespołu już nic nie zatrzyma. Ich nawet nie trzeba motywować. Tak trzymającej się paczki to ja dawno nie widziałem. Mają ze sobą świetny kontakt, wiem, że tak będzie do końca, bez względu na wyniki. Oni przetrwają w tym kształcie kilka sezonów - mówi przed meczem z Czechami selekcjoner kadry. Mecz Czechy - Polska o 20:45. Relacja na żywo na Sport.pl.
1 : 0
Informacje
Euro 2012 - Grupa A
Sobota 16.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Czechy
1
Polska
0
Przemysław Iwańczyk: Tytoń w bramce, Mierzejewski za Dudkę w środku boiska...

Franciszek Smuda: No co ty, mam podać ci skład? Niemożliwe, nikomu go nie podałem i do ostatniej chwili tego nie zrobię.

Ależ to nie pytanie, a poparta solidnymi argumentami propozycja prezydenta Kwaśniewskiego.

- Pan Prezydent zna się na futbolu, ale wolałbym sam zdecydować , kto wybiegnie na boisko.

Ma pan dylemat?

- Żadnego. Już wiem, w jakim zagramy składzie. Oczywiście możecie spekulować. Z jednej strony mówi się, że zwycięskiego składu się nie zmienia, ale z drugiej na przykład nie wiadomo, czy wszyscy piłkarze, będą zdrowotnie w pełni gotowi do wyjścia na boisko.

Słyszałem, że jeśli Darek Dudka będzie sprawny, to skład się nie zmieni.

- Naciskasz mnie jak nie wiem, podchodzisz różnymi sposobami, ale nie dam się zwieść i składu nie podam (śmiech).

To najważniejszy mecz w życiu Franciszka Smudy?

- Czy to najważniejszy mecz? Oczywiście, to jest wielka historia dla każdego z nas. Emocje, jakich wielu z nas nie przeżyło i już nigdy nie przeżyje. Coś wspaniałego.

I jest już pan tak nerwowy jak przed pierwszym meczem?

- To była inna sprawa. Otwarcie, cała otoczka rozpoczynających się mistrzostwo, ta napompowana atmosfera spowodowała, że się spięliśmy. I piłkarze, i ja sam. Przecież też jestem tylko człowiekiem, na mnie też spadło wielkie obciążenie.

Czuje pan, że może przejść do historii?

- O tym tak nie myślę. Ważne jest, byśmy wygrali i awansowali. Jeśli tak się stanie, nie zacznę nagle zadzierać wysoko nosa, nie zrobię się ani grubszy, ani chudszy, pozostanę tym samym człowiekiem.

Do historii to mogą przejść chłopaki, przed nimi całe kariery, całe życie. Jak wygramy, staną się najbardziej szczęśliwymi ludźmi, jakich znam.

Jeśli się powiedzie, nie będzie w tym przypadku. Nikt też nie będzie mógł nam zarzucić, że wyszliśmy ze słabej grupy, bo od początku mówiłem, że to trudni do przejścia rywale, a my nie jesteśmy faworytami w żadnym meczu. Do końca ważą się losy każdej z drużyn. Czesi przegrali z Rosją, ale odkuli się z Grekami. Ci zaś mają remis i wciąż szanse na awans, jeśli pokonają Rosjan.

Żeby było jasne, w sobotnim meczu to Czesi są faworytami, a nie my.

Jak to jest z przygotowaniem fizycznym pana drużyny?

- Dajmy spokój, nie tykajmy już tego tematu. Po meczu z Grecją rzucili się na nas, że nie jesteśmy przygotowani. Po meczu z Rosją ci sami ludzie stwierdzili, że jesteśmy świetnie przygotowani. Jak ja mam z tym dyskutować, po co mam się tym zajmować?

Rozliczają mnie dziennikarze, różni eksperci, a ja mówię poczekajcie do końca. I jestem pewien, że drużyna jest świetnie przygotowana, a wiem to z opinii piłkarzy, którzy mówią mi, że czują się świetnie.

Niech pan sobie wyobrazi, że osiągamy w tych mistrzostwach bezprecedensowy sukces. Znajdzie pan jeszcze motywację do dalszej pracy?

- W tej robocie zawsze można znaleźć motywację. Osiągasz cel, wyznaczasz sobie kolejny. I ja, i chłopaki. Tego zespołu już nic nie zatrzyma. Ich nawet nie trzeba motywować. Tak trzymającej się paczki to ja dawno nie widziałem. Mają ze sobą świetny kontakt, wiem, że tak będzie do końca, bez względu na wyniki. Ja nawet wiem, że grupa ta w tym kształcie przetrwa kilka sezonów. Że za półtora miesiąca wszyscy się zbiorą i rozpoczną walkę w eliminacjach do mistrzostw świata.

Był pan dumny, że Perquis, Obraniak, Boenisch, Polański wyśpiewują polski hymn bez błędów?

- A jak mówiłem, że ci chłopcy robią wszyscy, by się do nas zbliżyć, stać się częścią kraju, ludzi, to mi nie wierzyliście. Co niektórzy walili w nich, ale cała Polska zobaczyła, jak bardzo się mylili.

Teraz chłopaki, o których mówisz, spłacają nam wszystkim nasze zaufanie, jesteśmy z nich dumni.

Szybko wybaczył pan Obraniakowi, kiedy wściekł się, że zdjął go pan z boiska.

- Bo ja go rozumiem. W trakcie meczu jestem tak samo agresywny. Każdy chce wyrwać z siebie serce i dać je drużynie, zwyciężyć za wszelką cenę. Dla mnie to normalne, czasami po prostu puszczają nam nerwy.

A w kogo chciał pan rzucić butelką z wodą?

- Już nie pamiętam, ale chyba Boenisch wdał się w niepotrzebną kiwkę, stracił piłkę i zrobiło się groźnie.

Widziałeś kiedyś spokojnego trenera? Na pewno nie ja.

Noc przed meczem znów będzie pewnie ciężka.

- Jak to przed meczem. Pewnie tam się zbudzę w środku, będę przeżywał to wszystko, zastanawiał się jak wygrać.

A jak?

- Obojętnie na jaką taktykę się zdecyduję. Prosta rzecz: strzelić gola, nie dać sobie wbić i jesteśmy w ćwierćfinale.



Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ