Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja. Hajto dla Sport.pl: To, co robi Smuda, to patologia!

Tomasz Frankowski, profesjonalny piłkarz mojej drużyny, powoływany jest do reprezentacji w roli trenera. Gdzie jest powołanie dla niego? Ma tam jechać jako trener? Tak szczerze, z całym szacunkiem dla Tomka, jakim on może być trenerem dla Roberta Lewandowskiego? Może Smudzie się nudzi wieczorami i potrzebuje towarzystwa mojego napastnika? Powinno mu się zabrać za to trenerskie papiery - mówi oburzony szkoleniowiec Jagiellonii, Tomasz Hajto.
Trener białostockiej drużyny udzielił wywiadu Sport.pl po meczu z Cracovią, który jego zespół zremisował 0:0. 37-letni Frankowski rozpoczął to spotkanie na ławce rezerwowych. Od niedzieli znów ma jechać na zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczem z Portugalią w roli trenera napastników.

Przemysław Iwańczyk: O co chodzi w sprawie Frankowskiego?

Tomasz Hajto: Podczas kursów miałem wiele wykładów na temat etyki i kultury, jaką powinien posługiwać się trener, a kur... mnie bierze - i proszę to dokładnie zacytować - kiedy słyszę, że w profesjonalnym futbolu zawodnik jest powoływany ode mnie z klubu do reprezentacji w roli trenera. To dla mnie patologia dziesiątego stopnia, Franciszkowi Smudzie powinno się zabrać trenerskie papiery, że zabiera mi Frankowskiego na cztery dni zgrupowania kadry przed meczem z Portugalią. Zamiast pomóc mi na pierwszych schodach mojej pracy w ekstraklasie, zostaję pozbawiony czołowego napastnika. Tomka bardzo lubię, dobrze z nim żyję, ale pytam, kto wpadł na tak głupi pomysł?

Przecież Frankowski jeździ na kadrę od dawna, także za pana poprzedników.

- Nie interesuje mnie, kto był w Białymstoku przede mną i na co się zgadzał. Stwierdzam tylko, że to sytuacja, jaka nie ma precedensu w profesjonalnej piłce. Tego nie mógł u nas wymyślić nikt inny tylko Smuda. Pytam więc jeszcze raz: po co robiono mi wykłady o etyce i kulturze?

Przecież Frankowskiego nie ciągają tam siłą. Jeździ, bo chce, bo to wynegocjował z klubem.

- Z całym szacunkiem nie interesuje mnie zdanie Tomka w tej sprawie. Wyobraźmy sobie, że Raul Gonzalez idzie do swojego trenera w Schalke Huuba Stevensa i mówi mu: panie, ja tu zarabiam 5 mln euro, ale ustaliłem sobie, że wyjeżdżam, bo jestem trenerem napastników w reprezentacji Hiszpanii.

To uderza we mnie, mój klub, całą naszą piłkę, obnaża polską piłkarską głupotę. Zastanawiam się, jak daleko ta głupota jeszcze zajdzie, do jakiej potęgi można ją wynieść. O jakim profesjonalizmie w swojej pracy, powołując się na ten niemiecki, mówi Smuda?

Naraża się pan tymi słowami?

- Komu?

Smudzie, PZPN-owi.

- A czym ja się mogę Smudzie narazić? Niech wywiąże się z tego dyskusja, bo obecny selekcjoner, kiedy pracował w klubach, nie chciał puszczać swoich piłkarzy na kadrę, czy to w Lechu, czy Wiśle. Pamiętam swój debiut w reprezentacji w 1996 r., graliśmy w Bełchatowie z Cyprem. Smuda, jako trener Widzewa, pozwolił wówczas piłkarzom balować dwa dni dłużej po mistrzostwie Polski, zamiast oddać ich trenerowi Piechniczkowi.

Więc niech Smuda nie mówi mi nic o etyce, bo chyba etykę pomylił z epoką. Ktoś powie to tylko cztery dni. Nie, to aż cztery dni. Tym bardziej że nikt z kadry nawet do mnie nie zadzwonił. To jest totalna amatorka. Gdzie jest powołanie dla Frankowskiego? Ma tam jechać jako trener? Tak szczerze, z całym szacunkiem dla Tomka, jakim on może być trenerem dla Roberta Lewandowskiego? Może Smudzie się nudzi wieczorami i potrzebuje towarzystwa mojego napastnika? Z nas się w Niemczech śmieją. Mnie do śmiechu nie jest. Albo Tomek Frankowski jest napastnikiem Jagiellonii, albo trenerem w reprezentacji. Wierzę, że po tych słowach stanie za mną większość trenerów polskiej ligi i zastanowią się, co by zrobili w moim przypadku.



  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ