Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Maor Melikson: Czy ja naprawdę zrobiłem coś złego!?

- To był bardzo trudny czas. Decyzja o grze dla Polski zbiegła się w czasie z kontuzją. I nagle wszyscy pomyśleli, że symuluję uraz i chcę odejść! To było najgorsze. Ludzie mogą mówić wszystko, ale to już niewiarygodna bzdura. Gdybym tak postąpił, zaprzeczyłbym sobie, nie mógłbym nazywać się piłkarzem - opowiada Maor Melikson, pomocnik Wisły Kraków, w ?Przeglądzie Sportowym?.
Chodzi o zamieszanie związane z wyborem reprezentacji. Melikson najpierw zdecydował się na grę dla Polski (jego matka stąd pochodzi), po czym spadła na niego ogromna fala krytyki. Niedawno spotkał się z selekcjonerem reprezentacji Izraela i definitywnie zmienił zdanie.

W obszernym wywiadzie Melikson zaprzecza m.in., że po wyborze Polski dostawał setki wiadomości z pogróżkami i że za zamieszaniem związanym z wyborem reprezentacji stał jego menedżer. - Czytałem też, że robię to dla promocji. Zapewniam, że pierwotną decyzję podjąłem sam... Zanim przyjechałem do Polski, miałem polskie obywatelstwo i musiałem się tylko ruszyć po paszport. Tak się zastanawiam, czy ja naprawdę zrobiłem coś złego? Moja matka urodziła się w Polsce, to Żydówka z diaspory aszkenazyjskiej. Nikomu więc nic nie ukradłem, to było moje święte prawo. Mogłem wybierać - przekonuje Melikson.

Po zamieszaniu związanym z wyborem reprezentacji zamknął się w sobie. Nie chciał rozmawiać dziennikarzami, a na konferencję prasową zamiast niego wyszedł Robert Maaskant, ówczesny trener Wisły. - Czy obawiam się dziennikarzy? Rozumiem ich pracę, ale padało za dużo pytań, na które nie znałem odpowiedzi. Uważam, że nikt nie może mnie oceniać, jeśli nie znajdzie się w podobnej sytuacji.

27-letni pomocnik zapewnia, że nie szuka nowego klubu, choć niczego nie wyklucza. - W Wiśle mogę zostać nawet dziesięć lat - twierdzi.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ