Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Pół roku przed Euro 2012: Kto nie wierzy w Polskę

Wylosowanie Grecji, Rosji i Czech uznaliśmy za szczęśliwe, kibice uwierzyli w ćwierćfinał. Byli kadrowicze uważają jednak, że drużynie Smudy brakuje stylu i rezerwowych. - Nie mamy żadnych szans wyjść z grupy - mówi Jerzy Dudek
Rywale też się cieszą, że grają z Polską - mówi Dudek, 59-krotny reprezentant, były piłkarz Realu Madryt, zwycięzca Champions League z Liverpoolem. - Znają nasze atuty i wady. Wiedzą, że Kuba i Robert są najgroźniejsi, więc to ich spróbują powstrzymać w pierwszej kolejności. Ważniejsze, byśmy my niczym nie byli zaskoczeni.

Trener powinien mieć szczegółowy plan na każdy mecz grupowy.

63-letni Franciszek Smuda prowadzi reprezentację od 25 miesięcy. - W klubach był nieprzejednany. Zapracował na duży szacunek i uznanie, bo koncentrował się na pracy z drużyną, nic innego go nie interesowało - mówi Marek Koźmiński, 46-krotny reprezentant, srebrny medalista olimpijski z Barcelony z 1992 roku, który rozegrał ponad 100 meczów w Serie A i wystąpił na mundialu w Korei. - W kadrze wziął na siebie zbyt dużo obowiązków i widać, że źle się z tym czuje, jest zagubiony. Chce być trenerem, selekcjonerem, rzecznikiem, kierownikiem, dyrektorem, a ostatnio PR-owcem. Stał się politykiem i nauczycielem dobrego wychowania. A przez dwa lata nie znalazł odpowiedzi, po co powoływał aż tylu zawodników. Dziś nawet on nie ma w głowie podstawowej jedenastki na Euro. Jest sześciu-siedmiu pewniaków, ale w piłkę gra się po jedenastu.

- Niepokoi mnie brak rywalizacji o miejsce w jedenastce i brak zmienników - dodaje Grzegorz Mielcarski, dziesięciokrotny reprezentant, srebrny medalista z Barcelony, były piłkarz FC Porto, dziś ekspert Canal+. - Szczęsny, Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek są niezastąpieni. Czy trener jednak jest gotowy na przykrą niespodziankę? Kto może zastąpić będącego w słabej formie Obraniaka, kto Peszkę albo Mierzejewskiego, który siedzi na ławce w Trabzonsporze? Dziś nikt nie mówi tego głośno, ale boję się, że po mistrzostwach usłyszymy: "Grali rezerwowi w klubach, ale lepszych nie znaleźliśmy". Trudno nie mieć wrażenia, że kadra działa na zasadzie "jakoś to będzie". Po dwóch latach za dużo pytań pozostało bez odpowiedzi.

- Zmiana klubu zimą, szczególnie na siłę, niewiele pomoże - mówi Dudek. - Ale i na to jest recepta. Widziałem, jak przed mundialem w RPA ciężko pracowali Francuzi Benzema i Diarra. Rezerwowi Realu mieli w perspektywie wyjazd do Afryki, dlatego zostawali po treningach, biegali interwały i czasówki. Robili wszystko, by serce pracowało na najwyższych obrotach. Tak samo ćwiczył przed Pucharem Narodów Afryki Mammadou Diarra, kapitan reprezentacji Mali. Mieli świadomość, co ich czeka. Niech to będzie wskazówka dla naszych kadrowiczów. Skoro nie grają w klubach, to muszą dołożyć coś ekstra od siebie i być optymalnie przygotowani fizycznie. Będąc w klubie, który gra co trzy dni, nie da się zbudować formy treningami z zespołem. Trzeba ćwiczyć indywidualnie.

Do Euro jeszcze daleko? Wytypuj wyniki już dziś


Ekspertów najbardziej martwi

fatalna sytuacja w defensywie.

- Pół roku przed Euro powinniśmy mieć tutaj najwyżej jedną zagadkę, mamy trzy - mówi Mielcarski. - W środku będą pewnie grali Damien Perquis z Arkiem Głowackim, jeśli temu ostatniemu nic się nie stanie. Ale uważam, że to nie jest nasza optymalna para środkowych obrońców. Szkoda, że Jacek Zieliński, asystent trenera Smudy i były wybitny stoper reprezentacji, nie umie doradzić, kto powinien grać na środku. On to wie najlepiej i powinien wziąć na siebie odpowiedzialność. Spokojny jestem tylko o Piszczka, który w Bundeslidze zbiera laury za grę całej Borussii. Nie jest typem "plastra", który co tydzień powstrzymuje najlepszych napastników świata. Gra dobrze do przodu, ale goli nie strzela. Jest ważnym trybem świetnie funkcjonującej maszyny.

Jeszcze ostrzej wypowiada się Koźmiński: - Nie widzę pomysłu na zestawienie obrony. Panuje w niej chaos. Perquis i Głowacki to dwóch identycznych stoperów. Nieźle grają głową, są mniej zwrotni i wolni. Jeden stoper powinien być silny, do przerywania akcji i walki w powietrzu, a drugi szybki, zwinny, do wyprzedzania rywala i wyprowadzania piłki. To samo na bokach. Jeden, jak Piszczek, który biega od pola karnego do pola karnego i rozumie się ze skrzydłowym. Drugi niech nie przekracza linii środkowej i po odbiorze piłki podaje ją do najbliższego partnera. Nie rozumiem szukania na siłę miejsca dla Marcina Wasilewskiego. To prawy obrońca, nie środkowy. Na lewej obronie trener stawia na Jakuba Wawrzyniaka, który do niczego się nie nadaje. Nie umie bronić i nie umie atakować. Smuda mówi, że lepszego nie znalazł? Jak nie ma pomysłu, to niech postawi na obronie skrzydłowego. Nie można ciągle powtarzać "nie mam". To szukanie alibi.

- Nie kombinujmy z Wasylem na środku obrony. On zrobi wszystko, żeby tylko grać. Gdyby Smuda kazał mu wyjść w ataku, to przypomniałby sobie, że kiedyś strzelał gole - apeluje Mielcarski.

Smuda wierzy, że na Euro lewym obrońcą będzie Sebastian Boenisch. Tyle że 24-latek z Werderu od prawie dwóch lat próbuje wrócić na boisko po dwóch operacjach kolana. W polskiej kadrze rozegrał dwa mecze - we wrześniu 2010 roku. Od tego czasu się leczy i rehabilituje.

- Trener przekonał się, że praca selekcjonera nijak się ma do klubowej. Kiedy zaczynał, mówił, że w Polsce jest wiele talentów. Nie odkrył pereł na miarę reprezentacji, więc jeździł po świecie szukać zawodników z polskimi korzeniami, by mogli dostać nasz paszport. Najlepszy z tych "wynalazków" to Boenisch - uważa Dudek. - Jest w stanie wrócić do formy po kontuzji. Ale, wiedząc o jego kłopotach, już dawno miałbym przynajmniej dwóch innych kandydatów.

- Ciekawe, kiedy zacznie grać w klubie? Nie ma sensu na niego czekać. To hazard: uda się albo nie - twierdzi Koźmiński.

Wątpliwości ma też Mielcarski: - Rozkochaliśmy się w nim po dwóch sparingach, ale ja bym o nim nie myślał w kontekście Euro. Przeciwko Australii zagrał fantastycznie, miał asystę. Ale nie widziałem go w konfrontacji z Włochami, Niemcami czy Francją. Nie wiem, jak radzi sobie w grze obronnej, w sytuacjach jeden na jednego. Nie wiem, czy jest zwrotny. Ma dobrą wydolność i celne dośrodkowanie. Miałem ciężkie operacje kolana i wiem, jak ciężko jest wrócić po nich do formy. A przecież Boenisch ma wrócić nie na mecze towarzyskie czy nawet eliminacyjne, lecz na najważniejszą imprezę w historii naszej piłki.

Gdy rozmawiamy o grze ofensywnej, byli kadrowicze przez wszystkie przypadki odmieniają nazwisko Roberta Lewandowskiego. Kiedy mają odpowiedzieć, czy widzą, jaki pomysł ma kadra, by napastnik Borussii strzelił gola, zapada krępująca cisza.

- Rok temu Niemcy kpili z Roberta, dziś wychwalają go pod niebiosa - mówi Dudek. - Imponował mi tym, że niczym się nie przejmował, znał swój potencjał i wiedział, że forma pójdzie w górę. Robił swoje i dziś mamy piłkarza europejskiej klasy. Kadra potrzebuje takich osobowości, nie tylko selekcjoner powinien stawać w pierwszym szeregu.

- Robert dojrzewa w ekspresowym tempie, przecierałem oczy, patrząc, jak błyskawicznie robi postępy - dodaje Mielcarski. - Dwa lata temu był uczniem. Dziś jest nauczycielem. Na dobrej drodze, by zostać profesorem. Fajnie wyglądało, jak przez ostatnie dwa lata młodzi Wojtek, Kuba i Robert wzięli odpowiedzialność za zespół. Nie mają charyzmy Hajty, Świerczewskiego czy Dudka, ale pozytywnie wpływają na zespół. Szacunek zdobyli pokorą, determinacją i ciężką pracą, bez koneksji menedżerskich. Tyle że - powiem wprost, choć wiem, że wielu się obrazi - ta reprezentacja nie pokazała dotąd stylu. Zależy od pojedynczych migawek Kuby albo Roberta. Od indywidualnych umiejętności, a nie możliwości zespołu. Próbujemy pressingu? Owszem. Jeśli na początku się uda, gramy dobrze. Gorzej, gdy przeciwnik raz czy drugi wyjdzie spod presji. Wtedy z drużyny ucieka pewność, piłkarze cofają się, grają nerwowo. Bo nie mają innego pomysłu. A przecież próba odbioru piłki zaraz po stracie to żadna nowość. Mogła nią być prawie 20 lat temu, kiedy Smuda wprowadzał ten element w Widzewie. Dziś to futbolowe abecadło.

Silna reprezentacja może obnażyć nasze braki.

- Martwi mnie, że pierwszy rok został zmarnowany - mówi Dudek. - Trener Smuda powołał chyba wszystkich ligowców, ale eksperymenty nic nie dały. Do dziś nie wiem, na co stać ten zespół. Grają te sparingi i gramy, ale jak będą wyglądali na turnieju, pod wielką presją? Oczekiwania są ogromne. Choć grupa wydaje się w zasięgu, to nie mamy szans, żeby z niej wyjść. Niestety, nie mamy stylu. Jesteśmy groźni tylko w pojedynczych zrywach.

- Optykę zmieniło losowanie - dodaje Mielcarski. - Mam wrażenie, że wszystkie problemy, które widzieliśmy jeszcze dwa tygodnie temu, zniknęły. Kibice uważają, że obojętnie, kto i jak grałby w naszej reprezentacji, to awans jest obowiązkiem. Gdybyśmy trafili na potężnych rywali, taktyka byłaby prosta: obrona i kontra. A teraz? Kibicom wydaje się, że możemy machać szabelkami. A przecież możemy zostać zmuszeni do gry atakiem pozycyjnym, którego nie umiemy. Uważam, że Grecja się na nas nie rzuci. Nie wiem, czy mamy zawodników, którzy potrafią być cierpliwi na boisku. Ciężko będzie się grało na hamulcu. Co mają w sercu i wątrobie, zostawią na boisku. Atmosfera mistrzostw, kibice - pchną zespół do przodu. Cokolwiek Smuda wymyśli, emocje nie pozwolą czekać. Poza tym nie sądzę, by trener hamował drużynę, nie jesteśmy wyrafinowanym zespołem. Nie potrafimy wyjść na boisko i grać tylko obrona - kontra. Do tego trzeba mieć silne nerwy i mocną psychikę. Może z Niemcami bylibyśmy w stanie spróbować tak grać. Ale z Grecją?

- To będzie najważniejszy mecz turnieju. Jeśli wygramy, drzwi do ćwierćfinału szeroko się otworzą. Porażka może oznaczać, że ostatni mecz grupowy, z Czechami we Wrocławiu, będzie o honor. Dopiero Euro odpowie, czy dwa ostatnie lata zostały zmarnowane. Można było zrobić więcej. Raziła mnie niekonsekwencja wypowiedzi i postępowania selekcjonera. Przegrał wiele wojenek. Kadrowicze wierzą w niego mniej niż kiedyś w Leo Beenhakkera czy w Jerzego Engela. Ale tamci przegrali na wielkich imprezach. Może teraz, na zasadzie kontrastu, uda się awansować?

- Wszystkim optymistom polecam łyk zimnej wody - kończy Koźmiński. - Na żadnego rywala nie wolno nam ruszyć z otwartą przyłbicą. Pójdźmy wreszcie po rozum do głowy i nie próbujemy dyktować warunków. To jest turniej. Trzeci remis też może być na wagę awansu.

Podczas Euro 2012 zagramy w grupie z Grecją, Rosją i Czechami. Co myślisz o takim wyniku losowania?
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ