Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gdzie leży tajemnica poznańskich kłopotów z murawą

Na polskich stadionach gotowych do Euro murawa wygląda godnie. Tylko w Poznaniu, sześć razy kładziona, nadal jest jak kartoflisko. Fatum?
Z reprezentacją na dobre i na złe - Facebook Polska biało-czerwoni  ?

Na stadionie w Poznaniu w pośpiechu układana jest trawa. Już po raz siódmy od 2005 roku. Nie ma wyjścia, we wtorek reprezentacja Polski ma zagrać tu mecz z Węgrami. A poprzednia murawa, notabene sprowadzana z Węgier, nie przyjęła się. Dlaczego? Zagadka trawy nurtuje urzędników od dawna.

Dajmy trawie szansę

By zrozumieć, dlaczego w Poznaniu nie ma warunków, by trawa rosła należycie, musimy cofnąć się do grudnia 2005 roku. Na stadionie przy ul. Bułgarskiej po raz pierwszy położono wtedy nowoczesną murawę z systemem podgrzewania. Trawę przywieziono z Austrii w rolkach i przez trzy lata nie sprawiała kłopotów.

W 2007 r., gdy Polska zostaje wybrana na współorganizatora Euro 2012, zapada decyzja, by przyspieszyć przebudowę stadionu. Zamiast dwóch archaicznych trybun postawione zostają cztery tworzące nowoczesną, zamkniętą, zadaszoną arenę.

W trakcie tej budowy po murawie przykrytej betonowymi płytami jeździ ciężki sprzęt budowlany. Gdy znika w grudniu 2009 r., położona zostaje nowa trawa, która po kilku tygodniach płowieje. Nawożenie i przykrywanie folią nic nie daje. Jacek Zieliński, ówczesny trener Lecha, porównuje murawę do kartofliska, ale Michał Prymas ze spółki Euro Poznań 2012, która nadzoruje budowę, uspokaja: - Dajmy trawie szansę.

Tyle że nikt jeszcze nie wie, że problemem nie jest trawa. Zagadka poczeka na swoje rozwiązanie.

"Nam trawa już rośnie"

W marcu 2010 r. poznańskie ośrodki sportu i rekreacji administrujące stadionem decydują, by trawę wymienić. Ale po czterech miesiącach znów zamienia się w klepisko. Tłumaczy to Maciej Mielęcki, wiceszef POSiR: - Na trawę lecą zanieczyszczenia, pył, farby, bo stadion to ciągle plac budowy.

We wrześniu 2010 roku trawa zostaje położona po raz trzeci. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny otwiera stadion, Sting daje koncert, a spin doktorzy obwieszają Poznań billboardami: "A nam trawa już rośnie". Innego zdania jest delegat UEFA, który przyglądając się błotnistej mazi, straszy odwołaniem meczu Lecha w Lidze Europejskiej.

W październiku 2010 roku pojawia się czwarta murawa. Wytrzymuje do wiosny, dlatego że zimą nikt nie gra. Wiosną kładziona jest piąta. Ale w sierpniu Red Bull organizuje motocyklowe show i zwozi na murawę tony piasku. Szykuje się szósta wymiana trawy, pieniądze wykłada Red Bull.

Zagadka rozwiązana

Prace z nową murawą ruszają w sierpniu tego roku. POSiR, administrator stadionu, zleca to poznańskiej firmie Bumadex. Ta jednak nie ma doświadczenia, więc bierze firmę Pagro, która kładła murawę na stadionie Legii i Wisły.

Włodzimierz Piotrowski, szef Pagro, rozwiązuje zagadkę gnijącej kilka razy trawy, gdy zagląda pod spód: - Widzę zniszczone przez ciężki sprzęt systemy odprowadzania wody i ubitą na kamień ziemię. Nie ma też słońca i wiatru. Tu trawa nigdy nie wyrośnie - mówi poznańskim urzędnikom.

Ze stadionem niewiele da się zrobić. Marcin Chruśliński z firmy JSK Architekci, która projektowała areny Śląska i Legii, mówi: - Na innych stadionach nie problemu z trawą. Wrocławski i warszawski mają zadaszone trybuny, tyle że część dachu jest przezroczysta. We Wrocławiu są też specjalne tunele "napowietrzające". Jeśli ktoś bierze się do projektowania stadionu, powinien o tym wiedzieć.

POSiR zgadza się, na wymianę zniszczone instalacje i ziemię, na której ma wyrosnąć murawa. Pagro układa rury pochłaniające wodę, posypuje je piaskiem, kładzie kilometry rurek podgrzewających boisko. Na to znów piasek. Na wierzchu specjalna ziemia. Z Węgier przyjeżdża 14 samochodów chłodni ze zwiniętą w rulony trawą, która od końca sierpnia zapuszcza korzenie.

Instrukcja obsługi trawy

Pagro ostrzega POSiR, że warunkiem, by trawa rosła na tak zbudowanym stadionie, jest rygorystyczna pielęgnacja. To niektóre z zaleceń:

3-4 razy w tygodniu musi być wentylowana. Potrzeba do tego co najmniej 50 specjalnych wiatraków.

Każdego ranka opiekunowie muszą przeciągnąć po trawie linkę, by strącić rosę. Jeśli trawa nie będzie miała nad ziemią wilgoci, to poszuka jej pod spodem i się ukorzeni.

Trawa nie może być wyższa niż cztery centymetry.

Pagro obserwuje, czy POSiR pielęgnuje trawę. Na początku września, dwa dni po meczu Lecha, wysyła uwagi: trawa była za wysoka, a poranna rosa nie była strącana. Przypomina też o wentylowaniu wiatrakami i naświetlaniu specjalnymi lampami, które zastępują promienie słońca. Potem śle kolejne pismo: nie został rozsypany nawóz, nie strącono rosy. Pagro przypomina o dmuchawach i dodaje: odsuńcie reklamy świetlne od murawy, by zwiększyć przewiew. Ale POSiR reklam nie odsuwa.

Zdaniem Piotrowskiego jesienią z murawy można korzystać do pięciu godzin w tygodniu, a w Poznaniu w ciągu 10 tygodni ma się odbyć 18 spotkań i sesja zdjęciowa dla "Playboya".

W październiku pracownicy POSiR, Pagro i producent trawy oglądają murawę. Tam, gdzie dociera światło, korzeń ma 4 cm. Tam, gdzie jest cień, tylko pół. Na boisku rezerwowym, poza stadionem, słońce świeci cały dzień. Korzeń urósł tam do 8 cm!

Za to mamy atmosferę

Dlaczego POSiR nie zastosował się do zaleceń Pagro? Waldemar Woźniak, opiekun murawy z ramienia POSiR, tłumaczy: - Jeden wózek z lampami do naświetlania kosztuje ponad 125 tys. euro, a trzeba by ich co najmniej kilkanaście. Rachunek za prąd wzrósłby co miesiąc o 100 tys. zł.

POSiR nie ma interesu w kupnie lamp i drogiej pielęgnacji, bo zajmuje się trawą tylko do mistrzostw Euro 2012. Potem murawę przejmie poznański klub.

19 października UEFA zaniepokojona stanem trawy przysyła ekspertów z Anglii. Oceniają jej jakość negatywnie. POSiR szuka winnego, wskazuje na Pagro.

Szef POSiR Ryszard Żukowski: - Gdybym wiedział, że trzeba będzie kupić wentylatory, lampy naświetlające, żeby trawa rosła, tobym w to nie wchodził. Najpierw Pagro dało nam gwarancję na 12 miesięcy, a potem zaczęło mnożyć zalecenia.

Zdaniem Piotrowskiego winę za to, że trawa nie rośnie, ponosi przede wszystkim projektant stadionu Wojciech Ryżyński, a nie jego firma, która dostarczyła produkt w 100-proc. dobrej jakości. Ale przyznaje, że w umowie nie wyliczał, czego będzie potrzebować trawa, by wrosła w ziemię: - Bo pielęgnacja zawsze należy do tego, kto opiekuje się stadionem.

Szef POSiR broni się: - Pagro wiedziało, jakie mamy tu warunki.

Przed meczem z Węgrami POSiR na własny koszt w pośpiechu wymienia trawę. Zapowiada jednak, że pieniądze - kilkaset tysięcy złotych - będzie chciał odzyskać od Pagro w sądzie.

W marcu ub. roku Michał Prymas, wiceszef spółki Euro Poznań 2012, mówił: - Gdy powstawał projekt stadionu, mieliśmy dylemat: ładna, zielona, soczysta trawa czy zadaszony obiekt, który będzie miał atmosferę.

Wybór został dokonany.

120 tys. na Śląskim, czyli polskie rekordy frekwencji ?




  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ