Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wojciech Szczęsny: Orzełek? Przynajmniej pod tym względem doganiamy Europę

Trener Smuda jest spokojniejszy, bo ostatnie wyniki zbudowały mu mocną pozycję. Wokół drużyny i selekcjonera poprawiła się atmosfera - mówi 21-letni bramkarz reprezentacji Polski i londyńskiego Arsenalu. Mecz Polska - Włochy na stadionie we Wrocławiu w piątek o godz. 20.45. Relacja Zczuba i na żywo w Sport.pl.
Robert Błoński: Nowe stroje reprezentacji wzbudzają kontrowersji. Nie brakuje panu na nich orzełka?

Wojciech Szczęsny: Ja czuję się w niej dobrze. Strój jest wygodny, bramkarska bluza ma bardzo prosty design i jest lekka. Jeśli chodzi o godło, to poszliśmy wzorem wielu innych reprezentacji europejskich i eksponujemy godło drużyny narodowej, które mamy od kilku spotkań. Przynajmniej pod tym względem doganiamy Europę. Nie przeszkadza mi to, że w odróżnieniu od taty [Maciej, siedmiokrotny reprezentant Polski - rb], będę bronił w bluzie bez orzełka.

Dostał pan nowe rękawice?

- Nie, ale muszę się o nie upomnieć. Bronię w starym modelu i już mi się nudzi.

To ostatnie tak długie zgrupowanie kadry. Następnym razem, na dłużej niż trzy dni, spotkacie się dopiero w maju tuż przed samym Euro. Co wiemy reprezentacji Polski?

- Jest lepsza niż była na początku. Poprawiliśmy styl, mamy lepsze wyniki i atmosferę. Wydaje mi się, że idziemy do przodu i jest coraz lepiej. Do dopracowania jest każdy element naszej gry, nie jesteśmy jeszcze najlepszą drużyną w Europie.

Będziecie mieli mało wspólnych treningów.

- Większość finalistów Euro 2012 jest w podobnej sytuacji, nie ma co narzekać. W maju większość z nas będzie dochodziła do siebie po ciężkim sezonie. To cieszy, bo poza dwoma czy trzema wyjątkami większość z nas regularnie gra w swoich klubach i na zgrupowaniu nie trzeba będzie budować tylko szlifować ostatnie niedoróbki. Wtedy też porządnie się zgramy.

Pierwszy wtorkowy trening został odwołany - rano mieliście badania wydolnościowe. To dla bramkarza chyba przykry obowiązek.

- Kiedy tylko się dowiedziałem, że bramkarze są z nich zwolnieni, kamień spadł mi z serca. Bałem się ich. Zawsze, w klubie także, staram się unikać takich testów, bo wiem jaki byłby wynik. Nie odbiegam od bramkarskich standardów, więc pewnie byłbym najgorszy w drużynie.

Na zgrupowaniu, wreszcie, spotkał pan wyłącznie starych znajomych. Trener Smuda zakończył selekcję?

- Po raz pierwszy od dawna wszyscy, poza chyba tylko lewym obrońcą Werderu Brema Sebastianem Boenischem, są zdrowi. Trener ma całą drużynę. Do Euro zostało tylko osiem miesięcy, więc czas najwyższy, żeby trzon reprezentacji czyli bramkarz i środkowi obrońcy zaczęli się zgrywać w tym samym składzie. Nie wiem, kto moim zdaniem jest bliżej podstawowego składu, to są kompetencje trenera. Dla mnie ważne jest, żebym to ja stał w bramce. Ktokolwiek będzie grał na środku obrony, będę zadowolony.

W październikowym meczu z Białorusią stoperem był Marcin Wasilewski, który na co dzień w Anderlechcie gra z prawej strony. Poradził sobie?

- Oczywiście. Jest wysoki i mocny czyli na stopera się nadaje. Nigdy jednak nie grał przede mną. Gdy stałem w bramce, Wasyl dwa razy pełnił rolę prawego obrońcy. Myślę, że to kwestia jednego-dwóch spotkań, by się zrozumieć.

Którzy bramkarze będą numerem dwa i trzy podczas Euro 2012?

- Numerem trzy będzie Szczęsny. Żartuję oczywiście. Dla mnie najważniejsze, żebym to ja był numerem jeden. Z pozostałymi bramkarzami kadry mam dobry kontakt i nie mam pojęcia, kto jeszcze znajdzie się w kadrze.

Czy Łukasz Fabiański powinien zimą odejść z Arsenalu?

- Chyba nie powinienem się na ten temat wypowiadać. Bardzo lubię Łukasza jako kolegę, szanuję go jako bramkarza i mojego rywala do miejsca w bramce klubu i reprezentacji.

W piątek rywalem reprezentacji będą Włosi. Trudny rywal?

- Jesteśmy pozytywnie nastawieni i pewni siebie. Spodziewam się ciężkiego meczu, ale uważam, że jesteśmy w stanie ich pokonać. Będzie fajna okazja sprawdzić się na tle czołowej drużyny Europy. Z tego co wiem, i my i oni zagramy w najsilniejszym składzie. To będzie dobra okazja, by udowodnić wszystkim, że i z takim przeciwnikiem jesteśmy w stanie rywalizować jak równy z równym.

Kiedyś Legia, z pańskim ojcem grała z Sampdorią Genua w Pucharze Zdobywców Pucharów. Tata znokautował Manciniego i wyleciał z boiska...

- Sprowokowali tatę... Jak będzie trzeba, to też dam w ryj.

Co pan wie o obecnej kadrze Włoch?

- Nie mam o nich zielonego pojęcia. Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem ich mecz. Chyba to był finał mistrzostw świata z 2006 roku z Francją.

W ataku gra Mario Balotelli z Manchesteru City - mówi panu coś to nazwisko?

- Kojarzę. Jak ja strasznie nie chcę powiedzieć, czegoś głupiego... Ale dobra. Może nie będzie grał, bo - tak jak przed derby Manchesteru - odpali fajerwerki w łazience w hotelowym pokoju we Wrocławiu? Oprócz niego kojarzę kilku włoskich kadrowiczów, wiem że to jedna z lepszych reprezentacji w Europie, ale wiele o nich powiedzieć nie mogę.

A'propos Wrocławia - w czerwcu 2012 roku Polska zagra tutaj trzeci mecz grupowy. O honor?

- Podpuszczacie mnie, panowie (śmiech). To będzie mecz o pietruszkę. Wygramy dwa pierwsze i w trzecim zagrają rezerwowi, żeby pierwszy skład szykował się na ćwierćfinału.

Szybko pan dorósł do roli jednego z liderów kadry.

- Jestem sympatycznym chłopakiem, więc nie odmawiam wypowiedzi po meczach i tak wyszło. Ale rozegrałem w tej drużynie dopiero sześć meczów i nie powinienem się wypowiadać na tematy personalne. Wspólnie tworzymy bardzo fajną grupę.

Zgodzi się pan, że w reprezentacji mamy światowej klasy bramkarza i środkowego napastnika?

- Miło, że tak mówicie, ale to nie do końca prawda. W ostatnich kilku meczach Kuba Błaszczykowski pokazał, że jest absolutnym liderem tej reprezentacji i też jest piłkarzem najwyższej klasy. Mamy indywidualności, ale tworzymy kolektyw.

Zamieniłby pan Arsenal na Barcelonę. Niektóre gazety piszą, że jest taka opcja?

- Plotek nie traktuję poważnie. Miło jest czasem przeczytać coś takiego o sobie, nie wiem czy jest w tym choć trochę prawdy, ale nie planuję zmieniać klubu. Koncentruję się na Arsenalu. Nie przeniósłbym się do jakiegokolwiek klubu na świecie wiedząc, że będę tam najwyżej zmiennikiem.

Czy trener Smuda zmienił się przez te miesiące, odkąd prowadzi reprezentację?

- Ostatnio jest chyba spokojniejszy niż kiedyś. Wie, że ma pewniejszą pozycję, którą zbudowały ostatnie wyniki. Wokół niego i drużyny jest spokojniej. Poza tym dużo się nie zmienił.

Czy Marcina Wasilewskiego powołali do kadry piłkarze?

- Wątpię, by którykolwiek z nas był na tyle odważny, żeby sugerować selekcjonerowi kogo ma powoływać do kadry. Ale uważam, że na powrocie Wasilewskiego skorzystała cała drużyna. On jest bardzo potrzebny tej drużynie nie tylko na boisku, ale przede wszystkim poza nim.

Jest w ogóle coś takiego jak ożywiony dialog między trenerem Smudą, a piłkarzami?

- Ostatnio są bardzo mądre konwersacje między nami, a selekcjonerem i całym sztabem. Tak powinno być.

A Ty kogo powołał byś na miejscu Smudy? Dyskutuj na Facebooku - Polska biało-czerwoni »


Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ