Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zbigniew Boniek: Włosi w teorii są strasznie mocni

- Czekam na wspaniały mecz, który da drużynie Franka Smudy natchnienie przed Euro 2012. Może uda się z Włochami? - mówi Sport.pl Zbigniew Boniek, najwybitniejszy polski piłkarz w historii, od lat mieszkający w Rzymie.
W poniedziałek we Wrocławiu kadra Franciszka Smudy rozpoczęła zgrupowanie przed piątkowym sparingiem z czterokrotnymi mistrzami świata. We wtorek do drużyny dołączą Jakub Wawrzyniak, Maciej Rybus i Janusz Gol z Legii, którzy w poniedziałek wieczorem grali z Jagiellonią, oraz Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski, którzy dostali od selekcjonera zgodę na późniejszy przyjazd. W komplecie kadra będzie ćwiczyła we wtorek po południu. Początek meczu z Włochami w piątek o 20.45.

Robert Błoński: Wybiera się pan do Wrocławia?

Zbigniew Boniek: Z wielką przyjemnością. Jest piękny stadion i ciekawy mecz. O komentarz zwróciła się do mnie włoska telewizja, z którą mam kontrakt. Po spotkaniu wracam z drużyną Cesare Prandellego. Będę kibicował Polakom i Włosi o tym wiedzą.

Prandelli powołał bardzo mocny skład.

- W teorii są strasznie mocni, brakuje tylko kontuzjowanych napastników Cassano i Rossiego, ale i tak w ataku mają Balotellego, Pazziniego, Matriego, Giovinco. W pomocy też są wyłącznie świetni piłkarze. Na tablicy będą wyglądać bardzo groźnie. Jak będzie w praktyce, zależy od tego, na co im pozwoli nasz zespół.

Jak sparing, to i pytanie, jak potraktują go rywale...

- Nie jestem pewny, czy my zagramy śmiertelnie poważnie. Sparing to mecz o nic, przed nim zawsze się dobrze śpi, nie ma stresu i adrenaliny. Ale Włosi chcą się pokazać selekcjonerowi, nie będzie żadnej ulgi. Sprawdzimy się z naprawdę mocnym przeciwnikiem.

W czerwcu narzekaliśmy, że Francuzi myśleli o wakacjach i zagrali z nami rezerwami. A we wrześniu mówiliśmy, że Niemcy nie wystawili najmocniejszej drużyny.

- Teraz tak nie będzie. Jeśli drużyna Franka Smudy osiągnie dobry wynik, trzeba ją będzie wyłącznie chwalić. Nie jestem hipokrytą, zawsze mówię to, co myślę. Od pierwszej minuty meczu z Niemcami widziałem, że chcą z nami wygrać na luzie, nie za wszelką cenę. To nie była niemiecka drużyna z finałów Euro 2008, mundialu w RPA czy choćby eliminacji do naszego Euro. Nie chcę obniżać rangi remisu, ale ich brak maksymalnego zaangażowania było widać. Przyjechali do nas trzy dni po awansie do Euro, Loew nie zabrał kilku podstawowych zawodników. Włosi przyjadą w najsilniejszym składzie zagrać jak najlepiej.

Jest szansa na korzystny wynik?

- Pewnie. Ostatni sparing wygraliśmy z nimi w Warszawie 3:1. Włosi są mocni, trenuje ich mój przyjaciel, z którym kiedyś grałem w Juventusie. Lubię ich i szanuję, ale jestem Polakiem i będzie mi przyjemnie, jeśli wygramy. Oni zawsze mają respekt do rywali, to nie są bufoni, tylko poważna drużyna. Gdybym miał prognozować, wynik musiałoby dyktować serce, a nie rozum. Żartując, nie chciałbym, żeby wygrał lepszy, tylko żeby wygrała Polska.

Włosi przechodzą kryzys? Z Euro 2008 odpadli w ćwierćfinale z Hiszpanami, na MŚ w RPA obrońcy tytułu nie wyszli z grupy.

- Gdzie pojadą, zawsze będą w gronie faworytów. Zawsze są niebezpieczni, ciężko ich pokonać, ciężko w ogóle z nimi grać. Moim zdaniem popełnili błąd, kiedy po zwolnieniu Roberto Donadoniego wrócili do Marcelo Lippiego, który w 2006 roku doprowadził ich do mistrzostwa świata. Skończyło się straszną porażką w Afryce. Wokół drużyny Prandellego jest więcej entuzjazmu i ciepła.

Na Euro 2012 przyjadą po medal?

- Na wielkich imprezach mają płacone premie od półfinałów. Będą chcieli wygrać Euro. Wiem, że są Hiszpanie, Niemcy, Holendrzy i inni, ale oni i tak będą celować w złoto. Na razie o tym turnieju mówi się mało. Sparingami też żyje się dwa dni przed nimi i najwyżej dwa dni po. Ważniejsza jest Serie A i Champions League, w której grają trzy włoskie drużyny.

Widzi pan postęp w grze kadry trenera Smudy?

- Tak. Wreszcie jest stabilizacja i kilka indywidualności, czyli Szczęsny, Piszczek, Lewandowski czy Błaszczykowski. Franek ma z kogo wybierać. Cieszę się, patrząc na rozwój Roberta Lewandowskiego. Trzy lata temu na podstawie tego, z jaką łatwością biega, jak elegancko i estetycznie porusza się po boisku, napisałem, że może zostać wybitnym piłkarzem. Na szczęście nie tylko nie marnuje swojego talentu, ale cały czas go rozwija.

Bohaterem Polaków na wielkim turnieju wreszcie nie będzie bramkarz?

- Musi nim być. Sukcesy naszego futbolu zawsze łączą się z bramkarzami. Nie byłoby medali MŚ bez Janka Tomaszewskiego czy Józka Młynarczyka. Nie jesteśmy drużyną na tyle silną, że po wyjściu na boisko możemy sobie pomyśleć "dziś nie będą strzelać na naszą bramkę". Zawsze będą. Żebyśmy coś ugrali na Euro 2012, Szczęsny musi być fenomenalny. To pewne.

W 1974 roku oprócz Tomaszewskiego byli Lato, Deyna i Szarmach. W 1982 roku - obok Młynarczyka, Żmuda, Boniek i Smolarek.

- Bez bramkarzy nie byłoby medali, tylko piach. Jeśli na Euro 2012 nie przyjadą bijące się w barażach Estonia i Czarnogóra, będziemy zespołem z najniższego miejsca w rankingu UEFA. Bez bramkarza się nie uratujemy.

Czy dobry wynik z Włochami może mieć takie znaczenie, jakie dla kadry Leo Beenhakkera miała wygrana 2:1 z Portugalią?

- Czekam na taki mecz. Drużyna Franka potrzebuje wspaniałego występu, który da jej natchnienie i przekonanie, że Euro 2012 może się udać.

Jak pan oceni sytuację kapitana reprezentacji? W Borussii Błaszczykowski jest rezerwowym, ale w kadrze strzela gole i ma asysty.

- Gdyby grał regularnie, to kadrze dałby jeszcze więcej. To, że strzela i podaje, jest fajne. W kadrze robi swoje, ale jestem wymagający i wiem, że stać go na więcej. Dobrze by było, żeby przed Euro pograł pół roku w klubie. Albo w Borussii, albo gdzieś na wypożyczeniu.

Grał pan z Włochami trzy razy, ale z powodu dwóch żółtych kartek nie wystąpił w półfinale MŚ 1982 roku. Zadra wciąż siedzi?

- Oczywiście, jestem przekonany, że kartka, która mnie wyeliminowała, została mi pokazana celowo. Po przypadkowym zderzeniu z przeciwnikiem sędzia specjalnie wyeliminował mnie z meczu z Włochami.

Kadra Włoch na mecze z Polską i Urugwajem. Bramkarze: G. Buffon (Juventus), M. De Sanctis (Napoli), S. Sirigu (PSG); obrońcy: I. Abate (Milan), F. Balzaretti (Palermo), A. Barzagli i G. Chiellini (obaj Juventus), D. Criscito (Zenit St. Petersburg), Ch. Maggio (Napoli), A. Ogbonna (Torino), A. Ranocchia (Inter); pomocnicy: A. Aquilani i A. Nocerino (obaj Milan), D. De Rossi (Roma), C. Marchisio i A. Pirlo (obaj Juventus), R. Montolivo (Fiorentina), T. Motta (Inter); napastnicy: M. Balotelli (Manchester City), A. Matri i S. Pepe (obaj Juventus), P. Osvaldo (Roma), G. Pazzini (Inter).

Kadra Polski na mecze z Włochami i Węgrami. Bramkarze: W. Szczęsny i Ł. Fabiański (obaj Arsenal); obrońcy: A. Głowacki (Trabzonspor), M. Wasilewski (Anderlecht), Ł. Piszczek (Borussia Dortmund), J. Wawrzyniak i M. Komorowski (obaj Legia), D. Perquis (Sochaux), G. Wojtkowiak (Lech), T. Jodłowiec (Polonia W.); pomocnicy: L. Obraniak (Lille), D. Dudka (Auxerre), A. Matuszczyk i S. Peszko (obaj Koeln), E. Polanski (Mainz), J. Błaszczykowski (Borussia), A. Mierzejewski (Trabzonspor), R. Murawski (Lech), M. Rybus i J. Gol (obaj Legia); napastnicy: R. Lewandowski (Borussia), P. Brożek (Trabzonspor).

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ