Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłka nożna. Gaz, dolomity, nowy stadion. Wystrzelą z A-klasy?

Klimatyzacja, elektroniczne zraszacze murawy, miejsca dla niepełnosprawnych. Siewierz zawstydza większe miasta i bogatsze kluby.
Okazuje się, że nawet w 6-tysięcznym Siewierzu może być problem ze znalezieniem stadionu. Pięć przypadkowo zapytanych osób na siewierskim rynku nie było w stanie nawet wskazać kierunku, w jakim powinniśmy jechać. Z pomocą przyszedł dopiero barman w jednym z barów. "Na Myszków, potem na Dziewki i w las" - wyjaśnił. Zjeżdżamy na Dziewki. Pod drzewem straszy odrapany drogowskaz "Boisko sportowe". - Ten drogowskaz jest jak relikt przeszłości. Wskazuje drogę do miejsca, którego na szczęście już nie ma - mówi Tadeusz Korusiewicz, prezes A-klasowej Przemszy.

Lepiej niż w pierwszej lidze

Stary stadion został zrównany z ziemią zimą ubiegłego roku. Bez żalu pożegnano się z szambem, zdewastowanymi trybunami i barakiem, który robił za budynek klubowy.

Teraz już z daleka widać wysoką na kilkanaście metrów trybunę krytą na 450 miejsc. Po drugiej stronie boiska kolejne siedziska - tych jest 230.

Po oczach bije soczysta zieleń murawy. Obok boisko treningowe, dalej dwa korty. Chodniki wyłożone kostką, obok nich solidne ławki. Na kibiców czekają trzy parkingi. Główne boisko jest oświetlone, ale prezes Przemszy obawia się, że moc jupiterów jest za słaba, by rozgrywać przy nich ligowe mecze.

Zimą pisaliśmy, że murawa jest za mała (98x57 metrów), by starać się o organizację spotkań - na przykład reprezentacji Polski kobiet. Na szczęście udało się temu zaradzić i po zakończeniu prac wielkość boiska powiększy się do szerokości 69 i długości 100 metrów.

W czasie rozmowy z Korusiewiczem włącza się jeden ze zraszaczy. - Na głównej płycie zamontowano ich 13. Na boisku treningowym sześć. Gdy wilgotność jest za duża, elektroniczny czujnik wstrzymuje ich pracę - mówi działacz.

Trawę przywieziono z plantacji w Zgorzelcu. Rozłożono ją w czerwcu, po dwóch miesiącach powinna się ukorzenić. - Teoretycznie wtedy można by rozegrać pierwszy mecz. Obiekt czeka jednak jeszcze na odbiór i doposażenie - mówi Korusiewicz i prowadzi do szatni. - Takich nie mają nawet w pierwszej lidze. Wiem, bo ostatnio odwiedziłem Polonię Bytom - uśmiecha się.

Miejsca rzeczywiście jest dosyć. Prysznic znajduje się nawet w pokoju dla sędziów. Obok pralnia, suszarnia. Specjalna ubikacja oraz miejsca dla niepełnosprawnych. Pomieszczenia są klimatyzowane. Inwestycja pochłonęła ponad 4 miliony złotych. Gmina uzyskała środki z Unii Europejskiej. Mieszkańcy Siewierza żyli budową. - Nie było dnia, żeby ktoś nas nie odwiedził. Kibice nawet żony wyciągali - mówi Korusiewicz.

Blisko do Ruchu

Na czas przebudowy piłkarze Przemszy przenieśli się do Brudzowic. Tam też mają rozpocząć nowy sezon. - Do awansu zabrakło nam trzech punktów. Gdybyśmy grali u siebie, okręgówka już byłaby nasza. Na takim obiekcie nie wypada przegrywać. Młodzież już się do nas garnie jak nigdy. Każdy chciałby pobiegać na takiej trawce - uśmiecha się Korusiewicz.

Nowym trenerem zespołu jest 51-letni Henryk Perlak, były piłkarz ekstraklasowych Ruchu Chorzów i Polonii Bytom. Przed laty Perlak grał w Przemszy i pomógł jej awansować do okręgówki. - Związki niebieskich z Siewierzem zaczęły się od Jana Benigiera. W Przemszy grali też inni chorzowianie - Roman Grzybowski i Ireneusz Malcher. Chciałbym, żeby na otwarcie stadionu odbył się mecz z udziałem oldbojów Ruchu i Polonii. Namawiam do przyjazdu Mariusza Śrutwę. Mógłby poprowadzić trening dla dzieciaków - mówi Perlak, który liczy, że we wrześniu Przemsza wróci do Siewierza.

Korusiewicz planuje transfery. Zastanawia się, czy klub będzie stać na 42-letniego Adama Krygera - pochodzącego z Rudy Śląskiej byłego zawodnika Szombierek, Ruchu i Piasta Gliwice. - Siewierz stoi na kamieniu. Bogaci ludzie wydobywają dolomit. W mieście produkuje się też gazy techniczne. Są podstawy, żeby myśleć o awansie nawet do czwartej ligi - mówi działacz.

Istna bajka

Stadion jest położony w malowniczym miejscu. W powietrzu czuć zapach świerkowej żywicy. Zza płotu przypatrują nam się konie z pobliskiej stadniny. Nad głową przelatuje samolot. - Do Pyrzowic mamy stąd tylko dziesięć kilometrów. Tuż przy stadionie są dwa hotele. Możemy być świetną bazą dla drużyn, które będą przyjeżdżać na Śląsk na ligowe mecze - przekonuje Korusiewicz. Wcześniej warto jednak pomyśleć o remoncie drogi na stadion. Dziurawy dukt przez las nie zachęca do wjazdu.

- Droga, niestety, nie należy do miasta. Burmistrz już wie, że trzeba temu zaradzić - mówi działacz, który zaprasza nas do Siewierza jeszcze raz. - Wieczorem, gdy słońce zachodzi za trybunę, to trawa aż bucha zielenią. No, istna bajka - rozmarza się.



Prasa ostrzega Wisłę: Liteks to gigant przy Skonto ?